Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Sprzątanie świata
Torstein Lothbrok:
Torstein nie chciał alkoholu od żadnego z proponujących. Nie miał ochoty, a także nie chciał pić na służbie. Wykonał więc przeczący gest prawej ręki i oddał się wymarszowi. Jego lewa dłoń spoczęła na głowicy miecza, prawa była wolna. Myśli też.
Silion aep Mor:
Mężczyzna tak więc przypiął swoją manierkę spowrotem do pasa. ÂŚciągnął z pleców swój topór o kształcie smoczych paszcz i położył go sobie w poprzek konia przytrzymując go jedną ręką a drugą trzymając zmusił konia do marszu przed siebie.
Zachowywał ostrożność i czujność.
Malavon:
-Za mocne na moją elfią głowę. - odparłem proponującym osobnikom. Częściowo była to prawda, a częściowo wynikało to z nawyków których nabyłem jeszcze w czasach Gildii. Co jak co, ale koncentrację mag musiał mieć nienaganną. Do wszelkich zbójów i bandytów również to pasowało o ile zajmowali się czymś naprawdę odpowiedzialnym.
Dragosani:
Jiggs wzruszył ramionami i sam pociągnął łyk ze swojej manierki. W tym czasie wyjechali z miasta. Kierowali się na zachód. Chód hemis był nieprzyjemny, lecz nie był to też wyziębiający mróz. Ot, irytujący chłodek. Było to w sumie zbawienne, biorąc pod uwagę gdzie się wybierali. Gdyby to był środek astas, smród zapewne byłby znacznie bardziej wyczuwalny.
Kolumna wozów toczyła się powoli po trakcie. Droga nie byłą daleka, ale przy takiej karawanie nie można było podróżować zbyt szybko. Więc był to idealny czas, aby zająć czas rozmową, oczywiście cały czas obserwując otoczenie.
Torstein Lothbrok:
Wiking wewnątrz radował się z hemis. Wszak chłodne powietrze to godny przeciwnik smrodu rozkładających się trupów.
Natura widocznie włada nawet nad demonami, skoro nawet ich truchła się rozkładają. Torstein z kolei szedł swym normalnym tępem. Gdzieś w okolicy Themo i Thorana. Zwrócił się w końcu do tego drugiego.
-Małośmy gadali. Powiedz ino coś o sobie. - poprosił.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej