Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Ostatnie polowanie na demony
Gunses:
Wampir czekał na reakcję elfki. Nie odczekał się więc wzruszył ramionami, wyciągnął zza paska nóż myśliwski i podszedł do pierwszego z demonów. Zaczął hierarchicznie, od pospolitych. Były to pierwsze demony jakie poznali w tym świecie. Wampir pamiętał tę noc. Wyprawę jego, Isentora i Dragosaniego do stołecznego podgrodzia. Właśnie tam mieli odprawić rytuał egzorcyzmu. Udało się, jednak demon astralny uciekał, a w pogoni za nim napotkali pierwszego fizycznego demona na Valfden. Gunses miał niedosyt walki z nimi. Większość bitew toczyła się na kontynencie. Valfden było rozerwane własnymi problemami, z którymi do końca nie uporano się nadal. Jednakże im bliżej Północy, tym bardziej Gunses zaciskał dłoń na orężu. Tym bardziej łaknął krwi.
Złapał pierwszego z demonów. Przewrócił na bok, poderżną gardło i nogą dociskając korpus spompował do butelek krew. Te same czynności powtórzył z pozostałymi, przy każdym pozostawiając butelkę, aby reszta posoki ściekła do niej. Szybkim cięciem rozpłatał umięśnione brzuchy bestii, przebił się przez błony okalające wątroby. Dostał się do podwójnych organów i wyciął oba, następnie obejrzał, ocenił i to co nadawało się wziąć - zabrał. Tak udało mu się pozyskać 11 wątrób z pospolitych demonów. W tym czasie krew do końca zleciała. Wampir przelał półpuste butelki do jednej i ocenił, że całość pozyskanej krwi to 50 litrów krwi. Mając otwarte drogi do wnętrzności, Cadacus zabrał się za wycinanie serc. Z nimi było gorzej, większość była pęknięta, jednak meandrując pomiędzy płucami znajdował i takie, które zachowały się w całości. Wycinał je wraz z okalającymi żyłami i przyczepami, a potem oprawiał. Co chwila spoglądał w stronę północy. W stronę smaganych wichrami gór. Zastanawiał się w też, jak elfka widzi w nocy.
- Elisash! - rzucił w mroki nocy słowa zaklęcia. Odłamek Krwawego Kryształu tylko się zakołysał i już po chwili nad głową Gunsesa pojawiła się rozświetlająca mroki kula światła. ÂŚwiatło padało dookoła wampira w promieniu 15 metrów. Oświetlało więc polanę i stosy trucheł na niej leżące. Dokończył serca. Zdobyli 6, ale dobre i to. Schował je do worków i zaniósł na furgon. Wrócił i zabrał się za wycinanie rogów. Była to najszybsza czynność. Roztrzaskał czaszki demonów, wyciągnął rogi, oprawił i również zaniósł na furgon.
Następnie wziął się za demony. Te już były bardziej demoniczne. Rutyna. Krew. Wątroby. Serca. Rogi. Nóż idzie w ruch. Nacięcia na tętnicach i uciskanie, aby jak najwięcej płyny zleciało do dna. Done! A przynajmniej tak mówiły niektóre elfy, kiedy wykonały pracę. Wątroby i serca. Jedno długie cięcie, przebijanie się przez klatkę piersiową - żebra oraz przez mięśnie brzuszne. Niektóre demony miały dziury na wylot. Inne samą górę. Byt który je zmasakrował, a tym samym ocalił ziemię, był naprawdę dobry w tym co robił. Cadacus wyciągając nadające się organy i obrabiając je zastanawiał się Jakie będą tego konsekwencję?. Rogi poszły najsprawniej. Czaszka trzask, wyrwanie rogów i obrobienie ich.
Wszystkie trofea z demonów zaniósł na wóz. A było tego 62 litry krwi, 10 wątrób, 11 serc i 13 rogów.
Ogrze demony. Dla Cadacusa były one takimi oprychami wśród demonów. Gbur to słowo, które pasowało do nich idealnie. Wampir nie chciał się ich tykać. Ułożył ich ciała odpowiednio opierając na obrobionych już truchłach i spuścił z nich krew. Tyle. Resztę babrania zostawił elfce. Krew wolno spłynęła do podstawianych przez Cadacus butelek. Tyle krwi. Gunses czuł jej ostrą woń i im więcej jej mieli przy sobie, tym bardziej jego wargi podnosiły się odsłaniając kły.
Udało mu się pozyskać 17 litrów krwi ogrzych demonów. Zapakował to razem z ich bronią na furgon.
Pozyskałem:
50 litrów krwi pospolitych demonów
11 wątrób pospolitych demonów
6 serc pospolitych demonów
14 rogów pospolitych demonów
62 litrów krwi demonów
10 wątrób demonów
11 serc demonów
13 rogów demonów
17 litrów krwi ogrzych demonów
5x
Nazwa broni: topór ogrzego demona
Rodzaj: topór
Typ: jednoręczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuty z 1,38kg stali Valfdeńskiej o zasięgu 0,7 metra, uszkodzony.
5x
Nazwa broni: puklerz ogrzego demona
Rodzaj: puklerz
Typ: jednoręczny
Wytrzymałość: 50
Opis: Wykuty z 1,42kg stali Valfdeńskiej o średnicy 0,5 metra, uszkodzony.
Izabell Ravlet:
Elfka wykrzywiła się nieco, gdy zostały dla niej już tylko ogry-demony. To świadczyło zaś o niedelikatności Gunsesa. Niestety, elfka zdawała sobie sprawę, jak ważne komponenty zbiera. ÂŚwiadoma tego, zaczęła przedzierać się przez osuszone truchła. Okazało się, że ogrze demony nie mają warstw, przynajmniej nie jakichś wyjątkowych. Ich demonia natura obdarzyła je za to pojedynczymi organami, co poskutkowało skromniejszymi zbiorami. Zaledwie dwa serca zniosły masakrę. Jeden z osobników był tak poszarpany, że blondwłosa tylko zmarnowała czas, sprawdzając organy. Z pozostałych do czegoś nadawały się trzy wątroby, które skrzętnie zostały wycięte.
- Piłeś kiedyś krew demonów? - zapytała Gunsesa w międzyczasie.
Następne w kolejności były rogi. Te zaś słabo znosiły upadek na głowę, toteż dwa były ukruszone. Iz je zostawiła. Reszta była jeszcze całkiem całkiem. Na koniec przechodziła do najgorszego. Kły. Trzeba było otworzyć potworną szczękę demona, znieść smród i jeszcze tam grzebać. Całe dziewięć kłów udało się wydobyć. Ostatni nie nadawał się do niczego, ale elfka wątpiła, by miało to jakiś związek ze śmiercią właściciela.
2 serca ogrzych demonów
3 wątroby ogrzych demonów
3 rogi ogrzych demonów
9 kłów ogrzych demonów
Gdy tylko wszystko wylądowało na wozie, elfka usłyszała skrzypnięcie.
- Myślisz, że wóz wytrzyma? - zapytała właściciela. - Więcej i tak nie weźmiemy, a szkoda wyrzucać...
Gunses:
- Nigdy - odpowiedział zgodnie z prawdą. Jego abstynencja od demonicznej krwi miała swoje uzasadnienia. Gunses pod względem Otchłani należał do przesądnych i zapobiegawczych osób. Wolał nie ryzykować kontaktu z krwią pochodzącą z Otchłani.
- Musimy coś zostawić. Ostatecznie możemy zrezygnować z broni. Wóz musi być odciążony. Jeżeli nam pęknie, będziemy musieli zostawić wszystko. Jeżeli chcemy zabrać pełen furgon, my musimy iść pieszo, lub dosiąść klaczy.
Izabell Ravlet:
- Broń demonów nie jest nam potrzebna, chyba że chcesz ją komuś oddać - zaczęła elfka. - A że to i tak jest mało i potrzebna będzie kolejna wyprawa, to można coś zostawić, potencjalnie z tego, czego mamy najwięcej lub co jest najcięższe - dodała zamyślona, nie wiedząc sama, co odłożyć.
- Wybór zostawiam twojej gestii. Może chcesz coś zagarnąć dla siebie? No i, tak jakby, nie potrafię jeździć konno...
Gunses:
Dziewczyna zaskakiwała mężczyznę co chwila.
- Super. Pójdziesz więc pieszo. - zażartował - Pozbycie się broni i ekwipunku zdejmie z nas jakieś 19 kilogramów. Musimy pozbyć się kolejnych 15 i ewentualnie więcej, jeżeli chcesz jechać na furgonie a nie iść pieszo. Jeżeli mamy coś zostawić to krew, rogi, pazury. Nie wiem na cholerę wam tyle krwi? Mortis ma zamiar się w niej kąpać? Jest ona gęsta i ciężka. Zostawienie 12-13 litrów spokojnie odciążyłoby nas o te 15 kilogramów. Decyduj.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej