Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Gdzie jest Nemo?

<< < (15/46) > >>

Zaidaan:
I tak pozbył się natrętnej jaszczurki, rozejrzał się po plaży. Nic. Tylko piasek, dzika plaża, już trochę się pogubił, a w brzuch dalej domagał się jedzenia. Przez chwilę zaczął żałować wyrzucenie tej jaszczurki, może mała, ale zawsze by coś przekąsił. Wzrok swój skierował w stronę morza, w której dostrzegł znowu jaszczurkę! Nie poddawała się, walczyła do końca. Niestety przyszła większa fala i gad zniknął z oczu. Gad został oddany na łaskę Nalasa, tak oto jego niedoszły posiłek odpłynął. Wtedy też dojrzał jakiś skrawek materiału, pewnie kolejny kawałek układanki, podszedł więc bliżej morza i złapał za wyrzucony dopiero materiał, co to znowu mogło być?

Goris:
Był to mokry i oblepiony piaskiem delikatny materiał. Po rozłożeniu przypominał płaszcz. Kolor niebieski, rozmiar dziecięcy, z wyszytym koślawym wzorkiem wzdłuż. Miejscami był postrzępiony, jakby ktoś go wyszarpał. Przez to były pourywane guziki.

Zaidaan:
- Oho, no to pięknie... - Mruknął pod nosem widząc rozszarpany płaszczyk dziecięcy, wyglądało by na to, że to dziecko lub ktoś inny uderzył tym wiosłem w łeb tego czegoś, a finalnie dziecko zostało złapane i najprawdopodobniej rozszarpane w wodzie przez tego stwora i teraz wypłynął skrawek jego ubrania. No właśnie co teraz? Gdyby to było jedno dziecko to by stwierdził od razu, że zostało zabite i jedyne co mógłby jeszcze zrobić, to poinformować o zgonie i nic więcej. Ale dzieci zaginęło więcej, jeden tu, a drugie podczas chowanego, a może także schowało się gdzieś tu? Narazie schował strzępek płaszcza i rozejrzał się dalej, czy coś nie wystaje z piasku lub nie wypluło morze.

Goris:
Jedyne, co wyróżniało się na plaży to... jaszczurka. Widocznie to jakiś specyficzny gatunek, który potrafi pływać. Powróciło do ciebie ie dając za wygraną. Szybko weszła ci na buta, potem pod nogawkę i sunęła w górę po nodze.

Zaidaan:
Nic, to było chyba tyle, było to na tyle by dojść do pewnych wniosków, ale za mało by móc szukać dalej, czegokolwiek, nawet truchła. Prawdopodobnie szkielet dziecka leży teraz na dnie morza. Nagle poczuł jak coś weszło przez nogawkę do spodni, gdy zerknął szybko w dół zobaczył wchodzący ogonek, był to ogonek jaszczurki, którą przecież wyrzucił do morza! Nie poddawała się, a co najgorsze wkroczyła pod spodnie, czuł lepkie, mokre łapki gada wchodzącego coraz wyżej, uparta jak osioł! Lekko spanikowany zaczął uderzać się w nogę, w miejsca gdzie akurat przechadzała się jaszczurka, zanim cokolwiek trafił to obił sobie pół nogi. Dopiero za etnym razem trafił w nieznośnego, małego wojownika, trafiony upadł na samo dno, wracając do nogawki. Tam znowu wystawał ogonek przeciwnika, szybkim ruchem złapał za ten ogon. Ale tak jak było wcześniej, jaszczurka ponownie ugryzła! Jednak teraz bardziej opanował odruch i rzucił nią w piach. To nic nie dało, zaraz się otrząsnęła i atakowała po raz kolejny! Emerick już całkowicie zirytowany natrętnym gadem, wyciągnął miecz z pochwy i zaczął nim machać aby trafić tego wroga, który cały czas szturmował w stronę buta. Za którymś tam zamachnięciem trafił w końcu małego wojownika, lekko ranna odleciała gdzieś skrawek na bok ranna w brzuszek, była już  zbyt pobita by mogła dalej walczyć, teraz leżała by odzyskać siły. Teraz dla pewności Bękart podszedł do jaszczura i profilaktycznie wbił ostrze (jednak to chwilę zajęło nim trafił, bo jak trafić w taki mały cel!) w małe ciało bohatera, tejże plaży. To było na tyle, jaszczurka odeszła w zaświaty, zaraz po tym schował miecz, jednak, że nie zostawi na pastwę padlinożerców bohaterskiego wojownika, więc zakopał go piaskiem, tak trochę przykryć, prowizoryczny grób. Gdy ceremoniały pogrzebu były już odprawione spojrzał znowu na płaszczyk dziecka i ruszył ponownie do Miodowa, poinformować o śmierci dziecka.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej