Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Rozwinąć skrzydła

<< < (8/18) > >>

Kazmir MacBrewmann:
- No dobra, coś oryginalnego. I zaczął nucić nieco posępną ale dość ładną. Jak na gust MacBrewmanna.

Nawaar:
Krasnolud również smagnął lejcami swojego konia a ten ruszył w stronę dalszego przeznaczenia. Teraz zrównał się z wozem, żeby jechać jednym tempem, ale aby mieć Kazia na widoku, by nie gadać do siebie a do towarzyszy. Wtedy też poproszono bękarta do śpiewu to może być akurat dobre. Krasnoludy znają wiele sprośnych piosneczek i ta może być wspaniała z resztą zaraz się o tym wszyscy przekonają. Kiellon już jednym uchem nasłuchiwał jednocześnie lekko się śmiejąc od tak, żeby wyjść z poważnego klimatu, ale jakie było jego zdziwienie kiedy śpiewał tak poważny kawałek. Kiellon nie przeszedł obok tego obojętnie i również zaczął nucić, żeby zgrać się z Kazmirem.

Torstein Lothbrok:
-Ino tylko gorzałki brakuje.- rzucił, wsłuchując się w nucenie krasnoludów.
Sam zaś myślał, nad sprawą raczej przyziemną, w porównaniu do rozmyślań rycerzy.
-Kazio, to ty na swej gminie mym sąsiadem jest. To jedź jak do siebie.-spostrzegł.
Po czym zaczął myśleć nad budową stolicy swoich ziem. W sumie, dalej było to przyziemne, ale cóż. Był tylko prostym wojownikiem.

Lucas Paladin:
Lucas bez słowa jechał obok wozu Kazmira. Mściciel pogrążony był w zadumie, swoje serce kierował do Zartata, jego ciepła i miłości. Nie wiedział czego się spodziewać po tej wyprawie, ale był gotów roznieść w pył każdą istotę, która będzie próbowała zaszkodzić drużynie. Był gotów stanąć w obronie każdego z tych maluczkich.

Merith:
Na razie drużynie szkodziły... zapchane drogi. Uchodźcy wracający do domów, wojsko, najemnicy, służby sprzątające tysiące zalegających trupów... Jechali powoli, a im bliżej Amertodonu tym liczba płonących stosów z demonicznym ścierwem rosła. Widok ani zapach nie należał do zbyt przyjemnych.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej