Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pióro na wietrze

<< < (2/5) > >>

Anette Du'Monteau:
- Ma problemy z własną krwią, które ten przedmiot może rozwiązać. Prawie codziennie ryzykuje swoje zdrowie, a komuś z szlacheckim rodowodem to wyjątkowo przeszkadza. Jak sama się domyślasz nie mam wielu informacji na temat samego przedmiotu i gdzie się może znajdować. Będziesz musiała trochę poszperać w tym celu. Proponuję zacząć w naszej stolicy, gdzie zbierają się wszystkie wieści i informacje na wiele tematów.

Rikka Malkain:
-Poradzę sobie z tym, bez obaw. To znaczy, że w pierwszej kolejności muszę dowiedzieć się czego tak właściwie szukam. Masz jeszcze jakieś wskazówki, czy mogę już wyruszać?
W głowie wampirzyca zaczęła już układać listę miejsc, w których mogłaby dowiedzieć się czegokolwiek na taki temat. Najpierw chyba rozejrzy się po wszelkiej maści sklepach ze starociami. Ich właściciele, z reguły zapaleni kolekcjonerzy dziwnych rzeczy, często wiedzą zaskakująco dużo o przedmiotach znanych normalnie tylko z legend i zakurzonych ksiąg. 

Anette Du'Monteau:
- Podejrzewam że faktycznie jest to fiolka lub inne tego typu naczynie. Trzeba popytać odpowiednich ludzi w Efehidonie. Myślę że jest parę osób które warto odwiedzić jednak ja sam osobiście rzadko tam bywam. Będziesz miała okazję wykazać się swoją pomysłowością.

Rikka Malkain:
-Zaskoczę cię. Bądź gotowy na ciekawy raport.
Odpowiedziała wampirzyca, a na jej twarzy pojawił się wesoły uśmieszek. Nie miała nawet pojęcia czym konkretnie jest jej przyszły łup, ale w jakiś dziwny sposób to tylko wzmagało jej chęć zdobycia fiolki. Lubiła to uczucie towarzyszące jej przed każdym skokiem. Jakiś rodzaj pożądania. Do samego skoku miała jednak jeszcze daleką drogę, o ile podobny zabieg będzie w ogóle konieczny do zdobycia tego naczynia.
Nadeszła więc pora na dłuższy lot. Dziewczyna ruszyła korytarzem twierdzy by chwilę później znaleźć się na blankach. Po raz kolejny dzisiaj zaciągnęła się głęboko chłodnym powietrzem, po czym stanęła na samej krawędzi fortyfikacji spoglądając w dół. Wysokość była ogromna. Gdzieś obok, przypadkiem znalazł się na murach inny kruk. Wampirzyca obróciła głowę w jego stronę, ale za nic nie mogła go poznać. Może ktoś nowy? Nie zawracając sobie zbytnio głowy ową postacią, Rikka rzuciła się w dół. Szkoda, że nie zdążyła zobaczyć wyrazu twarzy tamtego. Spadając w jednej chwili dokonała przemiany całego swojego ciała i wyposażenia. Już jako nietoperz, trzepocąc skrzydłami obrała kurs na Efehindon, stolicę królestwa Valfden. Trasa do miasta, ta powietrzna również, była jej dobrze znana. Jeśli więc nie zaskoczy jej jakaś uciążliwa zamieć powinna dotrzeć do celu w ciągu kilku godzin.

Anette Du'Monteau:
Trasa powietrzna była oczywiście o wiele łatwiejsza i wygodniejsza od tej lądowej. Wiatr był chłodny i orzeźwiający jednocześnie. Początkowe górskie krajobrazy w niedługim czasie zostały zastąpione przez nieco nizinny. Widać było lasy rozciągające się na przestrzeni. W oczy rzuciło ci się też w końcu spore miasto Sinliar.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej