Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Zjazd szlachty, czyli jak się bawi Valfden!
Nawaar:
- To w takim razie zdrowie! Wypił kielicha uradowany z otrzymanej odpowiedzi. - Proponuję zatem udanie się do króla jak wrócimy z biesiady. Zgoda?
Zapytał dla pewności podając prawicę człowiekowi.
Evening Antarii:
-O ile wiem masz już jej niemały kawałek. Tak... Potężny wampir jako władca ważnych dla was ziem. Brzmi dumnie. I należy ci się niewątpliwie. Trudniej jednak rozwiązać to formalnie...- urwała. Krasnoludy pewnie nie byłyby zachwycone. Poza tym każdy z baronów północy miałby pewne wątpliwości. -Nawet nie wiedziałam co myśleć o zaproszeniu od nieznanego mi szlachcica. Osobiście nie wierzę, by te sojusze miały szansę przetrwać i działać w praktyce- wzruszyła ramionami.
-Wiem co to, owszem... Ale nie znam procesu, w którym powstaje demoniczna tkanka- Eve przyjrzała się świecącym bladoniebieskim światłem szponom przed jej twarzą. -Demonów już nie ma... I oby nie było. Teraz to relikt, rzeczywiście. Chcesz jej się pozbyć? Teraz to jedynie źródło dodatkowej siły. Tak było i przedtem, tylko kiedyś był w tym cel.
Gunses:
Gunses wysłuchał tego, co ma do powiedzenia dziewczyna.
- To - rzekł i opuścił szpon niżej - ... to tajemnica. Niestety Isentor nie zdążył jej zgłębić na tyle, abyśmy wraz z Dragosanim potrafili wykorzystać jej pełen potencjał. Demonów nie ma, to niezaprzeczalny fakt i tylko dzięki temu żyjemy. Jednakże udało się pozbyć jednej pieczęci z dziewięciu. Przez eony lat nasz świat pozostawał poza szponami demonów zamkniętych w Otchłani. I nagle zamek stał się niekompletny. To był zapewne dla nich jasny sygnał... Bramy da się sforsować. I Eve - pozwolił sobie zwrócić się do dziewczyny zdrobnieniem jej imienia - Nie da się wykluczyć, że pewnego dnia kopyta demonów ponownie staną na naszych ziemiach. Teraz jednak, kiedy nie świat ma przed sobą wyzwanie podźwignięcia się z popiołów, możliwe, że dojść może do chęci usunięcia wszystkiego, co związane jest z czarną stroną magii, w tym również z tymi, którzy noszą na swoim ciele także i takie relikty, jak mój szpon. Nie możemy pozwolić, abyśmy przestali być czujni i gotowi. Widzisz co dzieje się na sali. Znudzone wilki żrą się między sobą, a może być znacznie gorzej. Ważne jest, aby Ci, którzy może czasami w dość niespodziewany sposób otrzymali pewne dary - spojrzał na swój szpon, pomyślał też o potędze jaka dana jest dziewczynie obok - Umieli się wspierać w chwilach próby. Czy zgadasz się ze mną?
TheMo:
Themo również się napił.
-Tylko się odpowiednie papiery przygotuje i można iść.
Odwzajemnił uścisk na znak zgody.
Nawaar:
- Zatem jesteśmy umówieni. Do zobaczenia Puścił dłoń Themo i poszedł szukać flaszki, którą zostawił na stole.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej