Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pióro na wietrze

<< < (3/5) > >>

Rikka Malkain:
Sinliar ze wszystkimi swoimi wzgórzami i mostami zawsze bardzo jej się podobało. Rikka uważała je za jedno z ładniejszych miast jakie odwiedziła. Oczywiście rzadziej wpadała tam by podziwiać architekturę i pomysłowość jego budowniczych, a częściej z koniecznością załatwienia jakichś spraw. Sinliar było doskonałym miejscem do załatwiania wszelkich ciemnych interesów, więc nic dziwnego że wampirzyca odwiedzała je regularnie. Teraz jednak musiała je ominąć, bowiem jej celem była stolica. Od niej natomiast dzieliło Rikkę jeszcze wiele kilometrów, dlatego postanowiła nie tracić czasu na podziwianie widoków, a zamiast tego zająć się machaniem skrzydłami. Po jakimś czasie nietoperzyca przeleciała nad osławionym Kruczym Wałem i zostawiła całe Ombros, siedzibę najpotężniejszej organizacji przestępczej jaka kiedykolwiek powstała na tej wyspie, za swoimi plecami. Pogoda była idealna do lotu, więc przez cały czas wampirzyca utrzymywała całkiem niezłe tempo. Widok na dole zmieniał się bezustannie. Raz były to pola, innym razem znowu lasy. Niekiedy dostrzegła jakąś wioskę, lub rzadziej miasto. Nie zwracając na te widoki większej uwagi, Rikka nie tknięta zmęczeniem leciała przed siebie. Jeśli chodzi o podróże powietrzne to od zawsze był to jej ulubiony sposób na pokonywanie większych odległości. Mniejszych zresztą też. Szczerze mówiąc, wampirzyca wybierała skrzydła zawsze kiedy miała na to okazję. Podobno niektórzy krwiopijcy czują się nieswojo w takich małych włochatych ciałkach i przemiany dokonują tylko wtedy, kiedy naprawdę muszą. Dla Rikki coś takiego było kompletnie niezrozumiałe. Trudną sztukę zmiany postaci opanowała już mając lat kilkanaście i przychodziło jej to równie łatwo, co pstryknięcie palcami.

Anette Du'Monteau:
Po pewnym czasie na horyzoncie zamajaczyły znajome linie zabudowy Efehidonu. Miasto było dużo bardziej niemrawe i statyczne o tej porze roku gdyż całe życie towarzyskie odbywało się w wnętrzach domu i wszelkich przybytków użyteczności publicznej. Z jednej strony było to na rękę ponieważ każdego kogo chciało się spotkać wystarczyło szukać w środku.

Rikka Malkain:
Dotarła. Teraz należało wybrać odpowiednie miejsce do rozpoczęcia poszukiwań. Tak jak to obmyśliła wcześniej, najpierw odwiedzi kilka sklepów z relikwiami, artefaktami i innymi starociami. Na pewno w którymś znajdzie się jakiś pasjonat mogący powiedzieć jej parę słów o fiolce. Koniec końców, miał to być przedmiot znany z wielu opowieści. Rikka znała w stolicy mnóstwo sklepów, również takich jakich potrzebowała teraz, dlatego przypomnienie sobie lokalizacji najbliższego nie zajęło jej zbyt wiele czasu. Przeleciała nad podgrodziem, a później ponad obronnymi fortyfikacjami Efehidonu kierując się bezpośrednio do miejsca, które teraz miała w głowie. Sklepik położony był naturalnie w dzielnicy handlowej. Był to raczej niewielki przybytek, za to można było w nim znaleźć praktycznie wszystko. Sprzedawca, jak wiedziała Rikka, miał obsesję na punkcie kolekcjonowania unikatowych przedmiotów i bez przerwy polował na nowe obiekty do swoich prywatnych zbiorów. Swoich najcenniejszych dóbr nie wystawiał bowiem na sklepowych półkach. Wampirzyca popisując się pamięcią odnalazła właściwy budynek, chociaż z góry większość zabudować wyglądała niemal identycznie. Na szczęście można było kierować się jeszcze układem ulic. Po zniżeniu lotu Rikka wróciła do swojej dziewczęcej postaci kładąc stopy okryte butami z miękkiej skóry na zmrożonym bruku. Nie przestała się przy tym przemieszczać, płynnie przechodząc z lotu do swojego zwyczajnego lekkiego kroku. Wokół nie zobaczyła żywej duszy, to też nawet nie było komu zdziwić się widokiem wampirzycy. Podeszła zatem do drzwi sklepu i nacisnęła na klamkę.



//Nie wiem, czy mogę tak sobie swobodnie opisywać dokąd idę. Jeśli nie, to ten sklep może być po prostu zamknięty.

Anette Du'Monteau:
Sklep był otwarty. W środku stało mnóstwo półek i regałów wypełnionych dziwnymi i mniej znanymi przedmiotami a także tymi całkiem zwyczajnymi. Niektóre rzeczy były trzymane w słoikach a inne luzem. Na końcu pokoju znajdowała się czysta i niezaśmiecona lada. Zauważyłaś na niej mały miedziany dzwonek.

Rikka Malkain:
Rikka weszła do środka. Przedostanie się do lady przez zagracone pomieszczenie bez potrącenia czegokolwiek nie było łatwym zadaniem, ale ostatecznie udało jej się tego dokonać. Wampirzycy nie było tutaj już od dosyć dawna, dlatego z ciekawością przyglądała się wszystkim wystawionym na półkach rzeczom. Chyba nawet dostrzegła kilka fantów, które można by szybko i bezproblemowo spieniężyć zasilając kieszeń przyzwoitą sumką, ale w tej chwili nie to było jej celem. Bez wahania sięgnęła po dzwoneczek i potrząsnęła nim kilka razy by ściągnąć tutaj właściciela. O ile dobrze go zapamiętała, pewnie siedzi teraz w sąsiednim pomieszczeniu zajęty wertowaniem jakiejś starej księgi. Oby jego wiedza wspomogła wampirzycę w obecnym zadaniu. Bardzo możliwe, że dzięki temu mężczyźnie dowie się czym tak właściwie jest poszukiwane przez nią tajemnicze naczynie. „Fiolka żywej krwi”. To dziwne, ale już sama nazwa budziła w niej chęć zdobycia tego przedmiotu. Intuicja podpowiadała jej, że to może być coś wartego poświęcenia. Ta z kolei, bardzo rzadko ją zawodziła.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej