Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Gdzie jest Nemo?

<< < (31/46) > >>

Zaidaan:
Szczepan jednak nie wiedział nic więcej, przynajmniej tak się wtedy Emerickowi zdawało, a innego pomysłu nie miał jak podróż na Zuseh, jednak zanim to jeszcze zrobił, odciągnął sztylet od zamiaru odcięcia, i końcówkę ostrza skierował pod paznokieć, na początku nie jakoś bardzo, tylko nieco, ale wystarczająco by jednak poczuł ból. - Tą kupą zbitych desek płyniecie na cholerną wyspę oddaloną na tyle, że statkiem to jest dzień drogi?! - Jednak było to dość dziwne, że tyle chciało by im się płynąć, ale nie miał innego wyboru jak po prostu zapytać, w międzyczasie zerknął kątem oka za siebie, co z Tadkiem się dzieje.

Goris:
Szczepan przy kolejnym kontakcie ze sztyletem tak wrzasnął, że aż się Tadek obudził. Ten drugi złapał się za głowę i powoli dochodził do siebie.
-Nie zawsze. Czasami w połowie drogi mamy statek, gdzie dokonujemy wymiany. To tyle, zostaw nas!
Tadzio odzyskał świadomość i usiadł sobie na ziemi. Pomasował się po głowie.
-Mamy jeszcze niedaleko norę.
Szczepan nie był zadowolony z tego, że jego towarzysz powiedział więcej niż było konieczne, jednak perspektywa kolejnych tortur zniechęciła go do zwrócenia uwagi.

Zaidaan:
Kolega, który miał więcej za uszami (tj. Szczepan) dalej brnął w swoje i niechętnie dzielił się swoją wiedzą, a to nieładnie. Przy pomaganiu mu w tym wrzasnął ponownie, niszcząc słuch jaki dotychczas miał Emerick - bynajmniej na te kilka chwil. Jednak niestety, albo stety wcześniej oszukany Tadek powrócił z krainy snów i jako tako pomógł Bękartowi w dowiadywaniu się nowych rzeczy i raczej nie wyglądało na to, że chce pomóc Szczepanowi, teraz bardziej się zajął swoją okropnie bolącą głową. - A kiedy ostatnio dostarczaliście transport dzieci? Czy zostawiliście w tej norze te dzieci z Miodowa? A Ty w końcu weź się w garść i gadaj więcej bo skończysz jeszcze gorzej niż tamto złamane na wpół wiosło! - Ryknął biednemu, małomównemu Szczepanowi w twarz, zaraz po tym wcisnął ostrzę nieco głębiej i odwrócił wzrok, tak by  kątem oka widzieć Tadeusza. - A Ty pomóż swojemu koledze, bo inaczej będziesz następny. - Powiedział do niego trochę spokojniejszym głosem.

Goris:
Szczepan jeszcze raz spojrzał na Tadka. Domyślając się, że tamten i tak wygada wszystko, postanowił współpracować, by uniknąć dalszych tortur.
-Jedno jest w norze. Kolejne wywieźliśmy przed hemis.

Zaidaan:
Bękart, który poznał nową ciekawą formę spędzania wolnego nudnego czasu, pewnie to teraz stanie się jego jedną z bardziej lubianych rzeczy. Natomiast odrzucając tamte myśli nasłuchiwał z uwagą Szczepana, w sumie nawet wyciągnął ostrze spod paznokcia biedulka i przytaknął głową. - Dobrze, dobrze. Zatem ruszymy do tej nory uwolnić tamto dziecko, potem tamto kolejne, a wy mi w tym pomożecie. - Podniósł się od Szczepana i kopnął go w bok by jednak wstał za nim, potem wykręcił mu rękę, tą zdrową i pełną, natomiast ta druga pewnie dalej kapała na piasek (chyba że przemytnik przyłożył ją sobie do ciała by jakoś spowolnić krwawienie), unieszkodliwiając go oraz dając sobie możliwość dojścia do łódki gdzie wrzucił swój ekwipunek kilka chwil wcześniej. - A zatem, gdzie ta nora jest? - Powiedział rzucając skatowanego przemytnika na bok, prawie wrzucając do wody, gdzie sam szybko dobył swojego miecza i niechęci Tadka do pomocy, założył również i kuszę, jednak dalej pozostawił w dłoni zakrwawiony sztylet. W międzyczasie zabierając swój dobytek rozejrzał się po łódce za jakąś liną, ale później odwrócił się do Szczepana by znowu go pochwycić i oczekując na odpowiedź.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej