Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Ostatnie polowanie na demony

<< < (6/9) > >>

Izabell Ravlet:
Zapuścili się więc w las. Elfka szybko zauważyła starą ścieżkę, po której wóz mógł bez problemu przejechać, toteż dwójka skierowała się w ową stronę. Okolica wydawała się niezamieszkana, a na pewno już niesprzątana, bo zaczęli mijać pojedyncze ciała. Zdecydowali jednak, że nie ma po co zatrzymywać się dla pojedynczych sztuk i podjechali trochę dalej.
Udało im się trafić na niewielką polanę, z całkiem sporą ilością materiału, lepiej zachowanego od rzuconych na pień gargulich demonów. Pierwsze w oczy rzucały się olbrzymie cielska białych demonów, zaraz potem subtelniejsze nefrytowe diablice. Wokół walały się też demoniczne kruki.

2 x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Biały_demon
5 x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Nefrytowa_diablica
10 x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Demoniczny_kruk

Izabell żwawo zeskoczyła z wozu. Zdecydowała się zostawić wielkie, trzystukilogramowe cielska silniejszemu mężczyźnie, sama zaś wzięła się za diablice. Były one niewielkich rozmiarów, więc łatwo było przebić się przez wierzchnie warstwy. Miały one po dwa serca, ale nie uchroniło ich to od śmierci. Dwa z wspomnianych narządów były niestety nie do uratowania. Podobnież wątroby, z których trzy elfka od razu wyrzuciła. Z rogami byłoby łatwiej, gdyby jedna z demonic nie zgubiła gdzieś swej głowy. Oszczędziło to blondwłosej cięższej roboty przy oddzielaniu rogów od czaszek. Jeden wyrzuciła, bo był już nadłamany.
Potem od razu wzięła się za kruki. W większości ginęły od mocniejszego uderzenia, które gruchotało kości, więc cięć było trochę mniej. Z pięciu sztuk, którymi się zajęła, udało jej się odzyskać wszystkie dzioby i szpony. Oczy miały mniej szczęścia, bo tylko sześć sztuk było w odpowiednim stanie do subtelnego wydłubania. Ponadto trzy serca i trzy wątroby nie były uszkodzone odłamkami kości.
Iz na koniec wskazała Gunsesowi obrobione już truchła, bo sama nie potrafiła spuścić krwi, jednak starała się zmarnować jej jak najmniej.

8 x serca nefrytowej diablicy
7 x wątroby nefrytowej diablicy
7 x rogi nefrytowej diablicy

5 x dziób demonicznego kruka
10 x  szpony demonicznego kruka
3 x  serce demonicznego kruka
3 x wątroba demonicznego kruka
6 x oczu demonicznego kruka

Gunses:
Wampir wziął się za pozostawione dla niego truchła. Jednocześnie Chi chwila przerywał, kiedy elfka zabierała się za nowe trofea. Oceniał jej technikę, to co on sam zapoczątkował na Valfden - sztukę bycia łowczym.
Białe demony były w prawie doskonałym stanie. Zginęły szybko będąc przebite na wylot na wysokości żołądka. To dawało szanse, na pozyskanie świeżych organów wewnętrznych. Tak jak to jednak należy robić ze zdobyczą - zaczął od krwi. Nie było jej za dużo w tkankach, jednak wampir wiedział gdzie szukać. Krew po śmieci opadała i gromadziła się w najniżej położonych tkankach. Tam też zaczął szukać. Przez nacięcia skóry i mięśni dostał się do pokładów krwi, która spuścił z dwóch demonów w ilości 8 litrów.
Następnie zabrał się za organy wewnętrzne. Dziury w korpusie ułatwiały dostęp. Odcinał serca i wątroby, oceniał, a te które się nadawały obrabiał nożem z mięśni i splotu naczyń, i chował w torbie. Tak udało mu się pozyskać 3 serca i 2 wątroby. Rogi zachowały się w całości, poza jednym. Nie było widać ów rogu nigdzie dookoła, a to znaczyło, że demon zgubił go wczesnej. Wampir przebił kości, podwadził gdzie trzeba i wyrwał pozostałe trzy.
Nadszedł czas na zebranie krwi z pozostałych istot. Butelki i nożyk poszły w ruch. Gunses nacinał żyły i miejsca opadu krwi, uciskał, czekał aż wyjdzie skrzep i popłynie płynna jeszcze krew. Z 5 nefrtytowych demonów pozyskał 14 litrów, a z 10 kruczych - 3,5 litra. Wszystko zapakował na wóz.


Pozyskałem:
8 litrów krwi białych d.
3 serca białych d.
2 wątroby białych d.
3 rogi białych d.
14 litrów krwi nefrytowej d.
3,5 litra krwi d. kruka

Izabell Ravlet:
Po przebrnięciu przez pierwsze truchła, łowczy zorientowali się, że mają jeszcze sporo do roboty. Było tam wciąż wiele cielsk różnych gatunków. Ciał ludzkich jednak nie było widać.
Pierwsze z brzegu teraz były dwa wielkie demoniczne behemoty. W pobliżu leżały też ogary z otchłani, jakieś sześć sztuk, licząc jednego przygniecionego do połowy przez behemota. Wokół walało się około 12 demoniątek.

2x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Demoniczny_behemot
6x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogar_z_otchłani
12x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Demoniątko

- Możesz zająć się krwią ogarów i tych małych, a potem tymi większymi sam? Ja pogrzebię w nich zaraz po tobie - rzekła krótko, pozwalając Gunsesowi na spuszczenie najpierw krwi, zgodnie z myśliwską sztuką.

Gunses:
Wampir cieszył się, że cennymi dla magików i alchemików oraz ogółu łowców i handlarzy, nie są trofea związane z gównem. Uf.
Cadacus lubił demoniątka. Były pocieszne i przyjemnie zdejmowało się je z łuku. Niestety, te były martwe. Wampir wziął cztery demoniątka i powiesił je za ogonki na rogach demonicznych behemotów. Następnie, za pomocą nożyka, naciął tętnice i uciskając spompował krew do podstawionych butelek. Kiedy były już puste odłożył truchła na bok i sięgnął po kolejną czwórkę. Z dwunastu demoniątek udało mu się pozyskać 8 litrów krwi. Na drugi ogień poszły ogary.
- Te widzę po raz pierwszy - powiedział - Otchłań nawet po zamknięciu mnie zadziwia - nie tylko przez twory, ale przez ich przystosowanie. Skóra ogarów miała specjalne właściwości, chroniła przed ogniem. Gunses wiedział o tym z ksiąg. Pieski z piekła rodem zostały przerzucone przez behemocie rogi, następnie została z nich spuszczona krew. Wampir zaczął się zastanawiać, przez co przerzuci behemota. Z ogarów udało mu się uzyskać 21 litrów krwi ogarów.
- Możesz się za nie zabierać - rzucił do Izabell, kiedy sam podszedł do wielkich dwóch ciał demonicznych behemotów.
Demoniczne behemoty były kawałami skurwysynów, które przeszły do naszego świata. Wampir z chęcią zabrał się za ich patroszenie. Najpierw krew. Odpowiednie nacięcia na tętnicach dużo nie dały. Demoniczne behemoty, przynajmniej te dwa okazy, miały rozorane pyski przez co pozbyły się znacznej części krwi. Wampir znał jednak techniki. Wiedział gdzie naciąć, gdzie ucisnąć i po męce trwającej dobre pół godziny udało mu się z jednego ciała pozyskać cenne 8 litrów. Z drugim było trochę lepiej, gdyż leżącemu na wznak behemotowi sama grawitacja lekko zmniejszyła wyciek. Czas płynął tak samo wolno i zajął kolejne pół godziny. Cadacus nie śpieszył się. Zbierane przez nich trofea miały trafić po części do Mortis. Gunses dbał, by było ich jak najwięcej i w jak najlepszym stanie. Sam liczył na kilka ciekawych drobiazgów. Drugi z behemotów dał wampirowi 9 litrów życiodajnych płynów.
Praktyka jak i teoria w sprawie myślistwa jest zgodna - po krwi - skóra. To jednak z lepszych i łatwiejszych czynności, chociaż mocno czasochłonna. Gunses kilkanaście minut nacinał oba ciała, potem przez dobre dwadzieścia minut ściągał skórę z jednej połowy ciała i przez kolejne dwadzieścia minut z drugiej. Odcinanie nadmiarowych kawałków z tkanek, resztek naczyń i mięśni na każdą z połówek skóry trwało dobrych dziesięć minut. Jak nie trudno było zgadnąć, dokładne obrobienie ciała demonicznego behemota trwało godzinę. Jednakże po dwóch godzinach Gunses mógł pochwalić się czterema świetnymi płatami skóry, które razem zajmowały powierzchnię 19 metrów kwadratowych.
Kły, rogi i pazury - kolejna część obrabiania zwierzyny, w tym wypadku zabitych demonów. Kły i pazury szły szybko. Mocne uderzenie noża, podwadzenie, wyrwanie. Czynności, które wykonywał od lat. Dopiero kiedy je pozyskał usiadł, rzecz jasna na rogu behemota i je obrobił z tkanki.
ROGI BEHEMOTA. Okazały się bardzo, ba, cholernie przydatne. Były niezastąpionym meblem a jednocześnie bardzo użytecznym przyborem łowcy. Taki surowieć nie mógł się marnować. Gunses mocnymi uderzeniami wbił się w czaszkę, połamał kości i wyrwał te wielkie i pokręcone rogi i zadziwiającej wręcz ostrości.
- Koniecznie muszę wziąć sobie ze dwa - powiedział - Będzie z nich wspaniały oręż.
Po pozyskaniu kompletu rogów została jeszcze jedna rzecz. Tajemnicza trzustka. Nie była ona do końca zbadana, albo była, ale badania te były utajnione. Jedno było pewne, w tym wielki ponad półtonowym cielsku liczyła się ona i zapewne słono kosztowała. Gunse rozciął brzuch mieczem, wygrzebał z niego bebechy na ziemię, po czym zagłębił rękę w korpusie i odnalazł trzustkę. Była nienaruszona, soczysta. Odciął okalające ją tkanki i wyciągnął na zewnątrz. To samo poczynił z drugim behemotem.



Pozyskałem:
8 litrów krwi demoniątek
21 litrów krwi ogarów z Otchłani
17 litrów krwi demonicznych behemotów
4 rogi demonicznego behemota
19m2 skóry demonicznego behemota
20 demonicznego pazurów behemota
3 kły demonicznego behemota
2 trzustki demonicznego behemota



Udźwig: 239/500kg
Kategoria: I
Wytrzymałość: 6

Izabell Ravlet:
Izabell nie czekała na zgodę wampira, ale gdy tylko pierwsze demoniątko pozbawione było krwi, zabrała się do swojej roboty. Zaczynała od delikatnych oczu, by nie uszkodzić ich później. Jakkolwiek drastycznie to wyglądało, gałki oczne wychodziły łatwo. Potem dobierała się do organów wewnętrznych, wycinając je ostrożnie z ciałek. Na koniec zostawiała rogi, a raczej różki, które były nieco wytrzymalsze, ale z łatwością, po podważeniu, odchodziły od czaszek. Tak działała z każdą sztuką. Nie wszystko niestety nadawało się do zachowania.
Dla elfki następne były ogary. Zaskakująco przypominały naturalne organizmy, pomijając dwie głowy. Serca czy wątroby nie miały żadnej wartości, ale jak w przypadku zwykłych wilków, liczyła się skóra, pazury i kły. Izabell dokładnie nacięła truchła, by następnie powoli, acz systematycznie, oddzielać skórę od mięśni i innych rzeczy. Starała się możliwie minimalizować straty wywołane już istniejącymi ranami. Nie odważyłabym się chodzić w pancerzu z tego czegoś, pomyślała, będąc chwilowo mniej rozmowna od towarzysza. Kły i pazury zaś wyskakiwały zaskakująco lekko jak na demony. Kobieta westchnęła, widząc ile roboty ma Gunses, ale że był facetem to powinien stawać na wysokości nawet trudnych zadań.
Po skończeniu swojego, elfka pomogła wykończyć wampirowi i odnosiła wszystko na wóz.

20 rogów demoniątek
8 serc demoniątek
9 wątrób demoniątek
14 oczu demoniątek
80 pazurów ogarów z otchłani
11 m2 skóry ogarów z otchłani
36 kłów ogarów z otchłani

Dalej leżały kolejne cielska. Było ich na tyle dużo, że nie było nawet szansy zmieścić wszystko na jednym wozie. Z demonów, którymi dwójka się jeszcze nie zajmowała, było widać kilka "normalnych" demonów, a także tyleż tych określanych jako pospolite. Ponadto jakieś pięć sztuk ogrzych demonów.
Elfka nie wiedziała, za co właściwie się zabrać, więc czekała na reakcję towarzysza.

7x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Pospolity_demon
8x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Demon
5x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demon

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej