Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rozmowy nocą
Kenshin:
Ciekawe. Pomyślał badając otoczenie, ale były dwie drogi jedna w górę druga w dół do dziwnej jamy albo pieczary, która wyglądała na bardziej niebezpieczną. Ork wolał najpierw ruszyć schodami do góry, żeby nic go nie zaatakowało od tyłu kiedy będzie wychodził z jamy. Kenshin najdelikatniej jak umiał stąpał po schodach, żeby nie wydawać niepotrzebnych dźwięków piął się do góry wieży mając cały czas gotowy łuk do wystrzału.
Lithan le Ellander:
Wieża miała dwie kondygnacje. Od pieczary w stronę schodów i po schodach prowadziło wiele śladów. ÂŚlady te były śladami stóp, wyglądały na ludzkie. Wyglądały jak ubrudzone smołą. W kilku miejscach leżały kawałki odłamanych paznokci. Też pokryte były mazią.
Pierwsza do której dotarłeś była składowiskiem. Stały tutaj różne drewniane skrzynie, które teraz już sypały się, były mocno strawione przez czas. Na ścianie w mosiężnych ramionach zatknięte były stare pochodnie. Stał tutaj też stół z jakimiś papierami. Stół ubrudzony był mocno czarną mazią. Pomiędzy schodami a stołem rozciągało się kolejne pasmo wielokrotnych śladów. W koncie było rozlatujące się łóżko, a w zasadzie kilka prycz, jednak drewniane szczapy dawno się zawaliły i zrobił się jeden duży barłóg. W stronę łóżka również prowadziły ślady.
Kenshin:
Kenshin dobrze zrobił, że najpierw poszedł na górę tam mógł na spokojnie sprawdzić czy coś nie czai się tam. Całe szczęście było spokojnie dziwnie, ale spokojnie wszędzie walały się ślady czarnej mazi orkowi pierwsze co przyszło do głowy. Stworzenie skażone plagą? Zapytał sam siebie badając wszelakie poszlaki, które się pojawiły. Oczywiście wszystko wyglądało na zniszczone nadgryzione zębem czasu w końcu wieża była prawdopodobnie opuszczona choć ślady wyglądały na świeże! Przyszły alfa rozejrzał się jeszcze, ale nic innego nie zobaczył pozna paznokciami wymazane w czarnej cieczy, ale postanowił sprawdzić te paznokcie do jakiej rasy albo zwierzęcia mogą pasować, by mógł ewentualnie ocenić z czym będzie miał do czynienia w niedalekiej przyszłości.
Lithan le Ellander:
Paznokcie te należały do humanoida, zapewne człowieka. Wyglądały jednak, że ktoś zapomniał o nich na całe miesiące.
Kenshin:
Humanoid, hę? Ni to stwierdził ni zapytał. Widząc to mógł sobie wyobrazić z kim będzie miał prawdopodobnie do czynienia choć długość pazurów go zaciekawiła na pewno jest to coś wielkiego z długimi pazurami, a skoro ork trochę się znał na stworzeniach mógł przypuszczalnie stwierdzić, że to może być wampir, ale tutaj? W takich warunkach to niemożliwe. Bij się z myślami, ale powrócił do teraźniejszości i skoro nic tutaj konkretnego nie znalazł postanowił zejść na dół tym, że mniej ostrożnie stąpał po schodach, ale łuk miał cały czas gotowy. Kenshin w końcu znalazł się przed wejściem do groty i patrząc na nią zrobił pierwsze kroki wchodząc do niej powoli, bo ostrożności nigdy za wiele miał łuk wycelowany w tą ciemną pustkę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej