Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Mourtun wraca do Shani podejście drugie, czyli jak driady odczuły wojnę.
Rodred:
// Jeżeli za jakiś czas nie znajdzie schronienia, mogą być problemy. Powiedź mi czy odpowiada ci to, że niektóre elementy będę losował? Było by to urozmaicenie i dla mnie i dla ciebie. Na przykład. Postanowiłeś iść dalej prosto i ja stwierdzam w swoich myślach oczywiście jaka jest szansa na to, że karczma będzie. Rzucę kością (zależnie od tego jak wolisz, tu lub u siebie w domu) i zobaczymy co się stanie.
Gdy Mourtun tak stał w śniegu, udało mu się usłyszeć rytmiczne uderzanie metalu o metal gdzieś na końcu tej mniejszej ścieżki.
Mourtun:
//Trochę się tego boję gdyż uważam że mogą wyjść jakieś nieścisłości fabularne lub fabuła będzie odbiegać od siebie. Z jednej strony byłbym na tak ale ostatecznie pewnie "na nie" gdyż może mi się to później odbić czkawką podczas akcji w samym lesie.
PS. Jeżeli znów będziesz robił rzeczy typu że skręciłem w dróżkę a rano wracam i ty piszesz że ja trafiłem gdzie indziej bo było już tak w "Alchemik druidowi..." to będę niezadowolony a sama taka akcja będzie bez sensu bo świat raczej nie przeobrazi się na moich oczach.
Niziołek nie miał pojęcia co tam może się znajdować, niestety wolał nie chodzić po nocy bez światła. Skręcił w lewo, musiał zaryzykować. Starał się zapamiętać drogę powrotną.
Szedł ostrożnie, jakby się zakradał, na wszelki wypadek gdyby został zaatakowany.
Rodred:
// Jak pewnie zauważasz, gdy jest sytuacja, że mogę postawić coś dobrego na twojej drodze, albo nie, to zwykle tego nie stawiam. Więc losowość była by na twoją korzyść. :P O ile dobrze pamiętam taka sytuacja wynikła z nieścisłości opisów. Pisz dokładnie, ja będę się starał robić to samo i miejmy nadzieję, że unikniemy nieporozumień.
ÂŚcieżką szło się ciężej niż udeptanym traktem, ale już po kilku minutach, gdy metaliczny stukot ustał, udało ci się usłyszeć jakąś rozmowę. Nie byłeś jednak wstanie nic podsłuchać z tej odległości. ÂŚciemniło się już na dobre dzięki czemu ujrzałeś światło ognia w kierunku w którym idziesz.
Mourtun:
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.
Niziołek z trudem szedł przed siebie, tą dziwną i nieco podejrzaną drogą, przeczuwał że czeka go coś złego lecz zaklinał się w duchu żeby tak się nie stało. ÂŻeby rano mógł spokojnie stąd wyjść i wrócić na trakt skąd uda się do Shani.
Szedł tak powolutku, starał się nie zwracać na siebie zbytniej uwagi, przeszedł pewną część drogi bo chciał usłyszeć choć część rozmów z oddali. W ten sposób chciał ocenić czy jednak nie powinien zawrócić. Mimo wszystko nie parł na ślepo w stronę tych głosów.
//Przeszedł sobie część drogi i się zatrzymał.
Rodred:
// Wiesz jak to bywa, odbiorę ci nogę to zaraz będzie okazja ją odzyskać.
Między drzewami udało ci się dostrzec spory namiot ładnie przyprószony śniegiem. Przed nim jest ognisko przy którym siedzą dwie osoby raczej nie rozmawiające o niczym konkretnym. Całość znajduje się przy jeziorze, ale trochę ciężko stwierdzić.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej