Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Zjazd szlachty, czyli jak się bawi Valfden!

<< < (21/30) > >>

Gunses:
- Spodziewałem się takiego stanu rzeczy. Nie wiem, czy nowa wieża powstała na fundamentach starej, ale wszak kiedyś pod ziemią rozciągały się głębokie, niezbadane ścieżki. Pewna ekspedycja, której przewodził Isentor, zdołała zbadać tylko kilka pierwszych poziomów... Pamiętasz te czasy na pewno. Poruszasz się o iks pól do przodu... Nie wiem czemu chodziło im o te połacie rolniczych areałów. Możliwe, że upadek wieży otworzył podziemne korytarze. - przerwał i po chwili kontynuował
- Mam nadzieję, że Mortis i reszcie udało się zjednoczyć. Na Valfden potrzebna jest Gildia Magów. Jednakże bez mieszania bieli z czernią. To jak woda i kamfora. Nie łączy się.

Elrond Ñoldor:
- Też tak uważam. Szczególnie do głupich sytuacji dochodzi, gdy jedna ze stron jest wyraźnie faworyzowana. Ale co poradzisz. Bawisz się tak jak Ci każe właściciel piaskownicy - wzniósł kielich w niemym toaście.
- Jedyne co mi pozostaje, to czekać na rozwój wydarzeń. Muszę zaglądnąć jeszcze w parę publicznych  miejsc, pokazać się. Może wówczas ktoś da mi jakiś znak. Bo łażenie wokół wyspy i zaglądanie pod każdy kamień nie wiem czy da w miarę sensowne i szybkie rezultaty. Koniec końców trzeba będzie i tego spróbować.

Gunses:
- Jeżeli bardzo Ci na tym zależy, to mógłbym podać Ci nazwisko. Jego posiadaczem jest pewna młoda dziewczyna. Otrzymała ona całą fortunę zmarłego Isentora.

Elrond Ñoldor:
Chrząknął ale nie wypluł wina.  Przełknął jak należy.
- Córka z nieprawego łoża idąca w ślady ojca? - otarł usta.
- Gunses, czy mi na tym zależy? - spojrzał na niego jakby Wampir nagle oznajmił, że Elrond chyba nigdy nie pił, nie chędożył i nikogo nie zabił. A w ogóle to pierwszy raz widział na oczy Arcymaga.
- Opowiadaj na litość bogów. Ja tu czekam na znak z niebios, siedzę jak na szpilkach, nauczycieli wsiąkło, Mistrz zabity, Pakt w gruzach, nawet Hope zwinął interes, a ty wyskakujesz z takim czymś.

Gunses:
- Podczas odczytywania testamentu Isentora padło nazwisko Izabell Ravlet - rzekł mu krótko. Z tą wiedzą Elrond musi zrobić to, co uzna za słuszne. Powinien jednak pamiętać, że jeżeli ktoś nie chce być znaleziony, to się go nie znajdzie. A przynajmniej nie powinno się go zbyt natarczywie szukać. Piorun kulisty jest wtedy najmniejszym zmartwieniem.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej