Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Ostatnie polowanie na demony
Izabell Ravlet:
- No dobra - odparła krótko na sugestię o pieszym marszu. - Co do krwi, śmiałbyś rzucić tym samym żartem w twarz Mortis? Z drugiej strony, może sekret młodości kryje się w demoniej krwi? - rzucała mężczyźnie.
- Ale poza tym, to chyba masz rację. Zrzuć po kilka litrów tych - tu wskazała na resztki ciał pospolitych i zwykłych demonów. - I może ze dwa z ogarów - dodała zaraz, sama biorąc się do pozbywania się nadmiaru.
Gunses:
- Co do krwi, rozmawiam z Tobą czy z nią?
Pozbywam się:
2x
Nazwa broni: miecz bandyty
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 13
Wytrzymałość: 15
Opis: Wykuty z 0,94kg mosiądzu o zasięgu 0,9 metra, uszkodzony.
2x
Nazwa broni: sztylet bandyty
Rodzaj: sztylet
Typ: jednoręczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuty z 0,62kg stali Valfdeńskiej o zasięgu 0,3 metra, uszkodzony.
2x
Nazwa broni: sztylet bandyty
Rodzaj: sztylet
Typ: jednoręczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuty z 0,62kg stali Valfdeńskiej o zasięgu 0,3 metra, uszkodzony.
odzienie:
2x
Nazwa odzienia: Tinirletański napierśnik
Rodzaj: napierśnik
Typ: zbroja miękka
Wytrzymałość: 2
Opis: Wyrobiony z 0,15kg skóry kreshara. Wyjątkowo elastyczny materiał, uszkodzony.
5x
Nazwa broni: topór ogrzego demona
Rodzaj: topór
Typ: jednoręczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuty z 1,38kg stali Valfdeńskiej o zasięgu 0,7 metra, uszkodzony.
5x
Nazwa broni: puklerz ogrzego demona
Rodzaj: puklerz
Typ: jednoręczny
Wytrzymałość: 50
Opis: Wykuty z 1,42kg stali Valfdeńskiej o średnicy 0,5 metra, uszkodzony.
10 litrów krwi pospolitych demonów
5 litrów krwi ogarów z Otchłani
Z eq
-18,66kg
Z krwi
-18kg
536 - 36,66 = 499,44kg
Izabell Ravlet:
- Kto wie, może to tylko peruka? - zaczęła, dotykając własnych blond włosów. - Chociaż wątpię, by Mortis potrzebowała peruki, ma pewnie inne sposoby - dodała zaraz, kończąc tym wątek na chwilę.
Wóz był załadowany i można było ruszać, lecz elfkę trapiły pewne życiowe problemy. Głód i zmęczenie.
- Oddalmy się trochę od tego nieprzyjemnego miejsca i odpocznijmy. W sensie przydałby mi się odpoczynek - mówiła, gdy wóz już powoli ruszał. Konie z trudem stawiały pierwsze kroki.
- Może i jest tego cholerne pół tony, ale to wciąż może być mało. Chyba wyruszę sama lub z jakąś zaufaną eskortą niedługo. Tylko skąd ja wezmę pieniądze na wóz... - rozmyślała głośno, szukając tematu do rozmowy z wampirem.
- A wracając do Mortis, najbezpieczniej jest chyba zakładać, że ona ma uszy wszędzie - dodała na końcu. Gunses mógł zobaczyć oprócz jej chytrego uśmieszku (znacznie skromniejszego w porównaniu do tego, po którym mężczyzna niemalże zareagował agresywnie jakiś czas temu) delikatny ruch dłonią w okolicy szpiczastego elfiego ucha.
Wampirze zmysły rozproszył w tym momencie szelest spomiędzy drzew. Cichy, pojedynczy, zwiastował raczej jakąś zwierzynę w pobliżu.
Gunses:
- Jeżeli Mortis jest niebezpieczna i gotowa jest każdą uwagę ripostować zaklęciem, to nie powinna była stać się mistrzynią pak... - szelest przerwał jego wypowiedź. Zatrzymał się, zatrzymał też konie. Wskazał ręką skąd dobiega dźwięk.
Izabell Ravlet:
Elfka natychmiast obejrzała się w kierunku wskazanym przez Gunsesa. Osobiście miała dosyć wszystkiego na chwilę obecną. Usłyszała także, cichnący już, szelest. Wampirze oczy, sprawniejsze od elfich w półmroku, dojrzały dwa niewielkie kształty, oddalające się od drogi. Cadacus, jako wprawny myśliwy, rozpoznał po ułamku sekundy, że to dwa zające, przestraszone pewnie hałasem stąpających koni, jadącego wozu, stukających o siebie butelek i rozmowy.
- Co... widzisz tam coś? - szepnęła Iz, odruchowo sięgając do łuku, nawet nie mając do niego strzał. Spodziewała się niebezpieczeństwa.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej