Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Gruzy Mrocznego

<< < (19/20) > >>

Elrond Ñoldor:
Zaśmiał się lekko. Wino odganiało strachy.
- Tam nikogo nie ma Rodredzie. Ani jednej prawdziwe żywej duszy. Wszyscy mistrzowie znali perfekcyjnie teleportacje. Uciekliby. Po co tam zostawać, w tym mroku z trupami i zjawami? Powiedz, a ile znasz Mortis. Gdyby zostawiła na stole w którymś pomieszczeniu karteczkę o treści "szukajcie nas na południu, gdzie słodkie łączy się ze słonym" to od razu bym wiedział, że to nie ona... Była ostra, konkretna i nie bawiła się w takie fanaberie. A może to jest jakiś test co? To by bardziej pasowało pod te spaczone złem psychiki. Ale nawet ona nie ma takiej mocy, by przywoływać tak potężne istoty. Wiesz skąd one się wzięły? Mam pewną teorię - zrobił krótką przerwę by pozbierać myśli.
- Pakt był pierwotnie siedliskiem zła i strachu, dopóki nie pomieszała się w nim cała magia. Z tego połączenia nie powstało nic wspanialszego, wznioślejszego, ponieważ składnikami tej mikstury było zło, cierpienie, obłuda, pycha i mogę tak wyliczać do wiosny. Wszystko to w ludzkich postaciach. Teraz w Pakcie nie ma ludzi, ale to co ze sobą reprezentowali. I to wyewoluowało. Bardzo potężnie i bardzo strasznie - zrobił ponownie przerwę by odetchnąć od wizji tego co zobaczył w starych ruinach.
- Może i mieliśmy w jakimś stopniu połączyć wszystkie rodzaje magii w jednym miejscu. Czerń z bielą, równowaga i te sprawy. By studiować ją bez ograniczeń. Każdy jej aspekt. Stronę zrodzoną z żywiołów, śmierci czy umysłu. I dalej, do gwiazd. To co dzisiaj odwiedziliśmy to pomnik tych starań. Nie udało nam się. Zawiedliśmy. Nie byliśmy godni takiej magii - uciął.
- Pojmuję to w ten sposób. Nie musisz się ze mną zgadzać. Może to jest nawet wielkim testem tak jak już wspomniałem. Wszystko przecież nim było. A teraz zajrzyj do każdej komnaty. Nie daj się zabić upiorom. Na samiutkim końcu znajdziesz tą karteczkę z mapką. Ja jestem czarodziejem, a nie masochistą. Mnie takie zabawy nie bawią - usiadł na zydlu łapiąc za lejce.
- Ja wracam. Gdzie indziej poszukam magii. Pomóc mogą tutaj co najwyżej anioły z Bractwa. Mnie to przerasta. Jedziesz?

Rodred:
- Eh..  Wsiadłem na wóz. - To co zamierzasz? Powiesimy kartkę na tablicy, że chcemy stworzyć szkołę magii? Ale co z nekromancją? Co z magią śmierci i krwi. Co z tymi aspektami, tak pięknymi i przerażającymi jednocześnie. Wszyscy co potrafili tego nauczać rozpierzchli się po świecie, albo zginęli. Nie mogę, nie potrafię tego tak zostawić.  Przerwałem by zebrać myśli. Pomysły mi się kończyły. Naprawdę wierzyłem, że w ruinach znajdziemy jakieś konkrety. - Elrondzie, mówisz że to próba. Próby skończyły się z Isentorem. Ostatnią próbę którą nam zostawił to przejęcia władzy po nim. I wszyscy oblaliśmy... Może ja jestem jakiś inny, ale nie widzę tych złych aspektów w tym co robiliśmy, ani w tym do czego ja dążyłem...  Zrezygnowany usiadłem obok towarzysza.

Elrond Ñoldor:
Bucefał ruszył.
- Ja nie jestem nekromantą i nie chcę nim już nigdy być. Raz mi wystarczy. Jeśli ty chcesz podążać tą ścieżką, to musisz ich znaleźć. Odszukać Mortis. Ja nie będę wywieszał żadnej kartki, dawał potajemnych lekcji adeptom w piwnicy mojego dworu. Nie tędy droga. Będę miał oczy i uszy otwarte. I Ci też radzę. Jeździj po wyspie, patrz, słuchaj, może coś znajdziesz. Co do tego to trzeba mieć nadzieję i być cierpliwym. Magia nie zniknie. Zawsze stara się wypłynąć na powierzchnię.

Rodred:
- Chcesz siedzieć i czekać, aż ktoś wszystko za nas zrobić? Tak czekać sobie w nieskończoność aż jakiś nauczyciel się zlituje i zacznie nauczać? Będę szukać Mortis, ale po za tymi ruinami nie mam żadnych tropów.

Elrond Ñoldor:
Spojrzał z politowaniem na kolegę.
- Ty mnie w ogóle nie słuchasz.  Brak Ci dyscypliny i cierpliwości. Podejściem, które aktualnie reprezentujesz nic nie zdziałasz. Przebiegniesz obok maga i go ominiesz. Odrobinę ogłady i pokory. I cierpliwości, jeszcze raz cierpliwości - Elronda już nudziło karcenie adepta. Arcymag miał inne podejście. Zdawał sobie doskonale sprawę że nawet z jego umiejętnościami sam nic nie zdziała. Dosłownie nic. Mógł jedynie czekać i szukać.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej