Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Trzewia Ziemi
Rikka Malkain:
Ten którego odepchnąłeś w jednej chwili sięgnął po pistolet, ale powstrzymał go głos z tyłu.
-Moment... To nawet ciekawa para. Panienka będzie łaskawa powiedzieć, co robi z takim dzikusem?
Mówca siedział przy stole i wyglądał na najstarszego w grupie. Odstawił kufel z piwem i powolnym ruchem podkręcił swojego wąsa.
-No i czemu ten dzikus odzywa się w ten sposób do moich ludzi? Mam lepszy pomysł. Opróżnijcie sakiewki i wyjdźcie stąd teraz, jeśli nie chcecie zarobić kulki. Mam dobry humor, więc może nawet nie strzelę wam w plecy gdy będziecie przy drzwiach.
Kenshin:
Ork już miał wypowiedzieć zaklęcie, kiedy to przemówił jeden z nich widocznie szef grupy. Kenshin nie zamierzał pozbywać się sakiewki, ale ta sytuacja nie należała do najlepszych z powodu broni palnej. Druid mając już gotowe zaklęcie czekał na odpowiedni moment do ataku zmuszając się do złamania przysięgi po raz kolejny. Ork nawet nie odpowiadał a wyciągnął ręce w kierunku tego z bronią mówiąc zaklęcie mroźnej zamieci ówcześnie zbierając potrzebną do tego energię magiczną oraz resztę wody z otoczenia, by mieć katalizator dla czaru a zima była w tym bardzo pomocna. - Anoshu!
Zakrzyknął Kenshin z jego palców błysnęła błękitną poświata tworząc podmuch zimna, który nakierował w stronę niespodziewającego się grasanta. Lód pokrył całe jego ciało zamarzając go na śmierć. Mógł teraz stanowić ładną lodową figurę dla czyjegoś ogrodu taki zamarznięty karzeł ogrodowy.
Druid wiedział, że zaraz będzie odwet od strony pozostałych jego kompanów, więc natychmiast rzucił się na ziemię. Liczył na swoje szczęście, że kula go ominie, bo pamiętał jak kiedyś wyłapał pocisk stare to czasy były, ale jednak. Oczywiście miał nadzieję, że wampirzyca mu wybaczy, ale nie miał wyjścia i musiał działać.
Przeciwnicy: http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Grasant X4
Rikka Malkain:
Ork właśnie zaczął czarować, ale Rikka nie miała czasu by należycie okazać swoje zdziwienie. Chociaż zaskoczyło ją to mocno. Ciekawe, czy jest jakiś sposób pozwalający niemagicznym na wykrycie zdolności czarodzieja. Podobna zdolność mogłaby się w przyszłości bardzo przydać. Zmniejszyłoby to ryzyko, że w trakcie jakiegoś zlecenia wampirzyca nieopacznie wpakuje się na potężnego maga, albo pomyli zwykłego rycerza z paladynem i nie właściwie przygotuje się do walki. Na szczęście w tej chwili przeciwnicy Rikki byli równie zaskoczeni jak ona, z tym że dla nich ta niespodzianka była wyjątkowo nieprzyjemna. To dało zabójczyni czas na znalezienie kryjówki. Z miejsca, w którym stała nagle rzuciła się do tyłu lądując plecami na ciężkim stole. Złapała dłońmi za krawędź mebla i pociągnęła go za sobą przewracając na podłogę. Sama, w tej chwili skryta za twardym blatem, zwinnie podniosła się na kolana i ściągnęła z pleców kuszę. Ręka sięgnęła po żelazny bełt. To było jak odruch bezwarunkowy. Zabójczyni nie musiała nawet o tym myśleć. Póki co nie wychylała się jednak zza osłony.
W tym czasie grasanci, otrząsnąwszy się ze zdumienia, dobyli broni. Ten, który stał najbliżej Kenshina, wyciągnął szable i był zdecydowany pomścić kompana uśmierconego w tak nieludzki sposób. Zamachnął się bronią celując w leżącego na podłodze orka. Trójka siedzących przy stole zerwała się z miejsca i wzięła w dłonie pistolety. Niemal jednocześnie nacisnęli spusty i wystrzelili salwę. Jeden z pocisków zahaczył o lodowy pomnik i rozbił go na tysiące małych fragmentów. Pozostałe uderzyły o stół, za którym skryła się Rikka. Ułamek sekundy potem wampirzyca podniosła się i strzeliła do przeciwników. Trafiła tego najbardziej wygadanego prosto w czoło, większość drzewca znalazła się w czaszce wąsatego.
//
Przeciwnicy X3
Kenshin:
Orkowi dopisało szczęście kula go ominęła trafiając w lodową rzeźbę miło ją roztrzaskując. Drobinki lodu spadły na głowę druida, ale to nie był koniec walki. Najbliższy przeciwnik sięgnął po szablę z zamiarem cięcia pleców Kenshinowi plan miał akurat dobry, ale miał jeden mankament spryt i umiejętności człowieka lasu, któremu grasantowi brakowało.
Druid w momencie lotu na niego szabli na momencie dobył sztyletu atakując stopy przeciwnika. Dokładniej to wbił mu sztylet w stopę. Tego się nie spodziewał malutki człowieczek podskoczył z bólu zaniechując atak w tym momencie zaczął skakać jęcząc z bólu, lecz ork nie dał mu wytchnienia wstał i uderzył go pięścią w łeb. Uderzenie wywołało dziwny dźwięk, jakby w czaszce było pusto a po drugie wywołało zemdlenie jego oponenta. Jednak ork nie zamierzał się bawić w przesłuchiwanie i zagarnęło go chęć mordu, więc wyciągnął Mizerykordie i zamaszystym ruchem z prawej do lewej podciął mężczyźnie gardło. Wtedy ten się obudził odruchowo łapiąc się za szyję i próbując wykrzesać jakieś słowa, ale to na nic struny głosowe przecięte a posoka lała się na deski pomieszczenia ubarwiając ją na szkarłat.
Kenshin następnie dobył wardyny odrzucając sztylet w kąt. Wielka broń sieczna wyglądała imponująco w jego rękach teraz dopiero się rozpocznie walka dobra ze złem. Współistnienie tych czynników od lat kierowały orkiem.
Przeciwnicy X2
Rikka Malkain:
Pozostała zatem dwójka bandytów, którzy szybko wymienili spojrzenia. Gdy zaczęła się walka dziewczyna którą dręczyli wcześniej upadła przerażona na podłogę. Teraz jeden z grasantów doskoczył do niej wyciągając sztylet i złapał ją za włosy. Szarpnięciem poderwał swoją zakładniczkę na nogi i przyłożył jej nóż do gardła. Jego towarzysz schował się w tym czasie za nim i zabrał się za przeładowywanie pistoletu.
-Spokój! Dosyć, wychodzimy!
Warknął mężczyzna. Najwyraźniej przeszła im ochota do dalszej walki. Rikka w tym czasie skończyła przygotowywać kuszę do ponownego strzału.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej