Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Gdzie jest Nemo?

<< < (32/46) > >>

Goris:
Szczepan wylądował w wodze i złapał się za krwawiącą rękę, podziwiając ubytki w swojej dłoni. A Tadek dalej siedział spokojnie.
-Za tą skałą jest wejście. Trzeba wejść prawie po szyję do wody, żeby się tam dostać. Ty naprawdę chcesz płynąć na Zuesh? Gupiś albo odważnyś.
Rozglądając się, zauważyłeś kawałek liny na łódce, która była przeznaczona do cumowania, więc była gruba i ciężka do zerwania. Dodatkowo worek był zamknięty za pomocą kawałka sznurka, już trochę cieńszego. Szczepan wystraszonym wzrokiem spojrzał na ciebie.
-Jak Tadek powiedział. Cholera wie, czy już ten gówniak nie macha wiosłami na jakiejś galerze!

Zaidaan:
Gdy już uzbroił się ponownie w swój ekwipunek to poprawił go na sobie i zerknął na worek, który wcześniej posłużył jako żywa lub już nieżywa tarcza. Postanowił sprawdzić co z zawartością tego worka rozcinając sztyletem, który jeszcze chwilę temu posłużył jako wydobywacz informacji, w dość brutalny sposób lecz sprawdzony. Zaraz po rozcięciu sznurka otworzył worek i zerknął do środka, oczywiście nie tracąc na ostrożności i mając na oku obydwóch przemytników. - Narobiliście bigosu kradnąc te dzieci z Miodowa to teraz musicie go posprzątać pomagając mi odnaleźć ich. A odważny na pewno bardziej niż ten twój kolega, Szczepan. - Zmierzył wzrokiem wystraszonego szmuglera, pozbawionego kilku palców, co uniemożliwia mu pochwycenie w tej dłoni jakiejkolwiek broni, no chyba że potrafi utrzymać miecz kciukiem i tym małym palcem. - Daleko jest ten statek, na który transportujecie dzieci? A, dużo tam innego ścierwa, gorszego od was? - Zadał kolejne pytanie mając dalej w garści ten worek, który przed chwilą otworzył.

Goris:
W worku znajdowała się nieprzytomna dziewczynka z porwanym płaszczem.
-Zwykle to tak cały dzień wiosłowania. Jest tam cała załoga.

Zaidaan:
- Płyniecie tym statkiem dalej, na Zuesh? - W międzyczasie gdy już rozwiązał worek, to w środku znalazł nieprzytomną dziewczynkę, pewnie to jest ta, która straciła płaszcz, zaraz ją wyciągnął stamtąd. Emerick schylił się nad nią i poklepał ją delikatnie po policzku aby ją nieco zbudzić, nie chciał dochodzić do bardziej drastycznych metod pobudki, chyba że znowu wbije ostrze pod paznokieć Szczepana, on magicznie potrafi budzić innych. - Hej, budź się mała. - Szepnął do niej próbując ją jakoś wybudzić głosem. Zaraz później sięgnął po gruby sznur sprawdzając jej długość oraz obadać czy jest tu gdzieś coś do czego można by przywiązać Tadka i Szczepana, aby ci nie uciekli.

Goris:
-Gdzie tam, wracamy tutaj.
Dziewczynka nie obudziła się, jednak dawała oznaki życia, tj. oddychała i miała puls.
-Szczepan, co ty im robisz, że całą drogę są spokojne?
Szczepan nie miał ochoty odpowiadać na kolejne pytania. Wokół was były sporo drzew, tych cieńszych i tych grubszych. Sznura wystarczyło na spętanie jednej osoby.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej