Nic, to było chyba tyle, było to na tyle by dojść do pewnych wniosków, ale za mało by móc szukać dalej, czegokolwiek, nawet truchła. Prawdopodobnie szkielet dziecka leży teraz na dnie morza. Nagle poczuł jak coś weszło przez nogawkę do spodni, gdy zerknął szybko w dół zobaczył wchodzący ogonek, był to ogonek jaszczurki, którą przecież wyrzucił do morza! Nie poddawała się, a co najgorsze wkroczyła pod spodnie, czuł lepkie, mokre łapki gada wchodzącego coraz wyżej, uparta jak osioł! Lekko spanikowany zaczął uderzać się w nogę, w miejsca gdzie akurat przechadzała się jaszczurka, zanim cokolwiek trafił to obił sobie pół nogi. Dopiero za etnym razem trafił w nieznośnego, małego wojownika, trafiony upadł na samo dno, wracając do nogawki. Tam znowu wystawał ogonek przeciwnika, szybkim ruchem złapał za ten ogon. Ale tak jak było wcześniej, jaszczurka ponownie ugryzła! Jednak teraz bardziej opanował odruch i rzucił nią w piach. To nic nie dało, zaraz się otrząsnęła i atakowała po raz kolejny! Emerick już całkowicie zirytowany natrętnym gadem, wyciągnął miecz z pochwy i zaczął nim machać aby trafić tego wroga, który cały czas szturmował w stronę buta. Za którymś tam zamachnięciem trafił w końcu małego wojownika, lekko ranna odleciała gdzieś skrawek na bok ranna w brzuszek, była już zbyt pobita by mogła dalej walczyć, teraz leżała by odzyskać siły. Teraz dla pewności Bękart podszedł do jaszczura i profilaktycznie wbił ostrze (jednak to chwilę zajęło nim trafił, bo jak trafić w taki mały cel!) w małe ciało bohatera, tejże plaży. To było na tyle, jaszczurka odeszła w zaświaty, zaraz po tym schował miecz, jednak, że nie zostawi na pastwę padlinożerców bohaterskiego wojownika, więc zakopał go piaskiem, tak trochę przykryć, prowizoryczny grób. Gdy ceremoniały pogrzebu były już odprawione spojrzał znowu na płaszczyk dziecka i ruszył ponownie do Miodowa, poinformować o śmierci dziecka.