Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rasher swe dziatki pozna - Emerick
Zaidaan:
Po zamknięciu włazu Emerick chwilę był zdezorientowany i nie był pewien co się dokładnie dzieje, po chwili zobaczył ogrodnika trzymającego pochodnie, gdy ten zaczął iść, Emerick zrobił to samo i podąża za nim. Choć jest odpalona pochodnia to i tak nie dawała zbyt wiele światła, więc nie wiedział co może być przed nim a zwłaszcza gdy kanały były dość spore.
TheMo:
I tak szedłeś. Jednak ta droga nie była długa. Ogrodnik stanął przed kratą i poszperał po kieszeniach. Wyciągnął klucz i otworzył ją. Za nią znajdowała się niewielka wnęka z włazem. Położył pochodnię na ziemi i otworzył go.
- Mam nadzieję, że już coś wymyśliłeś.
Rzekł do ciebie i zaczął krzyczeć do dołu.
- Tu ogrodnik!
-Wleźć!
Rozległa się po chwili odpowiedź. Ogrodnik wziął pochodnię i zszedł po drabinie, jeszcze głębiej.
Zaidaan:
- Pewnie.. - odrzekł do ogrodnika, który właśnie otwierał kratę. Gdy ten zaczął schodzić po drabinie na dół Emerick dalej się za nim kierował i także tam zeszedł. Miał nadzieję, że jeszcze się nie spóźnił i jego cel dalej tam jest i, że wielu tych przemytników nie będzie i jakoś da radę wykonać swoje zadanie, i tak schodził po drabinie z myślami co może się stać na dole.
TheMo:
Gdy zeszliście, przy kolejnych drzwiach czekał uzbrojony strażnik z kuszą i w kolczudze. Stał on pod ścianą, w niewielkiej wnęce tuż przy drabinie. Na ścianie wisiała pochodnia, więc wszystko było dobrze widać.
-Szybko wróciłeś. Czyżby rynek odżył jeszcze bardziej? Hej, a to co za jeden? Była umowa, że nikogo nie wprowadzasz!
Niezbyt ucieszył się na twój widok. Ogrodnikowi pojawiły się na czole krople potu, który i tak nie było obecnie widać przez światło pochodni.
- Kolego, przedstaw się.
Zaidaan:
Gdy już dotarli do strażnika i ten rozpoczął rozmowę to w tym czasie Emerick myślał o czymś. Hm, a jakby tak się przedstawić za jednego z tych od Zueshczyka? Może się uda, przecież ich nie obchodzą porachunki jakichś rzezimiechów..
Gdy strażnik doszedł do pytania kim jest Emerick ten odpowiedział. - Witaj, jestem posłańcem od Zueshczyka. Miałem przyjść tutaj do was, przemytników aby ubić interes, wpuścisz nas do środka? - Powiedział jakby nigdy nic, miał nadzieję, że ta śpiewka się uda i wpuści do środka aby ubić ten "niby interes".
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej