Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kryzys w Bogdańcu
Nawaar:
Kiellon wysłuchał to co miał do powiedzenia mauren sprawa nie była za ciekawa, ale trzeba działać inaczej będzie kaplica. Plan musiał być lepszy, lecz nie było na to czasu przeciwników wielu trzeba będzie sobie poradzić.
- Dobra idziemy dalej. Wykorzystamy element zaskoczenia strzelimy ze swoich broni a potem sieczka nie mamy czasu. Powiedział prowizoryczny plan i natychmiast ruszył z muszkietem na ramieniu w stronę barierki a następnie najostrożniej jak mógł zszedł tunelem na dół odgłosy walki wręcz powinny pomóc towarzyszą z zejściem na dół.
Marduk Draven:
Dwójka rycerzy i kruk doszli w końcu tam, gdzie wcześniej był Mauren. Gdyby zaczeli schodzić po schodach ujrzeliby półkole złożone z ludzi i wampirów. Jednego wampira po za nim, a także Marduke'a czołgającego się od przewróconego tronu. Widzieliby też Rey, nieruchomo leżąca w plamie krwi.
Draven szukał, odganiał ból. Po chwili czołgania podniósł się. Gdzie był jego miecz? Tarcza? Szabla? Runy? Wampir wymierzył cios, szybki prawdy sierpowy. Rycerz nie zdołał wykonać uniku. Wampir był za szybki. Dostał drugi raz, po czym został podniesiony za szyję. Udało mu się kopnąć kolanem w brzuch wąpierza który go puścił. Wtedy właśnie, Draven dobył sztylet z cholewy i ciął. Szybko i niedokładnie. Ostrze jedynie lekko zadrało policzek krwiopijcy, to jednak starczyło. Rycerz znalazł wzrokiem miecz i tarczę. Dobiegł do nich i dobył. Wampiry zaczęły ładować kusze.
- Stać! Ja się nim zajmę. - oznajmił Frost. Dobył swego miecza.
1 x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Wampir_banita
//Gdybyście chcieli walczyć:
6 x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta
4 x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta_wampir
Nawaar:
Towarzysze zeszli po schodach docierając do małego kwadratowego pomieszczenia wypełnionego wrogami oraz walczącym Mardukiem a Rey leżała we krwi! To niewybaczalne! Rzuciło mu się w głowie kiedy widział ten obrazek i już chciał porzucić plan ataku z zaskoczenia ruszając na grupę przeciwników, przez moment zdrowy rozsądek zanikł a górę wzięły emocje wtedy bez opanowania zaczął mierzyć w stronę przeciwników.
Kiellon oparł muszkiet o ramię i zaczął mierzyć do jednego z wampirów, który miał gotową kuszę do wystrzału. Rycerzem targnął gniew, więc długo mu to nie zajęło i wystrzelił mówiąc. - Puk, puk skurwysyny puk, puk! Wtedy wszystkie oczy były skierowane na wybawicieli dając Mardukowi czas na atak! Srebrny pocisk przeleciał ze schodów z potężnym impetem trafiając jeszcze w nieświadomego wampira bezpośrednio w czoło. Nieśmiertelny padł jak długi na swe plecy kiedy jego czaszka została prawie rozerwana na pół ukazując jej zawartość część mózgu dosięgła aż tronu taki to był atak.
Wszyscy podczas tego widowiska zyskali na czasie zwłaszcza marszałek nawet krasnolud zdążył dobyć młota oraz tarczy oczekując przeciwników, którzy na pewno się rzucą, bo przedstawienie zostało zakończone w dość epicki sposób. Oczywiście mógł zabić wampira, który walczył z Mardukiem, lecz uznał to za sprawę honorową i niech lepiej sam dokończy swoją walkę.
Pozostaje : 32 srebrnych pocisków
1 x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Wampir_banita
6 x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta
3 x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta_wampir
Mohamed Khaled:
Kusza poszła niemal od razu w ruch. Gdy dotarli na miejsce, gdzie przebywał Marduke, gdy zobaczył co stało się z Rey. Nie potrafił sobie wyobrazić bólu, jaki czuł teraz rycerz. Mógł sobie jednak wyobrazić, a nawet poczuć to, co sam czuł. Niewyobrażalny gniew. Ból. Smutek.
Oczy zalśniły. Demon przejął kontrolę nad ciałem Mohameda.
Dało się słyszeć tylko, jak cięciwa puszcza bełt w powietrze. Cichy brzęk. A potem szybki pocisk, który poleciał wprost na jednego z bandytów. Padł martwy szybciej, niż mógłby krzyknąć.
Kusza szybko zawisła ponownie na ramieniu, a on wysunął katanę. Przyjął postawę obronną i czekał. Nie był pewny, czy atakować samemu. Nawet jeśli demon w nim siedział, kontrolował go... To jednak wiedział, że to byłby głupi pomysł.
1 x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Wampir_banita
5 x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta
3 x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta_wampir
Marduk Draven:
Srebrna kula rzeczywiście trafiła wampira w głowę. Ale nie w czoło, a w tył głowy, bowiem był on odwrócony tyłem do wojowników którzy przybyli na ratunek Dravenowi i Rey, patrzyli jak ich pan walczy z rycerzem. Kula wbiła się w czaszkę i w mózg jak miąższ, rozpryskując je na wszystkie strony. Z krwiopijcy nie było nawet co zbierać. Upadający trup połączony z hukiem wystrzału rozbudził świadomość innych bandytów. Chwilę po tym, jeden z ludzkich bandytów padł, łapiąc się za szyję, z której posoka strzeliła gęsto, niby gejzer śmierci, który rozbudził nocny głód pozostałej trójki bandytów. Wymierzyli ze swych kusz, po czym wypuścili bełty z nich. Inni bandyci, mając miecze oraz sztylety w ręku pobiegli na schody. Niestety wszerz mieściły się na nich tylko dwie osoby.
Zbyszko miał szczęście, iż poruszył się, gdy jeden z wampirów strzelał, bełt trafił kilka centymetrów od jego głowy, aż usłyszał świst powietrza przecinanego przez pocisk. Jak gdyby nóż śmierci ciął tkaninę jakim jest powietrze. Następnie ruszył na dwójkę ludzkich zbirów, którzy byli na przodzie pięcioosobowej. Jeden z nich zamarkował cięcie mieczem, by tak na prawdę pchnąć sztyletem w szyję rycerza, drugi zaś ciął oburącz, z prawego skosu, celując w jego głowę. Wojownik Zartata odbił sztylet, tarczą, zaś przed mieczem się uchylił, podhaczył przy tym nogę wroga, a gdy ten upadał, uderzył w tył głowy młotem, rozbijając głowę jak jajko. Drugi natarł na nowo, tnąc sztyletem w twarz rycerza. Zbyszko jednak umknął przed ostrzem i łupnął go tarczą w pysk, po czym dobił młotem w skroń. Trupy potoczyły się po schodach.
Marduke i wampir ruszyli ku sobie. Kilka pierwszych starć ich mieczy i tarczy Dravena były zamierzone, jakby chcieli poznać swoje możliwości. Taki był cel rycerza. Prawdziwa walka zaczęła się w momencie, gdy padł huk wystrzału, a jeden z wampirów padł. Sytuacja zdezorientowała na chwilę Frosta. Marduke ruszył wtedy, jak z procy, z łuku, z kuszy, muszkietu. Ruszył jak grom, wszak tym teraz był. Burzą, sztormem. W wąpierz był biedną łódeczką. Pierwsze cięcie, z szybkiego wypadu było skierowane na twarz Frosta. Wampir zablokował, ledwo, a wtedy Dravern odstąpił i osłaniając się tarczą zaatakował z piruetu w lewo. Po raz kolejny rycerski cios został ledwo zablokowany. Wtedy, Draven uderzył tarczą w plecy wampira i ciął mocno i zamaszyście od góry, celując w głowę.
Frost zablokował cios i szybkim piruetem odstąpił do rycerza Zartata. Jednak ten nie dawał za wygraną. Ciął mocno, od lewego skosu, chcąc urżnąć łeb krwiopijcy. Ten jednak uskoczył przed ciosem. Plecami uderzył o skały, nie miał jednak czasu by przejmować się bólem, gdyż rycerz zaatakował znów, od góry. Wampir odskoczył od skał i ciął zamaszyście, oburącz od lewego skosu, w głowę wojownika Zartata, ten jednak odbił cios tarczą i kopnął pancernym butem w brzuch wampira. Kop jednak nie sprawił, że wampir straci równowagę, gdyż ten uprzednio napiął mięśnie brzucha. Chwilę po tejże akcji zaatakował wściekle i zajadle, serią cięć od góry, które niestety dla niego rycerz zablokował. Uderzył go po tym głowicą rękojeści miecza w twarz i ciął przez plecy wampira. Rana jednak była powierzchowna, lecz wystarczająca by wytrącić z równowagi wroga. Pchnął z furią mieczem, celując w brzuch wampira. Miecz przebił ciało i wybił się na drugą stronę. Chwilę potem rycerz wyciągnął klingę z ciała wampira i odrzucił tarczę. Chwycił miecz oburącz i uniósł go do ostatniego ciosu.
Przerwał mu jeden z wampirów - kuszników, który widząc problemy swego pana ruszył z mieczem. Ciął szybko i na odlew z pół piruetu, celując w głowę. Rycerzy minął go w szybkim piruecie, obijając się o jego ciał przez jego gardło, a tuż po tym wbił miecz w jego mózg. Wyciągnął ostrze z czaszki wroga i ruszył za Frostem, który czołgając się zrobił ślad na ziemi. Wampir oparł się o ściankę kuźni. Rycerz zbliżył się i uniósł miecz do ostatecznego ciosu. A wtedy...
Wtedy poczuł żar, ogień i ból. Upadł na kolana, tyłem do wampira, prawą rękę przykładając do tej samej strony twarzy. Syczał z bólu. Frost puścił rozgrzany pręt z kuźni, którym zdzielił rycerza po jego twarzy, okaleczając go. Dobył sztyletu i wzniósł go do dźgnięcia. Wtedy to Marduke odwrócił się szybko i niespodziewanie. W lewej rece trzymał runę. Prawą miął wyciągnięta.
-Aresh!- zainkantował. Z ziemi wyrosły skalne ostrza, po czym pofrunęły ku jego piersi, przy czym wbiły mu się w w pierś. Draven odrzucił runę i tak szybko, jak tylko mógł dobył sztyletu ze srebra z cholewy i szybkim, wściekłym ruchem, zatopił go w czaszce Frosta, wbijając go w mózg. Oddał tym samym cały ładunek gniewu jaki niósł.
Wyciągnął sztylet i schował go, zaś ciało Frosta zachwiało się i wpadło do płonącej kuźni. Nie minęło dużo czasu, nim zajęło się ogniem
-Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz. - powiedział chłodno. Podniósł runę.
Przez jego prawą stronę twarzy, od kącika ust po ucho szła blizna po oparzeniu, szerokości dłoni. Popatrzył na to, co się działo, na walkę jego towarzyszy.
//Otrzymuję poparzenie drugiego stopnia na twarzy.
0 x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Wampir_banita
3 x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta
2 x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta_wampir
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej