Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Zjazd szlachty, czyli jak się bawi Valfden!

(1/30) > >>

Mohamed Khaled:
Nazwa wyprawy: Zjazd szlachty, czyli jak się bawi Valfden!
Prowadzący wyprawę: Mohamed Khaled
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Otrzymanie zaproszenia
Uczestnicy wyprawy: [member=25802]TheMo[/member] [member=25911]Evening Antarii[/member] [member=8105]Gunses Cadacus[/member] [member=16647]Kiellon aep Kharim[/member] [member=26505]Marduke Draven[/member] [member=25349]Szeklan z Tihios[/member] [member=642]Elrond Ñoldor[/member]

W Fort Harad już od kilku godzin pobrzmiewała muzyka orkiestry. Mohamed czekając na swoich gości stał na jednej z wieży strażniczych i patrzył w dal.
Wszystko było już gotowe na przybycie gości. Pokoje przygotowane na nocleg, sala na biesiadę, a także dziewki, jeśli któremuś z nich zachciałoby się zabawić.
Służba latała tam i z powrotem, pilnując każdego, nawet najmniejszego szczegółu.

DarkModders:
Po kilkunastogodzinnej podróży, to pieszo, to wozem z wieśniakiem, dotarł do miejsca w którym ma się odbyć uczta. Był jeszcze dobre kilkaset metrów przed fortem. Spoglądał na niego podziwiając jego mury, wyraziste i strzeliste. Po chwili ruszył w stronę fortu. Wszedł do niego mijając po drodze straż która pilnowała wrót do fortu. Po wejściu zatrzymał jedną ze służek.
- Witam. Jest może gospodarz?

Mohamed Khaled:
Nim dotarłeś do głównej bramy twierdzy, musiałeś minąć podgrodzie. Ludzie szykowali się do hucznej zabawy. Na placu głównym porozstawiano stoły, wyciągnięto beczki z alkoholami, postawiono specjalną scenę dla orkiestry. Ludzie zaczęli się powoli bawić. Było widać, że Mohamed zadbał także o rozrywkę dla swojej ludności. Czemu on miał się bawić, a oni nie? Toć to nieludzkie!
Gdy dotarłeś do samego fortu, już wiedziałeś, że będzie ostra popijawa. Służący ciągle latali z beczkami, tu z jedzeniem, tam z kolei z jakimiś rzeczami.
- Och, tak, oczywiście. Panicz Khaled stoi na wieży. Proszę iść do sali, o tam - wskazała Ci duże drzwi naprzeciwko Ciebie - ja go zawołam.
Szybko się od Ciebie oddaliła, rzucając jeszcze na Ciebie krótkie, przelotne spojrzenie.

Gunses:
Na podgrodziu pojawili się dwaj jeźdźcy, okryci płaszczami z kapturami zarzuconymi na głowy. Piękny i rączy ogier pod mężczyzną zatańczył na gościńcu i ruszył szybkim krokiem w stronę zamku, drugi jeździec, którym była bez wątpienia kobieta, na klaczy podążał bok w bok z pierwszym. Tuż za nimi zaprzężony w szkapę toczył się żwawo furgon powożony przez niziołka o bosych stopach i kręconej czuprynie.
Jeźdźcy wjechali na teren zamku, za nimi wtoczył się nań furgon. Po zrzuceniu kapturów z głów okazało się, że ich twarze są trupio blade. Na służbę zamku z wysokości wierzchowców patrzyły oczy Gunsesa Cadacusa i Semtre.

Mohamed Khaled:
Służki zamarły w miejscu, wpatrując się w trupio blade twarze wąpierzy. To były te legendarne wąpierze! Czego one tu szukały?! Chciały wyssać z nich krew?! Muszą uciekać, uratować swoje rodziny!
Całą sytuację uratował jednak jeden ze strażników. Podszedł wolnym krokiem do pary wampirów i skłonił się, jak przystało na człowieka szanującego ludzi z gracją i tytułami.
- Hrabia Cadacus, jak sądzę? - zapytał retorycznie, spoglądając na oblicze Gunsesa. - Panicz Khaled nie wrócił jeszcze z wieży, na której obserwuje okoliczne tereny, ale polecił mi, bym zaprowadził was do sali. Tam rozpocznie się biesiada. Pan tych włości zaraz powinien się zjawić.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej