Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Ostatnie polowanie na demony
Gunses:
Pomimo tego, iż Cadacus porównywany był do kamiennego posągu, któremu obca była litość, okazał ją ostatniemu uciekającemu bandycie. Nie z dobroci serca, lecz z mądrości. Po wojnie należało odbudować królestwo. Płodzić synów, uprawiać rolę. ÂŁotr który uciekł miał duże szanse porzucić świat kryminału i osiąść w jakiejś wsi, założyć rodzinę i przyczynić się go odbudowy państwa. Mógł też przyłączyć się go innej bandy. Los płata figle. Został jednak na polu jeden żyjący...
- Co zrobisz z tym robaczkiem? - zapytał Izabell.
Izabell Ravlet:
Przy dużej ilości adrenaliny, percepcja płata figle. Izabell, której wydawało się, że jej strzała przeszyła kolano bandyty, myliła się. Strzała była bowiem trefna, a dokładniej to był to bełt. W połączeniu z łukiem i elfią ręką był bezskuteczny i tylko od niechcenia przeleciał kawałek. Oprych zaś potknął się o korzeń.
- Do robaczka to mu całkiem teraz blisko. Na ziemi i się wije - odparła elfka, mimowolnie się uśmiechając. Rana, która ją przestraszyła wcześniej była tylko delikatnym skaleczeniem, więc jej życiu nic nie groziło. Nie dała po sobie jednak okazać zdziwienia decyzji wampira. A że mimo wszystko uważała go w pewnych sprawach za bardziej inteligentnego i doświadczonego, machnęła ręką do przerażonego zbira.
- Tam jest wioska. Wracają do życia po wojnie. Jeżeli stamtąd pochodzisz, wróć. Jeżeli masz kogo tam przeprosić, przeproś. Jeżeli jednak nie, to zaczynasz z czystą kartą - mówiła, gdy mężczyzna ostrożnie, wciąż przerażony, wstawał z ziemi. - A teraz spierdalaj - dodała tylko na końcu i nie trzeba było tego powtarzać.
Gdy był dość daleko, zwróciła się do kompana:
- To tak zachowuje się ta wielka i nadęta szlachta? - zapytała retorycznie i skierowała się na powrót do wozu, podnosząc bełt. - Miałam ci właśnie mówić, że trzy demony w rządku wyglądają podejrzanie, ale nie zdążyłam. Dasz radę chociaż zepchnąć to drzewo z drogi? Damy radę przejechać bokiem, ale jeżeli zbierze się tu kolejna banda to mogą trafić na kogoś mniej bojowego - dodała, wsiadając na pojazd.
- Mógłbyś też spuścić krew z tego pierwszego? Tym razem proszę prywatnie, chyba że chcesz zachować dla siebie, wielki i litościwy niszczycielu.
Gunses:
W oczach wampira zapłonęła zimna złość po ostatnich słowach wypowiedzianych przez dziewczynę.
- O elfko, strzelająca z łuku bełtami, upuszczę tej krwi - powiedział dźwiękiem, którego nie powstydziłby się sztylet rysujący stalowe drzwi. Wampir przerzucił chłopka przez drzewo, podciął mu gardło i zebrał krew do butelek. Napełnił przy okazji swoje wolne flakony, które miał na pasie. Wszystko to zaniósł na furgon a potem wrócił do pnia. Zrzucił z niego cztery truchła, po czym wykorzystując fakt, iż się posilał przed kilkoma minutami, złapał za przewalony pień, uniósł go jedną stroną i przeciągnął w bok. Skutkowało to udrożnieniem drogi. Broń bandytów i odzienie wrzucił na furgon
- Zostawię to w jakiejś wiosce. Broń może się im przydać.
Pozyskałem:
1x flakon z ludzką krwią 0,5l
2x flakon z ludzką krwią 0,3l
3 litry ludzkiej krwi
2x
Nazwa broni: miecz bandyty
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 13
Wytrzymałość: 15
Opis: Wykuty z 0,94kg mosiądzu o zasięgu 0,9 metra, uszkodzony.
2x
Nazwa broni: sztylet bandyty
Rodzaj: sztylet
Typ: jednoręczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuty z 0,62kg stali Valfdeńskiej o zasięgu 0,3 metra, uszkodzony.
2x
Nazwa broni: sztylet bandyty
Rodzaj: sztylet
Typ: jednoręczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuty z 0,62kg stali Valfdeńskiej o zasięgu 0,3 metra, uszkodzony.
odzienie:
2x
Nazwa odzienia: Tinirletański napierśnik
Rodzaj: napierśnik
Typ: zbroja miękka
Wytrzymałość: 2
Opis: Wyrobiony z 0,15kg skóry kreshara. Wyjątkowo elastyczny materiał, uszkodzony.
Izabell Ravlet:
Elfka zadrżała ze strachu. Poważnie.
- Prze... przepraszam jeśli dotknęłam delikatnego tematu, nie chciałam Cię urazić - zaczęła, łamiącym się głosem. Nazywając go niszczycielem, elfka potwierdzała tylko, że jest świadoma, do czego jest zdolny.
Gdy przepychał drzewo i zbierał rzeczy, blondwłosa tylko kiwała głową, zgadzając się. Po chwili ruszyli naprzód, lecz aktualnie nie było w pobliżu żadnych martwych demonów.
Gunses:
Wziął od niej lejce i powoził dalej. Zapuścili się w las, który rozdzielał niziny od wyżej położonych terenów.
//: Edytowałem kartę wozu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej