Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Rozmowy nocą

(1/26) > >>

Kenshin:
Nazwa wyprawy: Rozmowy nocą
Opiekun: Lithan le Ellander
Wymagania do uczestniczenia: Walka bronią sieczną [75%], Walka bronią dystansową [100%], Używanie zbrój niepłytowych, Upuszczanie krwi, Pozyskiwanie trucizn, Zaawansowane łowiectwo, Zakładanie pułapek, Wirujące ostrza.
Uczestnicy: Kenshin

Ork ruszył pospiesznie za Lithanem, bo skoro mięli się przejść to niekoniecznie świadczyło o tym, że będzie to blisko! Kenshin w końcu zapytał.
- O, czym chciałbyś porozmawiać?

Lithan le Ellander:
- Czemu tutaj jesteś? - spytał kierując swe kroki za obóz konkordatu. Wojna wiele zmieniła. Wojna i jej przyczyny, zmieniły wszystko. Lithan dostosowywał się do zmian, zanim on nadchodziły. Teraz też, miał tysiące możliwości i setki planów. Brakowało mu jednego. Zajrzenia w palantir i sprawdzenia, czy cisza już nadeszła.

Kenshin:
Ork chciał poprosić o inny zestaw pytań, ale padło pierwsze dość ważne takie egzystencjalne.
- Jestem tutaj, ponieważ szukam swego miejsca na tym świecie a tu mi odpowiada najbardziej. Powiedział szczerze, bo znał możliwości elfiego maga. Wojna jakoś go nie dotknęła fizyczne, psychicznie on się od niej odciął choć słyszał co się działo i jak doszło do zesłania mścicieli z mgły.

Lithan le Ellander:
- Dobrze jest - zaczął czarodziej - posiadać cel w życiu. W moim była to zemsta. Zemsta była mi światłem, kiedy nie znałem drogi. Podążałem za swoim celem, aż osiągnąłem potęgę. Dzięki niej mogłem realizować moje plany, sięgnąć po mój cel. Zaniechałem tego. Bo świat potrzebował mnie. Nie mojej zemsty.
- Jaki jest Twój cel? - w czasie rozmowy szli zaśnieżonym lasem. Lithan wyjął z kiszeni kostki, przypominające te do gry. Było to siedem małych wielościanów. Rzucił je przed siebie. Te zatrzymały się tuż nad ściegiem, ustawiając się w zamyślony  przez elfa sposób. Wytworzyły moc i widoczny przed nimi świat pękł. Rozsypał się i zmienił w inny. Elf wepchnął orka do okręgu, sam postąpił za nim i po chwili znaleźli się przy elfim kamieniu scalenia.

Kenshin:
Kenshin wysłuchał wszystko przytakując parę razy kiwnięciem głową. Rozumiał znaczenie celu, bo to dzięki niemu jesteśmy w stanie przeć do przodu pomimo wszelakich przeciwności. Lithan kierował się zemstą to dość pospolity powód egzystencji, ale nie zamierzał go oceniać jeszcze nie znał go na tyle! Teraz przyszła pora na odpowiedź przyszłego druida. - Ja kierowałem się zawsze dobrem chciałem, żeby wszyscy żyli szczęśliwie, ale przez to zostałem wykorzystany przez nieodpowiednich ludzi. Dlatego mordowałem na ich zlecenia ludzi, by w naszym kraju żyło się na nowo dobrze a robiłem to bez mrugnięcia okiem. W końcu kiedyś zapanował pokój, lecz mnie pokarało zmieniając w to czym teraz jestem czyli czarnym orkiem. Jednak nadal kieruje się dobrem chce pomagać, leczyć, wspierać każdego komu będzie potrzebna pomoc. I nawet nie zdał sobie sprawy jak opuścił konkordat. Towarzysze znaleźli się na śnieżnym trakcie, wtedy też nastała chwila kiedy elf zrobił swoje sztuczki a obraz lasu posypał się jak pęknięte lustro i zmienił się na inny zupełnie mu nieznany. Ork nawet zdążył zareagować, gdy został do niego wepchnięty chciał powiedzieć ty draniu albo coś znacznie gorszego, po prostu nie zdążył jednak dobre było w tym, że elf wszedł za nim w tym momencie znaleźli się przy kamieniu tak mało wiedział jeszcze o tym świecie! Mimo to nie ruszał się oczekiwał na coś co ma się wkrótce wydarzyć. 

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej