Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Rozwinąć skrzydła

<< < (11/18) > >>

Kazmir MacBrewmann:
Wlekli się, wóz jechał o połowę wolniej bo Kazmir oszczędził na koniu chcąc jednocześnie podróżować wygodnie. No cóż... Humor poprawiało mu to że przynajmniej rycerze nie gadali w tym dziwnym języku w którym to zwykli się modlić.
- Torstein, co jest na twych ziemiach?

Torstein Lothbrok:
Wiking uśmiechnął się krzywo od tego dziwnego języka rycerzy. Wóz jechał raczej stylem komfortowym, niż zapierdalającym.
-Na razie tylko kilka zajazdów, żeby umilać drogę podróżnikom i Mergonheim się buduje. To jest stolica. Może trafimy na jakiś zajazd. Wypatrywać płomieni na wysokości około metra. Kazałem stawiać przy zajazdach paleniska, by przyciągać uwagę.

Nawaar:
Rekrut zapytany o konia odrzekł poprawiając się w siodle.- Pożyczyłem od mojego znajomego druida, a on dostał go od jednego z dhampirów Silvastera dalekiego kuzyna, a on z kolei od anielicy naszego pana Zartata Patty de Drake, także nie jest do końca mój, ale wrócił do bractwa choćby na chwilę. Starał się wytłumaczyć zawiłości jakie powstały najlepiej jak umiał. W jego głowie była wizja zakupienia sobie wierzchowca, ale to jeszcze nie ten czas i miejsce pomimo bycia panem dwóch gmin musiał sobie dorobić na czymś jeszcze choć szlachcie nie wypadało, ale cóż poradzić jak gorączka złota panuje zdając się uzależniać.

Kazmir MacBrewmann:
- Mi się marzy niedźwiedź. Przed wojną Ekkerund planowało stworzyć formację niedźwiedziej jazdy. Zrobiło się bardzo ciemno, do ziem wikinga dojadą dopiero nad ranem. Kazmir podrapał się po czuprynie.
- Musimy stanąć na noc. Zastukał w ścianę furgonu gdzie chyba spał Merith - E! Panie mądry! Musim stanąć na noc, tak, w środku lasu.

Merith:
- No to stawajcie. Dobiegło z wnętrza wozu.

//Kto jeszcze jechał wozem?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej