Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Zjazd szlachty, czyli jak się bawi Valfden!
Elrond Ñoldor:
- W końcu jakiś konkret, a nie kupa gruzu i widma. Dziękuję. Postaram się ją odnaleźć i porozmawiać. Nie napastuję jej oczywiście - dodał szybko, dostrzegłszy w oczach Gunsesa swego rodzaju przestrogę.
- Mam już swoje lata i coś pod kopułką się nazbierało się przez ten czas. Sztuka magiczna wymaga przede wszystkim cierpliwości i dyscypliny. I takimi wartościami powinien się kierować czarodziej we wszystkich aspektach życia.
Gunses:
- Nie jedno przeszliśmy - zwrócił się do niego szeptem. Mówił szybko - I jeszcze nie raz przyjdzie nam stanąć ramię w ramię. Zawsze możesz liczyć na moją pomoc - powiedział to, chcąc usłyszeć to samo.
Elrond Ñoldor:
Zrozumiał od razu. Kiwnął lekko głową i tak jak Wampir wypowiedział słowa, które miały dotrzeć tylko i wyłącznie do jego uszu.
- Tak i ty możesz być pewny, że zawsze stanę u twojego boku gdy tylko o to poprosisz. Wesprę najlepiej jak będę potrafił.
Gunses:
Gunses ścisnął ramię Elronda w geście zaufania po czym usiadł ponowie twarzą do sali. Uniósł puchar w górę i wzniósł toast
- Za Valfden! Za króla Dragosaniego! I za pokój na świecie! Oby był jak najdłużej. - po czym upił krwi.
Elrond Ñoldor:
- Za Valfden! Za króla! Za pokój! - zawtórował Wampirowi napił się.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej