Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rasher swe dziatki pozna - Emerick
Zaidaan:
Gdy ten kręcił się w najlepsze został akurat złapany przez swojego towarzysza - Co? Muszę poszukać łysego człowieka z jaszczurką na twarzy. - Pewnie to nic nie poskutkowało na ogrodnika i ciągnął dalej Emericka w swoją stronę.
TheMo:
I zaszliście pod kolejne drzwi, przed którymi siedział kolejny ochroniarz z kolejną kuszą.
-Czego?!
- Kolega jest tutaj od Zueshczyka. Chce się widzieć z szefem.
-Co? I on tu... Chwila.
Otworzył drzwi i wszedł na chwilę. Potem powrócił.
-Koleś wchodzi. A ty, pójdziesz za mną.
Nawet w takim świetle można było dostrzec bladość twarzy ogrodnika. Chyba nawet bał się zapytać co z nim będzie. Ty zaś miałeś wolną drogę do szefa bandy przemytników.
Zaidaan:
Spojrzał na odchodzącego kompana z strażnikiem, przez chwilę jeszcze się zastanawiał co z nim będzie i było mu trochę go szkoda. Ale bez zbędnego ociągania się wszedł przez drzwi do szefa tego wszystkiego gdy już był w środku zamknął za sobą drzwi i się zatrzymał za nimi.
TheMo:
Pokoik był niewielki, ale za to ładnie wystrojony. W miarę, jak na tutejsze warunki. Surowe ściany zostały upiększone skórami egzotycznych zwierząt, jak wiwerny czy harsesisy. Pod nimi znajdowały się też półki z książkami, lecz tych nie było za wiele. Z góry wisiało coś na kształt żyrandola świecącego dziwnym, magicznym światłem. Wisiał on wprost nad solidnym, dębowym biurkiem. Za nim siedział pewien jegomość. Po uszach było widać, że jest on elfem. Krótkie jasne włosy i smukła twarz oraz szczupła sylwetka tylko to potwierdzały. Posturą kontrastował z dobrze rozwiniętym człowiekiem za jego plecami. Tamten był w zbroi oraz miał kuszę. Jak zauważyłeś, nabitą. Elf spojrzał w górę.
-Wynalazek z Adernos. Mówią na to "żarówka". ÂŚwiatło zaklęte w magiczną runę, które można zapalić i zgasić inkantacją, o ile ktoś ma pojęcie o magii.
Udzielił ci krótkiego wykładu na temat nowych, zagranicznych technologii magicznych. Przeniósł wzrok na ciebie i gestem ręki zaprosił, byś podszedł bliżej.
-A więc tajemnicza persona, która zwie się Zueshczykiem przysyła kogoś do mnie. I to kogoś, kto chce rozmawiać, zamiast zabić moich ludzi i zabierać moje towary. Czemuż zawdzięczam taką odmianę?
Zaidaan:
Jak wszedł to zobaczył te wszystkie udoskonalenia i egzotyczne jak dla nie go towary, które wywarły na nim wrażenie, ale co się dziwić, przecież to był szef przemytników. Podszedł bliżej patrząc na elfa i jego ochroniarza. - Cóż, pewnie dlatego, że Zueshczyk woli rozmawiać i dogadywać się niż atakując to zacne miejsce i w dodatku jak zdążyłem zauważyć dobrze strzeżone. Chciałbym porozmawiać o pewnym człowieku, podobno zwany Hardym Clangiem, który ma pewną wytatuowaną jaszczurkę na policzku. Zueshczyk wysłał mnie bym go spotkał i zaprowadził do niego, chciał właśnie dogadać się z wami, ponieważ doszły go słuchy, że przy waszej pomocy chce czmychnąć z miasta. - Wziął wdech po dłuższej wypowiedzi i czekał na odpowiedź elfa z nadzieją, że to się uda.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej