Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Ostatnie polowanie na demony
Izabell Ravlet:
Nazwa wyprawy: Ostatnie polowanie na demony
Prowadzący wyprawę: Izabell Ravlet
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Zgoda prowadzącego
Uczestnicy wyprawy: Izabell Ravlet, Gunses Cadacus
Izabell biegiem przemierzała miasto, w myślach przeklinając wino i wszelkie świętowanie. Była poważnie spóźniona i miała nadzieję, że nie urazi tym hrabiego. Zaczynało się hemis, więc wampir powinien być w dobrym humorze, w przeciwieństwie do elfki, która aż tak za mrokami nie przepadała.
Wreszcie dotarła do stajni i rozejrzała się szybko za mężczyzną.
Gunses:
O miejski mur stała postać ubrana w częściową zbroję niepłytową. Na ramionach, rękach i udach zamocowane były solidne elementy Zbroi Smoka. Kiedy wampir zobaczył zbliżającą się dziewczynę odbił się lekko od ściany. Ruszył na spotkanie.
- Witaj, Izabell - powiedział stając przed dziewczyną. Jego napierśnik był rozchełstany, na białej skórze klatki piersiowej ginął pod napierśnikiem medalion wieszczych. Lekki zimowy wiatr rozwiewał białe jak włosy wampira. W zimowym krajobrazie jego czarne jak smoła oczy były jeszcze bardziej upiorne.
Izabell Ravlet:
- Ach, witaj - odparła beznamiętnie kobieta, w miarę możliwości kryjąc wrażenie (niekoniecznie pozytywne), jakie wywierał wampir. Myśl, że spędzi z nim najbliższy czas, wywoływała nieco mieszane uczucia.
- Wybacz mi moją pomyłkę, której dopuściłam się wcześniej - zaczęła. - W wóz musimy jednak zainwestować, ale nasza wspólna znajoma zobowiązała się pokryć koszty później, chyba że hrabia życzy sobie ów pojazd zachować do własnych celów - dodała z przekąsem. Jedynie głos zdradzał tą drobną złośliwość z jej strony, bo wyglądała na rzeczywiście zmieszaną własnym błędem.
//Zasugerowano mi dość dosadnie, żeby zrobić z tego jednak standardową wyprawę. W takim razie poprowadzę, ale formalności dopełnię w wolnej chwili. Przynajmniej będą z tego talenty...
Gunses:
- Nie będziemy się rozdrabniać - powiedział Gunses - Poczekaj chwilę....
Gunses:
Po kilkunastu minutach furgon Gunsesa Cadacusa zaprzężony w dwa Maureny był gotów do jazdy. Gunses siedział na koźle. ÂŁaweczka była z boków osłonięta drewnianymi ściankami, a nad głową zwieńczona daszkiem.
- Wchodź - powiedział do Izabell i gdy tylko ta znalazła się obok niego smagnął konie i ruszyli w drogę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej