Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Sprzątanie świata
Dragosani:
Jiggs kaszlnął. Istniały trzy potencjalne przyczyny tego. Bawiło go określanie go mianem "władzy", dym z taniego skręta wywołał taką reakcję, albo też... cóż... kaszlnął z powodu kaszlu. To się czasem zdarza u kaszlnących ludzi. U nieludzi zresztą też.
- Trzym. - Podał skręta, wygrzebanego skądś. Potem zwrócił się do nie-Kruka.
- Panie a gdzie tam, za moją pensję nie mogę kupić takiego towaru. Poza tym... - Zerknął na swojego peta. - Temu nic nie brakuje, jak dla mnie. - Zaciągnął się mocno.
A pracownicy pracowali! Coraz więcej dołów było już wypełnionych truchłami. Coraz więcej ciał płonęło. Teraz zaczynał być coraz bardziej jasny. I ciepły. Wielkie "ogniska" robiły swoje.
Torstein Lothbrok:
Torstein przyjął od strażnika. Złapał go między palec wskazujący oraz środkowy. Włożył go częściowo do ust, a wtedy zaś podpalił końcówkę skręta. Zaciągnął się głęboko dymem, który przeleciał przez drogi oddechowe, do płuc. Po kilku sekundach wypuścił dym. Duży kłąb.
-Dzięki. - odrzekł i znów się zaciągnął. -No to można się wykazać, byłaby może podwyżka. - dodał i wypuścił dym- Chociaż, to też jest dobre. - dodał i znów się zaciągnął, patrząc po przestrzeni, czy nic, lub nikt nie nadchodzi.
Silion aep Mor:
- Panie władzo... - trochę chciał się podroczyć ze strażnikiem - ... nie jest to szczyt cen, można powiedzieć że zyskuje dużą popularność przystępną ceną i wysoką jakością. No bo jak mam kupić coś wysokiej jakości i coś niskiej jakości za prawie tą samą cenę to przynajmniej ja biorę to bardziej wyselekcjonowane. - zaciągnął się soczyście tytoniowym dymem i strzepnął popiół delikatnym stuknięciem boku palca o skręta.
Wypuścił chmurkę i rozejrzał się po horyzoncie, sprawdzał czy nic się złego nie dzieje.
- Z całym szacunkiem, nie mam jakichś specjalnych zastrzeżeń do tego ćmika, jest dobry. - uśmiechnął się sam do siebie - Jestem zwyczajnie przyzwyczajony do innego tytoniu.
Poprawił się w siodle gdyż było mu nie wygodnie i zaczynało mu się to siodło odciskać boleśnie na pośladkach.
- Wychodzę tutaj na strasznego marudę... - skwitował.
Dragosani:
- Mówisz jak kupiec, jakbyś miał w tym jakiś interes - burknął Jiggs. - Nie jesteś kupcem, prawda? - zapytał podejrzliwie. - Nie cierpię tych złodziei! Uczciwy złodziej to przynajmniej kradnie nie kryjąc się z tym. Znaczy kryjąc... A taki kupiec to zawsze zedrze! - Wykład Jiggsa przerwał jakiś pracownik, podbiegający do grupy.
- Pany! - zawołał. - Tam jakieś skrzydlate gady so! Nie mogo by dojść do trupów, bo syczo i zembiskami kłapio! - Wskazał palcem jeden z krańców sektora grupy. Oczywiście śmiałkowie natychmiast się tam udali. A tam... Na wyjątkowo dużej stercie demonicznych ciał siedziały dwie wiwerny i syczały na każdego, kto chciał się zbliżyć.
2 x Wiwerna
// Rozpiszcie jak je jakoś ładnie zabijacie w kooperacji, a nie jednym strzałem z kuszy :)
Torstein Lothbrok:
Wiking słuchał wywodu Jiggsa, zaciągając się skrętem, gdy nagle przyszedł jeden z członków ekipy sprzątającej, skarżąc się na latającego gada. Drużyna poszła na miejsce, gdzie zastała dwie wiwerny.
- Robi się ciekawie. - skomentował. Wyciągnął kusze.- Powinniśmy im przestrzelić skrzydła. Jiggs, odciągnijcie jedną z nich. My- wskazał na siebie i SilionaZajmiemy się drugą.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej