Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kryzys w Bogdańcu

<< < (20/22) > >>

Nawaar:
Krasnolud macając skały po omacku w końcu natrafił na przycisk, przy czym nie ukrywał swojego zadowolenia. Mechanizm zaczął zgrzytać wydając przeróżne dźwięki i otwarcie jaskini trwało wiecznie choć obserwując wampiry wydawało się to szybko, ale lita skała się odsunęła ukazując tunel oraz jednego z bandytów zbudzonego nagle z ze snu. Dobrze, że jedynie paladyn zachował czujność i zabijając przestępce nim ten zawołał na alarm. Kiellon wtedy odetchnął sam dobył młota oraz tarczy i ruszył powoli ku tunelom. Właśnie tutaj mauren miał okazję do wykazania się. - Idź zbadaj teren. Masz do tego predyspozycje. Do tego doszło jeszcze echo ryku mężczyzny brodacz już mógł sobie w brodę pluć towarzysze musieli się spóźnić ich niefrasobliwość spowodowała śmierć jednej osoby to był, koniec czyjegoś istnienia pierwsza niewinna ofiara na koncie krasnoluda, ale jeszcze to nie oznaczało końca ktoś mógł przeżyć, lecz ostrożności nigdy za wiele i Kiellon powolnym krokiem szedł w głąb tunelu.

Mohamed Khaled:
Kiwnął tylko głową, zsuwajac z ramienia kusze. Przycisnal ją do ramienia. Palec niebezpiecznie krążył koło spustu. Był gotowy w każdej chwili strzelić. Zaczął powoli stapac, uważając na każdy krok. Lata praktyki u Krukow nie poszły na marne. Szedł cicho, wstąpił się w tło. Badał teren. Jak przed każdym zleceniem. Gdy usłyszał krzyk już wiedział, że życie straciła niewinna osoba. Coś się w nim zagotowało. A'abiel się przebudzil. I był gotowy zabijać. Oczy zalsnily złowrogo.

Marduk Draven:
Khaled tak się skradając nie spotkał nikogo. Korytarz którym szedł jeszcze kilka metrów, dalej były wykute w skale schody, prowadzące w dół. Miały barierkę. To właśnie stamtąd dobiegł krzyk. Teraz dochodził odgłos walki na pięści.

Dravena zdziwiło to, że wampir zakazał ataku na niego, gdy rycerz się podniósł i z pięścią ruszył na Frosta. Cios był prawy, sierpowy, wymierzony w twarz wampira. Ten jednak w szybkim piruecie w bok minął pięść wojownika Zartata, po czym uderzył łokciem w twarz człowieka. Powtórzył pięścią. Rycerz aż się obrócił od siły ciosu, lecz przy tym nadał pęd swej lewej pięści, która uderzyła w twarz krwiopijcę. Wąpierz wypluł ząb i uniknął następnego ciosu. Dostąpił do Marduka. I chwycił go za szyję. Uniósł, dzięki swej wampirzej sile i cisnął w swój tron, który upadł. Rycerz zaczął się czołgać w poszukiwaniu broni. Wampir powoli stąpał ku niemu.

Nawaar:
Kransolud czekał na sygnał od Mohameda, który poszedł na zwiady. W międzyczasie dobył on muszkietu i naładował go srebrną kulą, bo spotkanie z wampirami może być pomocne takie wsparcie ogniowe. Tymczasowo wszystko przebiegało spokojnie, ale na jak długo? Ile jeszcze więźniowie wytrzymają tą konfrontacje a czas nagli musieli zacząć działać, oby mauren nikogo po drodze nie spotkał i żeby powrócił jak najszybciej.

Mohamed Khaled:
Ususłyszawszy to, co chciał, pognal czym predzej do Kiellona . Zdał mu szybko relacje że swej drogi i z jej zakończenia. Nie miał czasu si rozwodzie nad każdym szczególem. Było zbyt mało czasu. A zbyt wiele zagrożeń.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej