Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Gdzie jest Nemo?
Zaidaan:
Cisza.. Cisza i ciasnota, to niezbyt dobrze wróżyło, a na dodatek ciemność jakby ktoś zapomniał. Jeśli była cisza to istniała możliwość, że trablin, przyjaciel martwego już Kamila może coś podejrzewać, ale żeby go wywabić Emerick użyje swojego wspaniałego głosu i przyjmie niski i ochrypnięty głos Kamila. Khe, Khe.. Duży ludź... Trafić Kamil.. Khe, pomocy. - Powiedział to tak prymitywnie jak to mówił Kamilek. Teraz Emerick czekał aż w końcu coś się poruszy, zbliży lub odezwie będąc cały czas w gotowości.
Goris:
Niestety, było bardzo ciemno. Dla Emericka. Trablin z racji swojej natury stworzenia cieniolubnego, przyzwyczajonego do życia w jaskiniach i wyostrzonych zmysłów wiedział, że coś jest nie tak. Nawet udało mu się delikatnie i po cichu podejrzeć, kto tam skrywa się w cieniu i podszywa pod jego przyjaciela. I wiedział, że "duży ludź" był uzbrojony, więc schował się czym prędzej i nie miał zamiaru wychodzić prosto do odstrzału.
Zaidaan:
Ciemno było dalej i nic nie zapowiadało na zmianę tego. Natomiast jeśli chodzi o trablina - przyjaciela Kamila też nic się nie zmieniło, ta sama cisza. Wychodzi na to, że niestety pomysłowa sztuczka z poudawaniem martwego trablina nie wyszła na dobre przez przyzwyczajone do ciemności oczy kolegę nieboszczyka, co jeszcze bardziej pogarszała sytuacje, sam Emerick już trochę w tej norze siedział przez co nieco się przyzwyczaił do ciemności, lecz nie na tyle aby mieć taki wzrok jak trablin, wszak on w ciemnościach siedzi dłużej. Jeśli podchody się nie udały to pozostało mówienie prosto z mostu. - Słuchaj trablinie, wiem że tam jesteś i pewnie jesteś przyjacielem Kamila. Przyszedłem po dzieci - małe ludzie, które porywacie i sprzedajecie, jeśli chcesz pomóc swojemu koledze to odezwij się i mi pomóż. - Bękart postanowił zmienić podejście do rozmowy, chciał jednak trochę zmniejszyć obawy trablina przez co też położył powolutku kuszę na ziemi, tuż przed sobą aby w nagłym wypadku szybko po nią sięgnąć. Gdy już odłożył swoją broń podnosi powolutku swoje ręce ukazując je przed sobą w nadziei, że mała gadzina teraz się przygląda i wie, że człowiek nie chce go zabijać.
Goris:
-W końcu się pozbyłem tego idioty. Słuchaj, dzieci już nie ma na Valfden. Nie zaprzątaj sobie nimi głowy. Po prostu daj mi spokój.
Zaidaan:
Na szczęście teraz udało się nawiązać rozmowę z trablinem. - Dam Ci spokój, ale więcej wiedzieć muszę. Co to za ludzie ich zabierają i dokąd, powiedz.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej