Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Swiętokradztwo
Mohamed Khaled:
Wiedział, że to jej teren i jeśli będzie chciała, łatwo jej nie znajdzie. Nie musiał się jednak trudzić. To ona go odnalazła.
- Oczywiście, kociaku - mruknął. - Potrzebuje pomocy. Pierwszy raz od dawna, szczerze powiedziawszy.
Zrobił krótką przerwę, wyszukując w głowie to, co miał zapisane na kartce.
- Potrzebuje informacji na temat jednego osobnika. Tristian Pell, mieszka w bogatszej części dzielnic mieszkalnych. Ulica, Miłosierdzie Zartara. Numer domu, szesnaście. Wszystko, co możesz o nim wiedzieć, przyda się. Jak liczną ma ochronę? Gdzie najczęściej przebywa? Jacyś inni domownicy? Jak się zachowuje? Boi się wszystkiego? Czy może jest na tyle odważny, że sam podróżuje po mieście? Wszystko. Proszę.
Spojrzał na nią spod kaptura. W oczach zalśniło rozbawienie i zdeterminowanie. Dziwna mieszanka.
Rikka Malkain:
-Wolnego. Schlebiasz mi skarbie. Dużo wiem, ale nie znam wszystkich ludzi w tej metropolii. Chociaż... Pell? Samo nazwisko obiło mi się chyba o uszy. To znana rodzina, taka z tradycjami. Wiem tylko tyle, że są mocno związani z bractwem świtu. Rozumiem, że nie zamierzasz wpaść do nich na herbatkę, więc to dla ciebie trochę mało. Na twoim miejscu poszukałabym Fagota, on jest bardzo ciekawski i często kręci się w tamtej części miasta. Za dnia wozi ludzi dorożką. Po zmierzchu pewnie szlaja się po jakichś melinach.
Mohamed Khaled:
- Herbatka to raczej nie to, co mam w planach - zaśmiał się cicho. - Gdybym mógł, to bym Cię ucałował. W gruncie rzeczy i tak mi pomogłaś. Dałaś mi namiary do osoby, która może wiedzieć więcej.
Już miał iść, ale zatrzymał się.
- Trzeba będzie czekać do dnia. Nie chce mi się latać po wszystkich melinach tego miasta... Tak czy inaczej, dziękuje. Jestem Ci winny kolejkę.
Kiwnął jej głową, po czym znów ruszył w miasto. Musiał zaczekać do świtu. Nie zamierzał szukać Fagota po mielinach Efehidon. Było ich zdecydowanie za dużo.
Rikka Malkain:
Do rana pozostały jeszcze jakieś trzy godziny. O tej porze roku przez cały dzień panował przygnębiający dla większości osób półmrok, jednak ludzie w dalszym ciągu musieli wyjść z domów by udać się chociażby do swoich miejsc pracy. Za trzy godziny stolica zacznie powoli budzić się do życia. Miałeś zatem jeszcze trochę czasu.
Mohamed Khaled:
Postanowił przejść się po ulicach. Widocznie, a jednocześnie niewidocznie. Stąpał wolno, kryjąc się w cieniu i obserwując uśpioną stolicę. Hemis... W innych porach roku o tej porze nadal byłoby widać jakichkolwiek ludzi. Teraz miasto po prostu spało, okryte szczelnie przed mroźnymi nocami. Nie lubił Hemis.
Wyciągnął papierosa z ręki i odpalił go, zaciągając się dymem. To akurat kochał. Ten spokojny stan umysłu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej