Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Sprzątanie świata

<< < (6/12) > >>

Malavon:
Oczywiście okazało się że różne zwierzęta i bestie postanowiły urządzić sobie bufet na zwłokach poległych demonów. Było to nieco odrażające nawet jak na mój gust. Wilki były dość łatwym celem. Trzymają się w grupach, więc postanowiłem to wykorzystać. Wyciągnąłem przed siebie obie dłonie, skupiłem potrzebną mi energię i uwolniłem ją z pomocą słów celując w grupę.
-Anoshu ruash uphu grash! W miejscu gdzie stała grupka wilków pojawiła się spora bryła lodu, która pochłonęła trzech z nich. Został jeden, więc użyłem niemal podstawowego zaklęcia. Wystawiłem jedną dłoń a drugą skierowałem w kierunku ostatniego wilka.
-Izosh!
Zebrana przeze mnie energia przybrała formę lodowego sopla, którym cisnąłem prosto w bestie.

6x ÂŚcierwojad
0x Wilk

Dragosani:
ÂŚcierwojady zorientowały się, że jakaś banda przerywa im ucztę. Ptakom się to nie spodobało, więc ruszyły całą grupą do ataku, piejąc głośno.

Torstein Lothbrok:
Wiking po chwili zmienił chód w bieg. Coraz szybszy i szybszy. Pojawiła się ekscytacja, uwielbienie dla zapachu krwi. Szał, furia, walka. Walka była centrum jego żywota. Sługi Rashera. Ramię śmierci.
W końcu ścierwojady dotarły. Pierwszy biegł tak szybko jak mógł. Uderzył dziobem, jednak Torstein zdołał odbić cios puklerzem, powalając na chwilę ptaka. Drugiego uderzył płazem miecza. Trzeci i czwarty, razem z piątym i szóstym atakowali naraz. Wiking cisnął puklerz w jednego z nich, ptak zachwiał się, krępując trochę resztę. Te dwa które ogłuszył wcześniej, ruszyły. Wiking pozwolił się im zderzyć, uskakując w tył. Sekundę potem, gdy się podnosiły po zderzeniu ciął dwukrotnie. Raz, zamaszyście po skosie, w szyję ptaka, która utrzymała się dzięki kilku kościom. Drugi, od dołu, przeżynając się przez czaszkę.
Przygotował się na pozostałe ptaki.

4x ścierwojad

Silion aep Mor:
Kruk wciąż miał w dłoni nóż oraz ukryte ostrze na nadgarstku, nie czekał więc na nic tylko rzucił się na ostatnią grupę ptaszków wkurzonych tym że jakaś banda dziwaków zakłóca im piknik na łonie natury.
Brodate ucieleśnienie śmierci biegło przed siebie, na szarżujące w jego stronę stworzonka.
Ataku pierwszego z nich uniknął odskakując w bok nie wytracając zbytnio na prędkości, zostawiając na jego boku bolesne, głębokie i długie rozcięcie.
Z następnym już nie było tak lekko gdyż bestia otoczona swymi dwoma towarzyszami uniemożliwiała odskok w bok podczas biegu korzystając z elementu prędkości. Atak nastąpił z góry, było to silne dziobnięcie, lecz tylko dziobnięcie. Nóż został skrzyżowany z ukrytym ostrzem i razem przyjęli na siebie siłę uderzenia, sprawiając tym samym że zakrzywiony dziób ptaszyska zaczepił się o bronie.
Szybki ruch ukrytego ostrza pozwolił by dziób opadł na nóż a samo ostrze wpiło się w miękkie gardło jajorodnego niczym w masło sprawiając że szkarłat przyzdobił idealnie biały śnieg długą strugą.
Raniony w bok ścierwojad postanowił wykonać atak od tyłu skacząc na kruka, na jego plecy. Na szczęście ten w swym bitewnym ferworze dosłyszał jego naiwny skrzek. W porę się zdążył odwrócić frontem do uczestnika paskudnego pikniku, on zaś wylądował na swym oponencie z całym impetem wydając przeraźliwy krzyk. Na ustach Zaarafatkowanego wojownika pojawił się złowieszczy, zadowolony z siebie uśmiech gdyż jak się okazało mimo iż nie zrobił uniku był na tyle szybki by wbić w serce ptaszyska swe ukryte ostrze.
Szybkim ruchem zwalił z siebie truchło i wstał jak najszybciej, błyskawicznym ruchem niczym uderzenie skrzydła motyla rzucił w głowę pierwszego z brzegu ptaka swój dzierżony w dłoni nóż. Ptaszysko osunęło się na ziemię nie wydając nawet ostatniego jęku.
Krasnolud nie czekając na nic wybił się się przed siebie lecąc w stronę znajdującego się przed nim przeciwnika, w powietrzu złapał go za gardło, przekręcił się trzymając się go niczym rury do tańca i tym samym znalazł się na grzbiecie ptaka.
Jedno cięcie sprawiło iż ciemnoczerwona ciecz zalała obficie podłoże.
Mężczyzna natomiast stanął - zmieniając pozycję z siedzącej na stojącą - na ptaku już po tym jak on się owalił na ziemię i saltem w tył zeskoczył na ziemię. Zabrał leżący w pobliżu topór i wrócił do siodła.

0xptaszek

Torstein Lothbrok:
Wiking schował broń oraz puklerz. Zbliżył się do Siliona, rad z walki jaka się przed chwilą odbyła. Szybka, krwawa, jedynie trochę zbyt łatwa, to mogło mu w niej tylko nie pasować. Nie narzekał jednak, żył w nadziei iż nastanie kolejna walka.
-Nie wiem jak ty, ja się nie mogę doczekać kolejnej bitki.- rzekł do Kruka.-Swoją drogą, niezły z was woj.- pochwalił.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej