Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Mourtun wraca do Shani podejście drugie, czyli jak driady odczuły wojnę.
Rodred:
// Jasne że możesz.
This dice roll has been tampered with!
Rolled 1d6 : 2, total 2
Kusznik wypalił. Na twoje nieszczęście bełt śmignął w powietrzu lecąc prosto w ciebie. Przeleciał ci nad głową, otarł się o plecy i wbił głęboko w prawe udo. Głośno krzyknąłeś.
- Tam jest! Zawołał człowiek uzbrojony w nóż. Następnie ruszył szybko w twoim kierunku.
- Poddaj się bandyto a może cię oszczędzę!
Kusznik odrzucił kuszę na bok i również wyciągnął nóż. Ruszył zaraz za towarzyszem. Zza namiotów wyłoniła się młoda kobieta. Widząc co się dzieje również wyciągnęła nóż, ale były kusznik powstrzymał ją gestem ręki. - Zostań tam Dafne! Może być niebezpiecznie. Na twarzy kobiety pojawił się grymas niezadowolenia jak u małej córeczki której nie pozwala się bawić z kolegami.
3x Człowiek
Mourtun:
--- Cytat: Rodred w 06 Wrzesień 2016, 10:15:53 --- This dice roll has been tampered with!
Rolled 1d6 : 2, total 2
--- Koniec cytatu ---
//Ktoś tu podglądał wynik :P
Niziołek skrzywił się, czując przeszywający ból w udzie. Trochę był w niekorzystnej sytuacji, najrozsądniejsze co mu się wydawało to wytłumaczenie całej sytuacji.
- Opuść broń. Nie mam złych zamiarów, wędrowałem traktem a jest cholernie zimno i do tego bolą mnie nogi. Muszę odpocząć i dlatego szedłem tutaj. A czaiłem się gdyż nie wiedziałem co zrobić, myślałem że jesteście bandytami. - mówił - Oszczędź mnie i pozwól odejść. - prosił.
Rodred:
// Rzuciłem kostką, a potem edytowałem post, żeby nie tworzyć następnego. Ale skoro wyskakuje coś takiego to będę robił dwa posty. :P Tylko wiec, że zawsze jak był rzut kością, napiszę coś dalej.
- My bandytami? Mówi to ten który czai się w mroku. W krzakach. Chodź tu karle. Powiedział podchodząc. Obrzucił cię spojrzeniem, widząc, że nie masz broni w zasięgu rąk, złapał cię za kołnierz i wyciągnął po krzakach i śniegu w krąg ognia. Widzisz że jego ręce są potężne, ukształtowane ciężką pracą, a dłonie zniszczone latami, które w niej spędził. Poruszone udo wybuchło nowym bólem, który przeszył cię aż do rąk. Sprawnymi ruchami przeszukał cię, wyciągnął twoją broń i położył przy ogniu.
Gdy już leżałeś po środku, stanęli w dwójkę w okół ciebie. Znaczącym ruchem, po kolei schowali noże do pochew.
- Przestraszyłeś nas tak się podkradając. Jesteśmy zaledwie kilka godzin drogi od miasta i ty się spodziewasz bandytów? Trochę wiary w ludzi. O ile to bardziej było prawdopodobne, że jesteśmy zwykłymi rybakami próbującymi zarobić na życie łowiąc w pobliskim jeziorze. Ty przynajmniej nie wyglądasz mi na bandytę więc nie martw się pomożemy ci. Zbliżył się i przyklęknął obok ciebie. Przyglądnął się ranie dotykając jej palcem.
- Eh nie źle się wpakowałeś, karle.
Widzisz, że zamierza jeszcze coś mówić, ale ból ustał na tyle, że jesteś w stanie wtrącić się.
Mourtun:
Niziołek poddał się silnym dłoniom dobrze zbudowanego mężczyzny i pozwolił się zaciągnąć sie do ognia niczym worek przenicy.
Wysłuchał monologu z pewną konsternacją lecz nic sie nie odzywał do czasu.
Gdy ten zaczął grzebać przy jego ranie zaczął mówić.
- Ja z natury jestem strachliwy a przez te hałdy śniegu straciłem orientacje w terenie i nie wiedziałem jak daleko od miasta jestem. - uśmiechnął się krzywo.
Patty:
Zadanie zakończone niepowodzeniem
//Zamykam ze względu na nieaktywność prowadzącego.
Nawigacja
Idź do wersji pełnej