Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Rozwinąć skrzydła

<< < (13/18) > >>

Nawaar:
Kiellon zszedł konia gdy znaleziono miejsce na obozowisko, po czym przywiązał zwierzę do pnia dla bezpieczeństwa, żeby w razie ataku nie uciekł. Następnie poszedł w głąb zaśnieżonego lasu w poszukiwaniu gałęzi, patyków i wszystkiego innego co mogłoby się nadać na palenie. Suchej trawy o tej porze roku nie znajdzie, ale od czego jest mag i jego magiczne sztuczki. Rekrut musiał się wykazać przed rycerzem oraz mścicielem, że jest uczynny, pomocny nawet dobry. Krasnolud podchodził do dużych drzew i odgarniając śnieg wydobywał gałęzie, niektóre były przegniłe nie nadające się do niczego, ale on się nie poddawał w poszukiwaniach natrafiając na kilkanaście zdatnych do użycia badyli natychmiast przyniósł je w okolice obozu układając je w prowizoryczną kupkę gotową do podpalenia Kiellon oddychał głęboko uwalniając parę nawet robił z niej kółka i takie tam a było mu ciepło, więc bawił się w najlepsze.
- Wszystko gotowe, ale trzeba poczekać na Marduka, może jeszcze coś doniesie. Oznajmił odsuwając się, żeby nie wyłapać przypadkiem pociskiem magicznym, bo cholera wie jakie zdolności ma ten mag i jakie są niebezpieczne w skutkach.

Marduk Draven:
Marduke wrócił z między drzew, niosąc kilka małych badyli, kilka większych gałązek, oraz kilka kamieni. Położył to wszystko na ziemi i dołożył swoje drewno do tego, co Kiellon już ustawił, wprowadzając kilka swoich poprawek. Następnie odgrodził następnie swój i Kiellona twór kamieniami. Odsunął się.
-Możecie czarować, panie Merith.

Lucas Paladin:
Lucas rozejrzał się po prowizorycznym obozowisku. Nie czuł zmęczenia podróżą, wóz spowalniał jazdę konną, także wystarczyło jedynie napoić konia, rozpalenie ognia było bardzo dobrym pomysłem. W trakcie Hemis noce są zimne, ekipa musiała być ogrzana jeśli nie chcieli by zatrzymało się krążenie w ich kończynach. Lucas napoił swojego konia, po czym sięgnął po broń.
- Pójdę zapolować. - oznajmił tylko i wszedł w las na wschód od obozowiska, aby rozejrzeć się za jakąś zjadliwą zwierzyną. Oprawianiem nie musiał się martwić, ważne było mięso. Nie zbierał skór, uważał, ze i tak za dużo ludzi poluje na zwierzęta dla samych skór, a nie dla pożywienia.

Merith:
- Co? Elita wojsk Valfden, przyszły paladyn i może nawet Anioł nie wie jak rozpalić ogień? Spojrzał na Marduka ze zdziwieniem ale i z złośliwym uśmieszkiem. Mag wyciągnął z kieszeni szaty krzesiwo i chubkę.
- To się robi tak. Zaczął rozpalać ognisko.

//Lucas, pozwalam ci popuścić wodze fantazji i opisać całe polowanie


Torstein Lothbrok:
-Myśleliśmy, że użyjesz magii, ale tak też można.- odrzekł Torstein schodząc z wozu, do reszty zgromadzenia.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej