Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Mourtun wraca do Shani podejście drugie, czyli jak driady odczuły wojnę.
Mourtun:
Niziołek chciał być ostrożny i rozważny, podszedł trochę bliżej mając gotowe ręce by sięgnąć po broń.
Rodred:
Wiele się nie zmieniło, gdy niziołek jak jakiś zbój zbliżał się po cichu do ludzi. Już był na tyle blisko by usłyszeć ich rozmowę wyraźnie, lecz również na tyle blisko że byle szmer będzie przez nich słyszalny. Rozmawiali o jakiejś kobiecie z wioski imieniem Tekla albo Czekla ciężko było stwierdzić. Niziołek podsunął się jeszcze bliżej. I to był ten krok za daleko. Jeden z patyków skrytych pod śniegiem cicho trzasnął. Nie mówiący człowiek przy ognisku uciszył drugiego gestem ręki i obrócił się plus minus w twoim kierunku.
- Kto tam?! Zawołał w twoim kierunku. W ręku dzierży duży nóż do patroszenia ryb. Drugi obrócił się bez słowa. Złapał niewielką kuszę która leżała opodal i niepewnie przygotował się do naciągnięcia jej. Zdajesz sobie sprawę z tego, że masz przewagę puki ci ludzie nie przyzwyczają sobie wzroku do ciemności.
Mourtun:
No i niziołek teraz się wkopał jak cholera, nie miał szans w starciu z osobą uzbrojoną w kuszę, musiał w przeciągu ułamka sekundy coś wymyślić. Pierwsze co wpadło mu do głowy to coś co w jakimś stopniu pomoże mu uratować głowę i da chwilę by wymyślić co zrobić z tym fantem. Tam był ogień, a on chciał się ogrzać, prawda że przy kradzionym ogniu spać nie można było chyba że ktoś był samobójcą ale rozprostowanie kości i ogólna regeneracja zawsze pozostawała.
To było coś co go teraz napawało nadzieją ale o tym później będzie myślał.
Mężczyzna jak najszybciej i najciszej potrafił położył się na ziemi licząc że to co wcześniej usłyszeli uznają za wiatr lub zwierze biegające po nocy, chociażby wiewiórkę.
//Ich jest tam tylko dwóch w tym obozie czy tylko dwóch widać a reszty nie wiadomo? Oraz czy mogę prosić ewentualne statystyki na wypadek gdybym chciał z nimi walczyć?
Rodred:
// Kategoria 1 Wytrzymałość 1. A skąd ja mam wiedzieć czy jest dwóch czy widać dwóch?
Szybko położyłeś się na ziemie. Ludzie zauważyli ruch. Koleś z kuszą sprawnie ją naciągnął i założył bełt.
- Pokaż się bo strzelam! Powiedział celując w twoim kierunku. Ten z nożem złapał kamień do ręki.
- Co się tam dzieje? Zawołał ktoś z dalsza od strony jeziora.
Mourtun:
//Bo to ty jesteś prowadzącym i decydujesz ile ich tam będzie. :)
Niziołek nie ruszał się a w duchu modlił się by mężczyźni odpuścili lub ktoś go ocalił.
//Czy jeśli uda mi się uciec to mogę wrócić do miasta, przespać się w domu i wynająć tam w stajni jakiegoś jeźdźca? Czyli osobę która mnie podrzuci na miejsce za opłatą? Oczywiście mam nadzieję że nie za dużą. :)
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej