Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Zjazd szlachty, czyli jak się bawi Valfden!

<< < (14/30) > >>

Marduk Draven:
Rycerz poszedł na bok, razem z maurenem. Szczerze mówiąc, nie spodziewał się, że Mohamed zacznie ten temat.
-Ujrzałem siebie, dawnego.- powiedział przytłumionym głosem, chłodno, dokładnie wymawiając każdą literę.-To coś, może Ci mówić o mocy jaką masz dzięki temu czemuś.- powiedział.-Ale ta moc jedynie Cię wyniszcza.- dodał posępnie.
Przynajmniej wiem, czemu nie wziął z Zuesh mojego miecza.

Evening Antarii:
-Z chęcią- odparła. Mimo wszystko zerknęła nieco może za bardzo nerwowo na kobietę, która dziś przybyła z Gunsesem. Wstała od stołu z radością zostawiając towarzystwo koncentrujące się na tak prymitywnych rozrywkach.
Anielica poprawiła na sobie wełniany kubrak zdobiony skórą. Owinęła szyję szalikiem i podążyła za wampirem na zewnątrz, nie chcąc okazać zbytniej ciekawości.
-Nie jestem pewna, dlaczego mnie tu zaproszono...- zaczęła delikatnie, nie będąc pewna o czym rozmawiać chce wampir. -Według nich jestem przecież tylko zagrożeniem ze zbyt wygórowanymi oczekiwaniami i chęciami wpływów...- prychnęła rozbawiona.

Nawaar:
Kiellon uśmiechnął się kiedy kieliszek został odebrany przez człowieka i zaczął kulturalnie.- Chciałem pomówić o sprawie naszych ziem hrabio, albowiem posiadam dwie gminy w dystrykcie i jeżeli będę miał twoją przychylność to mógłbym zostać baronem tychże ziem. Ja ze swojej strony nie będę pretendował do tytułu hrabiego da się to załatwić?
Krasnolud nie ukrywał, że liczy na pozytywną odpowiedź.

Mohamed Khaled:
- Ja już jestem wyniszczony. Od środka. Od bardzo, bardzo dawna. To coś... To coś dało mi w końcu jakiś cel. Na Zuesh może i popełniłem błąd, przyzywając go do siebie. I kiedyś może tego żałowałem. Teraz jednak. Nie. To coś pozwoli mi w końcu na dokończenie spraw. Może mnie wyniszczać ile chce. I tak niewiele już zostało...
Wszystko to mówił przytłumionym głosem.

Gunses:
- Hmm... Jeżeli o mnie chodzi, sam chętnie uzyskałbym tytuł władcy północy - powiedział całkowicie poważnie opierając się o barierkę i spoglądając na dziewczynę obok - Również, tak jak Ty, nie wiem czemu zostałem tutaj zaproszony. Zjazd szlachty... Chociaż bardziej wydaje się być to zwykłą biesiadą, jaką pełno po wsiach w dzień sierpa - odrzekł lekko zdegustowany. Wyprostował się, odwrócił do Evening i podniósł demoniczny szpon tak, by znajdował się między ich twarzami
- To relikt przeszłości. Nie jesteś byle rycerzem. Wiesz co to jest. Co o tym myślisz? - spytał zapewne zimnym i ostrym głosem, chociaż nie chciał wywierać na dziewczynie żadnej presji.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej