Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Trzewia Ziemi

<< < (5/13) > >>

Kenshin:
Kenshin jechał dalej tyłek mu trochę zmarzł, ale twardo się trzymał. Wszystkie uzgodnienia mięli za sobą, więc nie pozostało nic innego jak zapolować na bestie karłowate smoki, których skóra jest niezwykle cenna dla wampirzego rodu. W sumie jazda minęła spokojnie bez ekscesów przez pusty las w tych czasach natura zamierała oddając się snu aż do veris. Godzina za godziną mijały a konie spokojnie miarowo prowadziły pojazd ku nowemu przeznaczeniu. Las w końcu ustąpił a nietypowej parze ukazało się rozwidlenie a na nim skrzyżowanie do tego były znaki, że niedaleko jest zajazd. Podróżnicy po wymianie opinii zgodnie postanowili się tam udać, więc ork smagnął lejcami konie a te pospieszne ruszyły nie trwało to długo i za pierwszym zakrętem dostrzegli budynek gospody. Na pierwszy rzut oka nie wyglądało imponująco, bo nie było właściwie co oglądać. Prosty budynek pokryty strzechą z poddaszem oraz składzikiem pełniącym role stajni. Druidowi już było szkoda swego rumaka, ale cóż on mógł na to poradzić ork podjeżdżając bliżej usłyszał, że w środku panuje istna biesiada krzyki, hałasy, głośna muzyka karczma żyła czyli wewnątrz jeszcze świętowali zwycięstwo nad armią demonów albo nad czymś innym teraz nie miało to takiego znaczenia, bo Kenshinowi było zimno i musiał się ogrzać oraz coś ciepłego zjeść podróż minęła spokojnie, ale jazda była wyczerpująca.
- Nie znam tej karczmy, ale w tym momencie nie ma to takiego znaczenia. Wejdź do środka i zajmij miejsce a ja zajmę się koniami. Orkowe usta przemówiły wypuszczając duże ilości pary a słowa brzmiały jak propozycja, w której nie spodziewał się sprzeciwów ze strony kobiety.   

Rikka Malkain:
Wampirzyca ani myślała żeby się sprzeciwiać. Oporządzanie koni było ostatnią rzeczą na jaką miała ochotę. Po tylu godzinach siedzenia chętnie wstała i przeciągnęła się po kociemu nie bacząc na to, że szlachciance nie wypada tak wyginać się przy dopiero co poznanym mężczyźnie. Na szlaku etykieta, z którą ostatnio często miała do czynienia, nie była jednak aż taka ważna. Rikka zeskoczyła z bryczki i podeszła do drzwi. Zbliżając się do budynku próbowała mimochodem zerknąć do środka przez okno, ale wszystkie były zabrudzone jakby nikt nie czyścił ich od momentu wstawienia. Wzruszając ramionami, nacisnęła na klamkę i weszła do środka wpuszczając do wnętrza podmuch chłodnego powietrza.

Kenshin:
Ork przyjrzał się jak dziewczyna się wygina, ale na krótko nie przystoi druidowi gapienie się na kobiece ciało. Kenshin nie słysząc sprzeciwów zsiadł z wozu zaczynając się wyprostowywać wtedy kilka jego kości strzeliło a jego tyłek mógł odpocząć. Druid odczepił konie od bryczki i zaprowadził je do stajni tam nasypał im świeżego owsa, żeby zregenerowały siły a do tego napełnił pojemniki na wodę. Koń nie wielbłąd pić musi. ÂŚwieża a do tego ciekła woda była gotowa i nic nie zatrzymało orka na dłużej, więc też przekroczył próg kraczmy wpuszczając zimne powietrze. Ciekaw był reakcji ludzi na jego przybycie, bo nie często się zdarza zobaczyć czarnego orka.

Rikka Malkain:
Gdy ork wszedł do środka sytuacja zrobiła się odrobinę napięta, chociaż wbrew pozorom już wcześniej nie było tu sielankowo. Grupa mężczyzn bawiących się w karczmie raczej nie zawitała tu by grzecznie wypocząć po trudach podróży i zjeść coś ciepłego. Trójka z nich siedziała przy stoliku zastawionym misami z jedzeniem, zaś na podorędziu mieli sporą beczułkę piwa. Jeden z nich trzymał za nadgarstek nastoletnią dziewczynę w podartej sukni. Roześmiany kazał jej robić piruety ku uciesze swoich towarzyszy. Dwójka innych zdążyła już wstać z miejsca i podejść do wampirzycy. Rikka bez trudu odskoczyła, gdy próbowali ją pochwycić. Ten bardziej pijany zaklął szpetnie, krzycząc zaraz że żadna suka nie będzie mu uciekać. Kawałek dalej, do drewnianego słupa podtrzymującego strop, przywiązana była dwójka zakneblowanych ludzi w średnim wieku. Mężczyzna i kobieta. Wszystko to nie wyglądało najciekawiej.



//Gdybyś chciał zacząć walkę...
Przeciwnicy: http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Grasant X5

Kenshin:
Ork się spodziewał spokojnego poczęstunku i posiedzenia, a tu pierwsze problemy. Karzełki mniejsze od niziołków narobiły zamieszania właściwie to burdel sobie urządziły. Biedne dziewczę tańczyło ku ich uciesze do tego jeden z nich starał się dorwać wampirzycę a wisienką na torcie była para podwieszonych ludzi z kneblami na ustach jeszcze brakowało rozlewu krwi, od której Kenshin stronił tym razem też nie będzie miał wyjścia i będzie musiał zacząć wszystko odplątywać jak jakiś trudny węzeł na początku wstawił się za wampirzycą blokując swoją łapą ponowne doskoczenie do niej grasanta a potem rzekł kumulując w sobie energię magiczną. - Nieźle się tu bawicie, ale co za dużo to nie zdrowo wypad młokosi. Tym sposobem dał im pretekst do ataku, o ile odważą się to zrobić.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej