Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Gdzie jest Nemo?

<< < (29/46) > >>

Zaidaan:
Tchórzliwy Szczepan dalej stał osłonięty dzieckiem, dość niemoralnie i bez żadnych zasad, ale czego można się spodziewać po bandycie. - Wszystkie... - Bruknął pod nosem, oraz w tym samym czasie zaczął odpinać miecz od pasa i wrzucił na pokład łódki, dalej sięgnął po kuszę umiejscowioną na plecach i ją także odłożył tam gdzie miecz. Później jeszcze tylko poklepał się po torsie by pokazać, że jednak nic więcej nie ma przy sobie, czym mógłby zabić, z wyjątkiem gołych rąk, którymi chętnie udusiłby tego bydlaka, przemytnika. Teraz czekał na kolej Szczepana. - No, teraz Twoja kolej. - Machnął ręką na worek z dzieckiem trzymany przez bandytę, teraz podszedł jeszcze jeden kawałek bliżej łódki.

Goris:
Bandyta spojrzał na bronie, które wyrzuciłeś. Następnie cisnął workiem w twoim kierunku i schylił się po wiosło, by cię nim ogłuszyć. Masz sekundę na reakcję.

Zaidaan:
Emerick stał już na tyle blisko łódeczki, że mógł prawie że sięgnąć bandytę, a ten jego. Jak się okazało bandyta po raz kolejny oszukał, co jednak nie zdawało się dziwne i nawet się tego spodziewał. Pierwsze co zrobił Szczepan, to rzucenie workiem w stronę Bękarta, ten szybko je odrzucił na bok, na piasek, lecz zanim zdążył się zorientować, przemytnik już schylał się po wiosło, chciał zrobić to samo co z Tadkiem. Wtedy bandyta zrobił rozmach, by uderzyć najemnika z boku, lecz temu udało się uniknąć kawałka drewna schylając się dostatecznie nisko, ale zaraz po pierwszym nieudanym ataku, przemytnik wyprowadził kolejny. Tym razem Bękart był już bardziej przygotowany i złapał za kij uniemożliwiając kolejny atak, zaraz po tym pchnął wiosłem w bandytę co spowodowało, że okrągła końcówka tego narzędzia uderzyła w brzuch bandyty dezorientując go na chwilę i osłabiając dając sobie cenne sekundy. Kolejno, gdy Szczepan skulił się od "ukłucia" wiosła, Emerick wyrwał mu jego prowizoryczną broń z rąk i szybko obracając strony uderzył płetwą w plecy osłabionego bandyty, co spowodowało, że upadł tuż obok broni, które Bękart wrzucił do łódki, ale długo leżenie bandyty nie potrwało gdy zaczynał się zbierać i stał już na czworaka. Nie czekając długo wskoczył na pokład przygniatając przy okazji rękę Szczepana, który już sięgał po miecz by zorganizować sobie kolejną broń, dalej najemnik Rashera kopnął drugą nogą w twarz odrzucając niegodziwca do tyłu i przewracając go na plecy, gdzie tam uderzył wcześniej wspomnianymi plecami o tylnią burtę łódki, długo nie odsapnął gdy zaraz rzucił się na niego Bękart okładając go jeszcze chwilę pięścią po twarzy, jednak jedną ręką próbował wyciągnąć sztylet za pazuchy by dźgnąć nim Bękarta, lecz jednak ten zdążył zareagować i wykręcić dłoń ze sztyletem tak, by jemu zdążyło coś pęknąć, oraz aby upuścił sztylet, który upadł potem na drewniany pokład. Gdy bandyta wyglądał już na dość wyczerpanego, więc Emerick złapał go za ubranie podnosząc go, a potem odwrócił się w stronę piasku i rzucił nim na plażę. Gdy Szczepan zarył już twarzą w piach, to poszukiwacz zaginionych dzieci kucnął po wyrwany sztylet i wybiegł z nim w stronę bandyty, który po raz kolejny próbował się podnieść. Tym razem udało mu się na tyle podnieść, by zaraz po odwróceniu oberwać ponownie pięścią w nos i obrócić się od uderzenia, oraz upaść na piasek. Emerick postanowił wgnieść się i pokręcić butem brutalnie pomiędzy nogi przemytnika dzieci, gniotąc całą zawartość spodni, a potem drugim butem zdeptał jedną rękę, tak by zwężyć możliwe ruchy przeciwnika, a dalej przeszedł do przesłuchiwania, podciągając ostrze pod gardło Szczepana. - Coś Ty próbował zrobić? Gdzie są dzieci skurwielu, gadaj prawdę albo będziesz wył w cierpieniach.

Goris:
Sruu, fiuu i bandyta leżał pod twoim butem. Nie był zadowolony z tej sytuacji.
-W piwnicy archonta!

Zaidaan:
Wszystko poszło po myśli Emericka, właściwie to nie wszystko, a większa część. Szczepan już leży pobity z ostrzem przy gardle, teraz wystarczy tylko zabrać swoje bronie, jednak jak to zrobić nie ryzykując nożem w plecy? Poczekał jeszcze chwilę z zrobieniem tego, a w międzyczasie uzyskał dość szybko odpowiedź, która niezbyt była wiarygodna. W takim razie postanowił przedłużyć cierpienia biednego przemytnika. - Głupia szumowino, łżesz! Nie zabije Cię, albo będę to robił jak najdłużej aż w końcu zdechniesz przez przypadek, albo powiesz prawdę! - Tak jak powiedział tak też zaczął robić, złapał za jedną dłoń, biorąc ją bliżej siebie. Jednocześnie zabrał sztylet spod gardła Szczepana i użył go do powolnego odcięcia wskazującego palca, robił to jak najdłużej i jak najboleśniej dla drugiej strony - krew tryskała niesamowicie, plamiąc to ubrania torturowanego i torturującego, jednak skórzane odzienie Bękarta było już ubrudzone jasnoczerwoną krwią trablina, to teraz do kolekcji ludzka krew, a wskazujący palec upadł w końcu na piach obok. Biedny przemytnik wył z bólu, aż pewnie najbliżsi mieszkańcy lub przechodnie dziwią się cóż to za nieludzkie krzyki wniebogłosy. Natomiast "Kat" Rashera oszczędził sobie jeszcze w przechodzenie w gorsze tortury i teraz czekał czy coś zmieni się w odpowiedzi Szczepana. - Zaczniesz w końcu współpracować?! - Zapytał łapiąc lepiej za jego dłoń i szykując się na odcięcie kolejnego, tym razem środkowego palca.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej