Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Gdzie jest Nemo?
Goris:
Oprócz jaszczurki próbującej się zakopać w piasku zauważyłeś wystającą drugą część kijka. Po dokładniejszym zbadaniu okazał się on być piórem od wiosła z ciemnoczerwonymi śladami.
Zaidaan:
Po zbadaniu skrawka plaży zobaczył drugą część patyka, a raczej wiosła, a gdzieś nieopodal jaszczurka wykopywała sobie norę w piasku. Mając pewność, że to na pewno jest druga część wiosła rzucił swoją część dość niedbale, los chciał, że akurat poleciało w stronę gada. Biedaczek próbował zakopać się w piasku, a tu oberwał ni stąd ni zowąd kawałkiem drewna, poleciał niczym ptak z dwa metry w górę by potem upaść z powrotem na żółtą ziemię, lekko ranna i zdezorientowana stała gdzieś z boku. W tym samym czasie gdy mały gad walczył go życie, Emerick przykucnął przy bardziej czerwonej części. Wyglądało to na krew, pewnie ludzka, Bękart nabrał trochę czerwonej cieczy na palec i przyjrzał się dokładniej, lekarzem on nie był, czy wampirem, ale pewnie należała ta krew do człowieka, który nieszczęśliwie oberwał wiosłem, po chwili zastanowienia wytarł krew o palce. Dość mocno, gdyż narzędzie do pływania ułamało się na pół, twardy łeb. Ale ciekawszym i bardziej sensownym pytaniem filozoficznym było - Do kogo ta krew należała? Ale jak to filozofowie, to tylko mogą gdybać nad odpowiedzią. A więc oznaczało to, że ktoś tu przypłynął, ale skąd? Zerknął filozof-amator na morze poszukiwał wzrokiem jakiegoś zarysu statku, lub czegoś innego co pływa. A gdy on rozmyślał to jaszczurka zdążyła się już otrząsnąć i pójść dalej, tym razem poszukać bezpieczniejszego miejsca na swoje jaszczurkowe okopy.
Goris:
Krew była nieco zaschnięta, ale to definitywnie była krew. Niestety, nie miałeś żadnych zdolności, by na podstawie kilku kropelek dowiedzieć się więcej o jej właścicielu. Jednak miałeś już jeden punkt zaczepienia. Jaszczurka nieco się na ciebie zdenerwowała, gdyż wróciła i zaczęła swoim pyszczkiem podgryzać ci buty.
Zaidaan:
Krew już trochę tu była, ale też nie był to jakiś szmat czasu. Przy okazji gdy Emerick zastanawiał się nad krwią, to mały gad postanowił wziąć sprawy w swoje łapki i nie będzie się dawał bić jakiemuś tam człowiekowi, przecież od tych gadów wywodzi szlachetny i honorowy lud jaszczuroczłeków! A więc jaszczurka ruszyła do boju, gdy już była blisko przeciwnika postanowiła wykorzystać swój pyszczek i uderzyć na buta. Człowiek w tym czasie namyślił się, gdy wstawał ujrzał małą gadzinę pełną w furii. Nie chciał jej zabijać, nawet by się nią nie najadł więc po co to komu! Schylił się nad nią i złapał za ogonek, a ta korzystając z tego, zgięła się w pół i wbiła swoje ząbki w rękę przeciwnika. Bękart odruchowo upuścił jaszczurkę, ta spadła na buta, zaczęła chodzić po spodniach coraz wyżej. Człowiek widząc ten obrót spraw potrząsnął nogą aby ta spadła. I tak też się stało, upadła ponownie na piasku, Emerick w tym czasie podszedł do rzuconego wcześniej kija i przyłożył do jaszczurki by ta weszła na skrawek kijka. Gad widząc drogę w stronę swojego wroga, zasyczała po swojemu i wlazła na kij. Nim zdążyła cokolwiek jeszcze zrobić, Bękart cisnął z całej siły kawałkiem drewna ze swoim przeciwnikiem w stronę morza. Jaszczurka nieszczęśliwie przeleciała przez skrawek plaży i wpadła do słonej wody, gdzie zaczęła się topić. Emerick mając już problem z głowy rozejrzał się ponownie szukając jakiegoś mola czy chatki nad brzegiem morza, postanowił popytać czy ktoś nie zgubił "przypadkiem" wiosła.
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.
Goris:
Pokonałeś swojego pierwszego przeciwnika podczas tego zadania. Jednak to dało ci jedynie satysfakcję i spokój. Rozglądając się po okolicy nie zauważyłeś żadnych budynków czy przystani dla łodzi. Dzika plaża, rzadko uczęszczana przez ludzi i nieludzi. Jednak, gdy rzuciłeś kijem ujrzałeś nad brzegiem kawałek jakiejś tkaniny, który pewno został wyrzucony przez fale.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej