Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Rasher swe dziatki pozna - Emerick

<< < (22/33) > >>

TheMo:
Co się stało? Otóż ta nora miała być pusta. Skoro nie była to przemytnicy najpierw postanowili o to zadbać, dopiero potem rozmówić się z tym, który im to obiecał. A ze środka słychać było uderzenia metalu o siebie, tłuczone szkło i krzyki agonalne. W końcu, po jakimś czasie wszystko ucichło. Teraz cofnijmy się kawałek w przeszłość. Ktoś uciekał z tego pobojowiska, ale zarobił bełtem w klatkę piersiową. To znaczyło, że gdzieś na zewnątrz ktoś był przyczajony z kuszą. Wróćmy do teraźniejszości, bo czas, który upłynął był wystarczający, aby ponownie załadować broń. A ty stałeś na zewnątrz.

Zaidaan:
Więc Emerick widząc nie doszłego uciekiniera mógł mniej więcej zobaczyć, z której strony padł strzał z kuszy, dalej przygotowany spróbował zobaczyć jeśli to było gdzieś za domkiem.

TheMo:
Nic nie zobaczyłeś, oprócz orka wychodzącego ze zdemolowanego domu. Jeszcze cię nie zauważył i zmierzał w stronę ulicy.

//Jeśli chcesz zaatakować:
1xOrk bandyta

Zaidaan:
Nie odnajdując nic, Emerick się odwrócił aby spojrzeć na wyjście z domu, jego oczom pokazał się zakrwawiony Ork, z krwią na siekierach, wyglądało na to, że jeszcze go nie zauważył. Więc korzystając z zaskoczenia podszedł bliżej i rąbnął mieczem w niego robiąc cięcie na jego plecach. Zaskoczony przeciwnik krzyknął z bólu nie wiedząc za bardzo co się stało, odwrócił się a tam zobaczył człowieka, który jeszcze przed chwilą naciął mu plecy. Nabuzowany bandyta wziął zamach i gdy już się ocknął ciął powietrze niewyobrażalną siłą pionowo. Emerick by uniknąć tego śmiertelnego ciosu z topora uskoczył bok i korzystając z jego słabej zręczności naciął jego boczny tors doprowadzając do mniejszego krwawienia, tak samo jak na plecach. Zraniony Ork nie ustępował i zaatakował poziomo próbując sieknąć przeciwnika, człowiek widząc obracającego się potomka trolla cofnął się do tyłu by nie oberwać toporem. Wielkolud tak się zamachnął, że aż obrócił się tyłem do wroga, ale nie czekając podnosił już topór nad głową by się obrócić i zadać cios. Jednak biedak nie zdążył dokonać swojego ruchu gdy Emerick już wbijał swoje ostrze w plecy zielonoskórego przeciwnika. To były już ostatnie sekundy jego życia, jeszcze się obrócił i z krwią w ustach popatrzył na człowieka, zaraz po tym upadł na kolana i kolejno upadł na twarzą w śnieg. Pokonany Ork dalej miał w plecach broń swojego zabójcy więc nie czekając położył swoją nogę na plecach ubitego wroga, złapał za rękojeść i wyciągnął miecz z orkowych pleców. Spojrzał na uzbrojenie zabitego przeciwnika, wszystko było za duże, więc nie nadawało się dla człowieka. Oddalił się kilka kroków od truchła wchodząc do zrujnowanego przez bójkę domku, pewnie jego towarzysze to usłyszeli i może w niedługim czasie się pojawią, a wraz z nimi przyjdzie też Clang. Zatem rozejrzał się jeszcze po budynku, nie napotykając żywej duszy schował się w budynku w jakimś cieniu.

0xOrk Bandyta

TheMo:
Kiedy odskoczyłeś w bok nastawiłeś się na odstrzelenie łba przez kusznika, który czekał z nabitą kuszą od dłuższego czasu. Mierzył w ciebie, odkąd wyszedłeś z cienia, lecz dopiero teraz dostrzegł okazję do wystrzału. Kiedy chciałeś wykonać zamach mieczem, trafił w niego bełt, wytrącając ci broń z ręki. Ostrze odleciało jakiś metr dalej, a ork zbierał się do kolejnego ataku.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej