Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Rozmowy nocą

<< < (15/26) > >>

Kenshin:
Ork będąc masakrowany na strzępy ostatnimi resztami sił chwycił za sztylet atakując paskudne łapska. Kenshin przy tym pluł krwią, jęczał nawet darł się. Wiedział już, że źle zrobił pchając się w paszcze lwa już było za późno na powrót do sytuacji sprzed kilku sekund. Teraz również się dowiedział, iż bestia nie była nastawiona pokojowo.   

Lithan le Ellander:
Ostry sztylet ciął tkankę atakującego Cię czegoś. Ataki się skończyły, a Ty usłyszałeś oddalający się tupot stóp.

Kenshin:
Przeciwnik uciekł, ale to nie znaczyło, że nie powróci. Tymczasem Ork słyszał jedynie oddalający się dźwięk stóp, toteż mógł zyskać lepszą pozycje, lecz najpierw starał się zebrać w sobie, więc oparł całe ciało na swych łapach rany wyglądały źle, jednakże mógł funkcjonować dalej. W końcu podniósł się zebrał łuk wycofując się z tunelu, bo bez źródła światła sobie nie poradzi. Dlatego postanowił poszukać czegoś czym mógłby zapalić stare pochodnie podwieszane na ścianach wieży.

Lithan le Ellander:
Masz na klatce piersiowej 20 ran szarpanych o długości 40cm i głębokości 4cm. Mocno krwawisz.
Przypomniałeś sobie o pierwszym piętrze na którym byłeś. Stały tam stare skrzynie. Na najwyższe piętro nie poszedłeś.

Kenshin:
Kenshin natychmiast ruszył na górę. Jedną ręką trzymał się ran dość dużych i soczyście krwawiących. Przyszły alfa niemal zawalił kiedy już mu tak w miarę dobrze szło, ale musiał poszukać czegoś do zatamowania ran oraz jakąś rzecz do podpalenia pochodni w tym celu przeszukał zniszczone skrzynie, może tam znajdzie hubkę i krzesiwo.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej