Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rasher swe dziatki pozna - Emerick
TheMo:
-Zueshczyk? No, to musi ci sporo płacić, że cię przysłał tutaj. Ma koleś tupet, że przysyła tutaj posłańca. Wchodźcie, najwyżej znowu będę musiał wywalać zwłoki.
Ogrodnik tylko głośno przełknął ślinę i otarł pot z czoła.
- To ja już dam mu samemu działać.
Powoli zaczął się wycofywać, lecz bramkarz złapał go za rękaw.
-Chwila! Przyszedłeś z nim to i z nim wyjdziesz. Którędy, to już nie moja sprawa.
I otworzył wam drzwi.
Zaidaan:
Więc wszedł do środka wraz ze swoim kompanem do środka, rozejrzał się po wnętrzu także z ulgą odetchnął iż plan przynajmniej na początku się udał.
TheMo:
Pomieszczenie było dość spore i dobrze oświetlone. Panowały dość surowe warunki. Wszystko było wykonane z ciężkiego, solidnego kamienia. Miejscami na ścianach były wyryte runy, których nie rozumiałeś. Całość doświetlało sporo pochodni i można było się tutaj swobodnie poruszać. Tylko trzeba było uważać na pracowników. Istoty różnych ras biegał ze skrzyniami, przenosząc je z miejsca na miejsce. Do jednych ładowano rzeczy, inne rozpakowywano. Pod ścianami byli uzbrojeni wojownicy. Orkowie z wielkimi toporami, czy opancerzeni z nabitymi kuszami.
Zaidaan:
Spojrzał na kamienne ściany z wyrytymi runami, popatrzył na nie chwilę, pewnie dracońskie. Odrywając wzrok od run spojrzał kolejno na uzbrojonych strażników, brak jakichkolwiek szans w walce. A więc ruszył przed siebie wymijając magazynierów aby przypadkiem na jakiegoś nie wpaść. Szukał swoim wzrokiem swojego celu - łysego człowieka z jaszczurką. Tylko nawet jeśli się uda to jak go wynieść gdy wokół tyle zielonoskórych osiłków? Trzeba by coś wymyślić, ale najpierw człowiek.
TheMo:
Kiedy tak się kręciłeś, zostałeś zgarnięty przez ogrodnika.
- Nie kręć się tak, bo cię ustrzelą. Kurwa, ale mnie wrobiłeś. Chodź. Zaprowadzę cię do szefa.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej