Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Gdzie jest Nemo?

<< < (23/46) > >>

Zaidaan:
Droga minęła w spokoju, drugiego trablina nie było ni widu ni słychu, zostały tylko niewyraźne ślady na mokrym śniegu, które za długo nie pozostaną. Natomiast drugi oddał się losowi i niech się dzieje co chce, jemu i tak żadna różnica, gdyż już szykował się do spotkania z Rasherem. W międzyczasie bękart tego boga wracał na wybrzeże, na którym nic się szczególnie nie zmieniło, jednak obserwowanie z tego poziomu całego wybrzeża było dość utrudnione, dlatego też spojrzał na klif i nad głową Emericka zaświeciła się pochodnia. Lepszym rozwiązaniem było by wejście na ten klif i stamtąd obserwować czy coś nie nadpływa i jak powiedział tak zrobił. Zniknął od razu z tamtego miejsca, a zaczął po krótkiej chwili wchodzić na ten wielki klif. Gdy już dotarł bez większych przeszkód na górę to stamtąd mógł pięknie obserwować morze i plażę. Ale stanie w takim miejscu było trochę nietrafne dlatego też usiadł sobie na lekko zimnym podłoży, ale dzięki cieplutkim spodniom mógł na szczęście siedzieć i patrzeć bez obaw, że jego zad mu odmarznie.

Goris:
Morze płaskie jak stół. Reszta też nie wiele się zmieniła od twojej ostatniej wizyty całkiem niedawno. Mogłeś więc siedzieć wygodnie i czekać na wschód słońca nad morzem.

Zaidaan:
Nic nowego się nie wydarzyło prócz kolejnych obijających się o plażę fal, nie zapowiadało się by coś się w najbliższym czasie miało wydarzyć. I wtedy poraz kolejny zaświeciła mu się pochodnia nad głową - zamiast czekać leniwie na coś co można zrobić później to można, a nawet trzeba było jednak sprawdzić co z tamtym trablinem, przecież ślady zostawił! Więc dość rozgarnięty najemnik załadował swoją kuszę co trwało około minuty, a potem jak strzała zszedł z klifu i wrócił jak debil do lasu, tam gdzie przed chwilą zabił jednego trablina. Poszukał szybko wzrokiem za małymi śladkami stóp by zaraz za nimi podążyć i odnaleźć drugiego niziołka, a może i miejsce gdzie trzymają te dzieci.

Goris:
No to odetchnąłeś sobie morską bryzą i wróciłeś ponownie do lasu. Wycieczka trochę trwała i minęło nieco czasu, nim odnalazłeś właściwe miejsce. Gdyby nie twoje ślady to błądziłbyś trochę dłużej. Gdy już znalazłeś się na trasie ucieczki trablina, miałeś większe pole do manewru.

Zaidaan:
Wybrzeże okazało się mało trafnym miejscem, przynajmniej na tą porę, co zmusiło go do powrotu do lasku, miejsca zbrodni gdzie zabił biednego trablina. Na szczęście pozostawione wcześniej ślady ułatwiły bardzo powrót w tamto miejsce. Nic się nie zmieniło, na śniegu leży martwy, zalany swoją jasnoczerwoną krwią, a gdzieś nieopodal było widać ślady, które odcisnął szczęśliwy trablin nie obrywając bełtem, co mogło może pomóc. W takim bądź razie młody bękart ściągnął z pleców już wcześniej załadowaną na klifie kuszę i trzymając ją w gotowości do wystrzału posuwał się do przodu, a raczej podążając cały czas za tymi małymi śladami. Niestety dwie funkcje, które obie potrzebowały oczy były nie co trudne, lecz jako tako szedł dalej za śladami w nadziei, że za niedługo doprowadzą go do tamtego uciekiniera i uda mu się więcej dowiedzieć.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej