Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Sprzątanie świata

(1/12) > >>

Dragosani:
Nazwa wyprawy: Sprzątanie świata
Prowadzący wyprawę: Dragosani
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Zgłoszenie się w "Obieżyświecie", podstawowe umiejętności walki.
Uczestnicy wyprawy: [member=26611]Torstein Lothbrok[/member], [member=16726]Malavon[/member], [member=26120]Silion aep Mor[/member], [member=25802]Themo[/member], [member=25891]Thoiran[/member].


Zbliżało się południe. W czasie hemis nie różniło się ono wielce od północy. Ot, słoneczna poświata lśniąca wokół jednego z księżyców Marantu, zapewniająca niewiele światła i ciepła. Było przez to chłodno. Prószył śnieg. Była to więc idealna pora na usunięcie ciał z niedawnej bitwy! Grupa pracowników porządkowych zebrała się przy bramach miasta. Szykowali wozy, niezbędne sprzęty. Sama grupa była dość duża, liczyła kilkaset osób. Ciał do spalenia było bardzo dużo. Potrzebowali jednak kogoś, kto ich obroni w razie potrzeby. Pola po bitwach też mogą być niebezpieczne.
Osoby, które się do tego zgłosiły zostały wezwane na miejsce. Mieli się tutaj stawić zanim grupa wyruszy, w przeciwnym wypadku nie będą brali udziału w tej nudnej i nieznaczącej misji.

Torstein Lothbrok:
Pierwszy zjawił się wiking, Bękart Rashera, szlachcic Torstein.  Jego skórzana zbroja i płaszcz dawały mu ochronę od chłodu i zimna. Stał więc tak, z rękoma skrzyżowanymi na piersi, czekał na wymarsz. Myślał nad tym, co może tam spotkać.

Silion aep Mor:
W oddali, na wzgórzu, pośród sypiącego w oczy śniegu i ogólnej zawieruchy dało się dostrzec czarnego niczym noc rumaka, który spoglądał na zebranych w jednym miejscu ludzi przenikliwym wzrokiem. Wokół konia roztaczała się pewna swoista otoczka tajemniczości.


Na jego grzbiecie siedział odziany w płaszcz z narzuconym na głowę kapturem oraz zasłoniętą twarzą jeździec. On także przyglądał się uważnie grupie pakującej wóz. Nigdzie mu się na chwilę obecną nie spieszyło.
Na spokojnie, powoli ruszył przed siebie kierując się w stronę bramy miasta, miejsca gdzie miał pomóc.
Gdy dojechał na miejsce, nie odsłaniając arafatki z twarzy rzekł.
- Jestem. Co mamy robić?

Thoran:
Sprzątanie powojennej zawieruchy, musi być niezwykle uciążliwe. Począwszy od najwyższych szczebli, kończąc zaś na najniższych. Na tych, na których skupimy się przez najbliższe chwile. Mianowicie na usuwaniu ciał poległych w boju żołnierzy. Ekipa "sprzątająca" będzie miała trudne zadania, zaś my będziemy tam, aby żyło im się lepiej. Osłaniając ich przed maruderami, leśnymi stworami czy w końcu trupojadami, które zapewne zbiegną się na pole stare pole walki, aby nasycić swe puste żołądki.
Skierowałem swe kroki prosto do bram miasta. Tam gdzie tłoczyli się ludzie i stały wozy wraz ze sprzętem. Widząc ten rozgardiasz upewniłem się, że nie przyszedłem za późno. Wszak podpis na liście do czegoś zobowiązywał.

Malavon:
Stawiłem się w wyznaczonym miejscu nie zwracając zbytnio uwagi na resztę grupy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej