Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Sprzątanie świata

<< < (5/12) > >>

Silion aep Mor:
Mężczyzna jechał sobie spokojnie przed siebie, nie odzywając się do nikogo na razie. Nie chciał innym przeszkadzać w ich rozmowach.
Gdyby ktoś go zagadnął, nie miałby nic przeciwko temu lecz póki nic takiego się nie dzieje to zachowywał ciszę.
Siedział w siodle, trzymał sobie na spokojnie topór pilnując by mu nie spadł z kolan i wypatrywał niebezpieczeństw na drodze.
Wiedział że nie może pozwolić sobie na to by chociażby część z tych niewinnych ludzi została zabita lub pokiereszowana dlatego zachowywał czujność, wiedział jaka tutejsza straż jest "skuteczna".

// Drago, coś nam to bardzo powoli idzie.

Dragosani:
// To od was zależy jak szybko będzie to szło. Nie odpisujecie, to i ja nie odpisuję.

Po kilku godzinach podróży karawana w końcu dotarła do mostu. Wszędzie wokół leżały ciała demonów (i nie tylko). Bohatersko polegli obrońcy Valfden zostali już dawno zabrani i odprawiono odpowiednie ceremonie pogrzebowe. Pozostały tylko truchła najeźdźców. Zaczynały się już rozkładać, chociaż chłód hemis na szczęście nieco to spowolnił. Przyciągały jednak padlinożerców. Nawet nie wchodząc wgłąb byłego pola bitwy można było dostrzec ścierwojady i inne zwierzęta, korzystające z tej wątpliwej jakości uczty.
- Oho, już widzę, że trzeba trochę oczyścić teren, zanim wejdą pracownicy... - mruknął Haggs. - Nie ma co mitrężyć, do dzieła, panowie! - rzekł do grupy. Inne odziały ochroniarzy także zaczynały brać się do pracy. Wszystko było zorganizowane, każdy oddział odpowiadał za jeden sektor terenu. Naszej piątce przypadł pas terenu wysunięty najbardziej na północ. Trochę zwierząt pożerało tam zwłoki. Troche wilków i ścierwojadów. W pewnym oddaleniu widać było tez grupkę zębaczy.

11 x ÂŚcierwojad
10 x Wilk
3 x Zębacz

Silion aep Mor:
Mężczyzna jechał powoli za wszystkimi, obserwował więc też całą trasę i wypatrywał niebezpieczeństw, powoli zbliżali się do mostu.
Było zimno i ślisko, mokry śnieg lepił się do kopyt koni i kół wozów a te napierając na niego sprawiały że chrzęścił w charakterystyczny sposób, taki typowo zimowy.
Mężczyznę coś tknęło by schować topór i dobyć swych dwóch załadowanych zwykłymi bełtami kusz.
Dojechali do mostu a tam zauważył grupkę stworów które jeszcze ich nie zauważyły, jeździec był w bezpiecznej odległości do strzału tak więc przycelował w stronę zębaczy na raz oboma broniami i pociągnął za spust.
ÂŻelazne pociski poszybowały przed siebie niczym dwa głodne wilki wyskakujące z krzaków na bezbronną sarenkę. Doleciały do głów zębaczy i wpiły się głęboko w ich czaszki doszczętnie przebijając mózgi i zostając tam na dobre.
Dwa potwory padły, reszta zaś rzuciła się na oddział straży miejskiej. On zaś szybko przeładował jedną z kusz i wycelował w ostatniego z zębaczy...
Posłany bełt poleciał ze świstem przebijając powietrze z impetem i roztrzaskując czaszkę wroga.
Jedna z kusz została ponownie nabita, jeździec zeskoczył z wierzchowca, szybkim ruchem dobył swego szklanego noża i udał się na swój śmiercionośny taniec.
Podbiegł od tyłu do dwóch wilków atakujących jednego ze strażników i pierwszemu z nich wypalił w łeb z kuszy, drugą ręką, dzierżącą nóż zaś wbił się w bok zwierzęcia robiąc długie, zamaszyste pociągnięcie.
Psowaty zawył z bólu lecz zanim zdążył się odwrócić i zaatakować to poczuł przenikliwy ból w okolicy karku, przeszywające białe zimno przeszywające na wskroś. Po tym nagły ból, chłód i ciemność.
Ten osobnik już nikogo nie ugryzie...

11 x ÂŚcierwojad
8 x Wilk
0 x Zębacz

//100% kusza + Potencjał bojowy = 4 finiszery

Torstein Lothbrok:
Wiking akurat ziewnął, gdy zajechali na dawne pole bitwy. Dość duża liczba różnego rodzaju stworzeń pożywiało się demonicznymi truchłami, niektórzy zaś zaczęli eksterminacje. Nim się obejrzał, zębaczy nie było. Wielka to była szkoda, ale trza było brać, póki było.
Torstein załadował kuszę. Klęknął na zaśnieżonej ziemi, jednym kolanem i oparł kuszę kolbą o ramię. Obrał na cel wilka, który zbudził się z posiłku. Bełt poszybował, pofrunął niczym ptak, dzięki lotkom. W końcu zatopił się w szyi wilka, jak włócznia Rashera. Kończąc życie zwierza.
Na tym wiking nie zaprzestał. Dobył swego niezawodnego miecza w prawice oraz topora w lewicę. Pobiegł ku grupie wilków, spośród których, jednego już ustrzelił.
Gdy był już w odległości stosownej dla jednego z wilków, pies wybiegł i skoczył na najemnika. Torstein uskoczył w bok i dopadł szybko wilka, z całej siły rąbiąc toporem w jego grzbiet. Bestia zdechła od razu. Nie było jednak czasu by wyciągnąć topór z truchła.
Torstein wykonał piruet i ciał po szyi kolejnego wilka, który się zbliżał. Następny już się zbliżał. Skoczył, na swoje nieszczęście, wiking uskoczył. Dopadł wilka, kopiąc go w brzuch. Kop powalił bestię z nóg, miecz wbił się w jej płuca. 
Wiking podszedł do truchła w którym tkwił jego topór i wyjął go, by schować przy pasie. Dobył puklerza i udał się ku grupie ścierwojadów.

11x ścierwojad
4x wilk

Silion aep Mor:
Silion w swym bitewnym szale szybko schował bronie i złapał za topór, pobiegł w dzikiej szarży na 5-cioosobnikową grupę ścierwojadów, "z marszu" pierwszemu z nich przetrącając kark uderzeniem topora z nad głowy. Stwór nie miał szans na przeżycie.
Pozostałe stwory nagle odwróciły się w stronę zabójcy i postanowiły go dziabnąć, on zaś zrobił unik piruetem w trakcie którego ponownie uderzył w łeb jednego z ptaków, tym razem ciosem poziomym. Takie uderzenie prawie ścięło głowę* a już na pewno roztrzaskało czaszkę.
W tym czasie ptaki okrążyły mężczyznę, ten natomiast z wrzącą krwią szybkim ruchem złapał ścierwojada za gardło i pociągnął go w swoją stronę robiąc wyłom w pierścieniu. Szybkim ruchem znalazł się na tyle ptaka wychodząc bezpiecznie z niebezpiecznej sytuacji.
Pionowe uderzenie znad głowy wylądowało na karku przeciwnika. Kolejny szybki, na ile szybki może być cios dwuręcznym toporem wylądował na łbie kończąc żywot jajorodnego.
Krasnolud rzucił topór na ziemię i uwolnił ukryte ostrze. Skoczył w stronę jednego z ptaszków, ze wślizgu wjechał pod niego i tam tymże ostrzem rozciął jego brzuch umożliwiając wnętrznościom wypłynięcie.
Sam zaś szybko stamtąd się wydostał, będąc z tyłu wroga wskoczył na jego grzbiet i podciął mu gardło.
Złapał za swój szklany nóż i z odległości nie większej niż półtora metra rzucił go w stronę czaszki ostatniego z ścierwojadów.
Gdy on zdechł, podszedł i zabrał swój nóż.
Grupka ptaszysk była wyeliminowana...


6x ścierwojad
4x wilk

* - Niestety ale tylko topór na 75%

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej