Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Rozmowy nocą

<< < (3/26) > >>

Kenshin:
Ork się nie dowiedział co konkretnie dlaczego są tutaj a gdzie indziej, bo odpowiedź nie była zbyt jasna a nawet nie zabrzmiało to jak pytanie po prostu dziwna odpowiedź. Kenshin zrobił kilka kroków do przodu idąc wokół kamienia był mu nieznany taki obcy a jednocześnie nadawałby się na stół, ale co on niby miał tutaj robić? Dowiedział się wkrótce od elfa, lecz najpierw odśnieżył go lekka warstwa puchu sprawiłaby, że nie mógłby się skoncentrować z mokrym tyłkiem, także uczyniwszy to potwierdził, iż zna tajniki koncentracji.
- Znam tajniki koncentracji.
Następnie usiadł przybierając pozycje kwiatu lotosu to była dla niego odpowiednia pozycja na koncentracje. Kenshin zamknął oczy oddając się spokojnemu oddechowi zbierając swoją siłę magiczną w całym ciele.

Lithan le Ellander:
//: To ten sam kamień scalenia, co podczas awansu Progana. Byłeś wtedy razem z Silvasterem, więc kamień obcy nie powinien Ci być.


Gdy tylko skupiłeś się i skoncentrowałeś, pogrążyłeś się głęboko w ciemnościach. Zapadałeś się w nie, leciałeś gdzieś w tył. Czułeś wręcz jak czarny aksamity nicości przesuwa się po Twoich ramionach, plecach, udach, głowie. Czułeś, jakbyś zapadał się w nieskończony się tunel. Twoje ręce i nogi były ciężkie, głowa chętnie opadłaby na ramiona. Czułeś spokój, wewnętrzną harmonię. Nie obchodziło Cię nic i nikt. Liczył się tylko lot w nicość.
- Kim jestem? - usłyszałeś w swojej głowie. Był to głos kobiecy. Był ostry, władczy.


//www.youtube.com/watch?v=4IHzs5vKxXw

Kenshin:
// Nie skojarzyłem faktów.

Kenshin skupił się i skoncentrował odpowiednio a przychodziło mu to łatwo, po tak długich kontaktach z magią. Wtedy dopadły go ciemności czarna otchłań go objęła a czuł się jak w złym śnie kiedy spadał z najwyższego budynku a końca drogi nie było widać. Doprawdy nie było to najmilsze uczucie jakie dotąd go spotkało, ale nie mógł się z niego wyrwać to było ponad jego siły, gdy nagle usłyszał głos nie byle jaki, ale kobiecy taki władczy, ostry jakby z pretensjami zapytała "Czym ona jest", lecz ork nie znał na to pytanie odpowiedzi choć z drugiej strony ośmielił się odpowiedzieć.
- Nicością.   

Lithan le Ellander:
- Haha - zaśmiała się Nicość - Pokażę Ci czym jestem.

*Obok Kenshina*

- Cholera... - Lithan stał obok i z otwartymi oczami patrzył na kamień, na którym leżały Twoje zwłoki. Tak trzeba było to nazwać, bowiem Twoja jaźń uciekła gdzieś daleko


*Pośród Nicości*

Poczułeś że się stabilizujesz, że odzyskujesz poczucie równowagi. Poczucie władzy nad członkami. Mimo ciemności poczułeś że siedzisz. Ocknąłeś się pośród pustkowia.


Kenshin:
Ork prawdopodobnie odpowiedział prawidłowo, więc nic złego go nie spotkało natomiast tego czuł, że wraca do życia pomimo tego dziwnego stanu sprzed chwili. Kenshin poczuł władze w kończynach nawet przyjrzał się swojej dłoni i poruszał ją dla pewności. Wszystko zdawało się działać dopóki nie otworzył oczu spodziewał się widoku Lithana, ale mógł się spodziewać po tym magu, że znów wpakował go w jakieś bagno. Elf potrafił zaskakiwać. Dlatego niezwłoczne wstał i zaczął się rozglądać po pustkowiu mówiąc chyba do siebie.
- Zatem pokaż czym jesteś?
To pod żadnym pozorem nie było wyzwanie, po prostu chciał określić swoją niezbyt jasną sytuację w tym miejscu.   

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej