Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Rozwinąć skrzydła

<< < (10/18) > >>

Torstein Lothbrok:
Wiking przewrócił oczyma na słowa rycerza. Taki czystych, dobry, nie chętny do zła. Torstein miał nadzieję, iż potrafi chociaż tak machać tym mieczem. Rycerz spytał go o odległość do jego ziem. Bękart Rashera prychnął z uśmiechem na widok chłopów przestawiających wóz.
-W sumie, to już po przejechaniu przez Amortedon winniśmy być na Mergon. - odrzekł.

//Lucas, dopisz mnie w uczestnikach.

Nawaar:
Widok przestawiających chłopów wóz dał poczucie Kiellonowi, że ma władze nad niższą klasą społeczną, ale nie zamierzał ich wykorzystywać nawet chciałby im pomóc, żeby to tyle nie trwało jak na przykładnego choć rubasznego rycerza przystało. Marduke był oddany Zaratatowi jak niegdyś jego ojciec, ale Kiellon starał się jak najbardziej być do niego podobny, tylko tego tak nie okazywał. Wybuchu Kazia też nie rozumiał uniósł się jak nie wiem co krasnoludy mają temperament, ale trochę ogłady nikomu by nie zaszkodziło. Rekrut bractwa powoli się zamieniał w swojego ojca, oby nie na zawsze! Na szczęście zmierzali już do swojego celu podróży gminy Mergon a tam do chramu.

Kazmir MacBrewmann:
- Dziękuję. Warknął na kmiotków i ruszył przez most. Znaleźli się w małej gminie Lavos(37 na mapie)

//Wybaczcie jakość, bolą mnie mięśnie

Nawaar:
Kiellon smagnął konia lejcami kiedy ta cała szopka się skończyła i ruszył przez most tam rozciągała się gmina Lavos czyli są rzut beretem od miejsca przeznaczenia. Krasnoludowi jakoś jazda nie przeszkadzała, koń czuł się dobrze jeździec również jest w miarę ciepło i nie czuć zagrożenia idealna pora na wycieczkę do starożytnego chramu w poszukiwaniu zaginionej relikwii. Brodacz był gotowy do działania aż mu się ręce paliły a i Zartat nad nim czuwał przynajmniej tak sądził. 

Marduk Draven:
Marduke rozejrzał się po nowym terenie. Z tego co pamiętał z map, byli na ziemiach Lavos. Mała gminka w sąsiedztwie Mergon, do którego jechali. Szybko dosyć im zeszło.
Wojownik Zartata oddał się kolejne modlitwie. Prosił Pana aniołów o to, by wiedział kiedy należy uwolnić miecz z pochwy, by móc odróżnić dobro od zła, by podołać, by kompani mogli na nim polegać, jak on na nich. Po modlitwie, rycerz zerknął na wierzchowca Kiellona. Dobry rumak.
-ÂŁadne te zwierzę, Kiellon. Gdzieś kupił? - zapytał rekruta.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej