Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wakacje pod palmami

<< < (22/37) > >>

Gorn Valfranden:
Dotarli wreszcie do Aerilonu. - Fascynujące miejsce, fakt, musiało być kiedyś naprawdę zacnym zamkiem, a kto wie? Może kiedyś odzyska dawną świetność. Aż się chce uwiecznić to miejsce pięknym obrazem. Ciekawe czy spotkamy tu jakieś stworzenia lub strażników. To miejsce musi skrywać jakąś tajemnicę. Powiedział Gorn po czym ruszył dalej. To miejsce było doprawdy ciekawe, co mogą tu znaleźć? zobaczą, spotkają jakiś strażników? może, tymczasem Paladyn był cały czas w gotowości, nigdy nie wiadomo co się zdarzy. Takie opuszczone miejsca mogą zawierać w sobie mroczne tajemnice. Coś tu wisi w powietrzu, ale co? kiedyś się tego dowiedzą.

Marduk Draven:
Marduk wkroczył do mieszkania ojca. Pomyślał chwilę nad pytaniem.
-Proszę nam opowiedzieć o synu, ze szczegółami. Jego charakter, życiorys. Czy mógł mieć jakiś wrogów, komuś zalazł za skórę?

Nawaar:
Towarzysze ruszyli po tych nieprzyjemnych przeżyciach w stronę nadmorskiego miasteczka. Popołudnie przywitało ich gorącem, które krasnolud poczuł już na sobie pocąc się niemiłosiernie, a dopiero się mył. Mieścina była spokojna o tej porze wszyscy mieli zasłużony odpoczynek, by powrócić niedługo do pracy. Rycerze w końcu skręcili w jedną z bocznych uliczek, która jak całe miasto było spokojne nie jak stolica królestwa, gdzie pełno meneli się szlajało bez grzywny przy dupie. Kiellon zauważył niebieski domek, a zaraz po zbliżeniu się człowieka w średnim wieku bez potomka, który został zabity i nie przedłuży już rodu. Ojciec Martina wyglądał na zmęczonego już życiem i wszystkim sprawami z tym związanymi, a może wpływ miała na to pogoda? Brodacz sam nie wiedział, ale po grzecznościach wszedł do domku za Mardukiem i Marcelem. Rycerz bractwa świtu również zadał swoje pytanie po marszałku.
- Dziękuję. Powiedział przechodząc przez próg. -Poproszę również listę przyjaciół oraz wszelakich podejrzanych rzeczy jakich się podejmował za życia.

Evening Antarii:
Kiellon i Marduke

- Charakter... Był spokojny i rozważny. Nie znam się na "psychologii". Sumienny na pewno, zawsze wszystko na czas miał zrobione. Także nie opuszczał treningów w bractwie. ÂŁatwo nawiązywał przyjaźnie. Nigdy na siłę, ale po prostu dobrze się z ludźmi dogadywał po prostu. Jakiś czas temu to się zaczęło... taak... znikał wieczorami, gdzieś się szlajał kolokwialnie mówiąc, ehh. Brałem to za młodzieńcze wybryki, bo może chciał trochę poszaleć skoro zawsze taki pilny i tak dalej. Wychodził wieczorem, wracał rano... Jeśli chcecie zobaczyć jego pokój, to znajduje się tutaj- wskazał na zamknięte drzwi do pokoju syna. - Później to ustało, uspokoił się, aż do tej tragicznej chwili wszystko było w porządku. Wrogów chyba nie wiem, z resztą nie znałem jego znajomych aż tak dobrze. Głównie byli to ludzie z bractwa, ale to dobrzy chłopacy są. Przychodziła do niego też rudowłosa dziewczyna. Myślałem, że wreszcie się zakochał i wyprowadzi się z domu, założy rodzinę no i jego wybranka da potomka, a nazwisko du Camp nie zginie... Ale już za późno. Wraz z moją śmiercią przepadnie i nazwisko, i ziemia. Za skórę nikomu nie mógł zaleźć. Naprawdę był "grzeczny", nie miał podejrzanych interesów. Chyba... W moim odczuciu był naprawdę dobrym synem, ale to pewnie dlatego, że to subiektywna ocena zatem jest niewiele warta. Proszę, wejdźcie do jego pokoju. Ja nie mam na to siły... psychicznej.
Eve i Gorn

Anielica weszła na gruzy i kamienie, między którymi zaczynały rosnąć już natrętne rośliny. Przeważnie były już sporych rozmiarów, gdyż minęło kilkadziesiąt lat od opuszczenia zamku przez maga. Na środku rycerze Zartata mogli zobaczyć zarys jakiegoś stołu, a dalej zbutwiałe szafy, w których znajdowały się szklane naczynia jakby do eksperymentów. Antarii obejrzała się, jednakże nie znała się na alchemii i ciężko jej było określić do czego służyła aparatura. Były tam jakby foremki w kształcie płaskich tacek, różne wiaderka, łopatki, szklane sześciany.
Gdy poszło się dalej w głąb Aerilonu można było dostrzec wgłębienie w ziemi. teraz nieco przysypane i zarośnięte, ale to były przejścia, w których coś się kryło.

Marduk Draven:
Wysłuchawszy historii starca zastanowił się. ÂŚmierć syna mogła mieć związek z tym szlajaniem się nocami, albo tajemniczą rudowłosą. Idąc w stronę drzwi od pokoju zwrócił się do ojca.
- A wie pan coś o tej rudowłosej? Imię? Gdzie mieszka? Cokolwiek?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej