Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rozwinąć skrzydła
Kazmir MacBrewmann:
//To jest wygodny kryty wóz
- Może po prostu mu siem podobasz Kiellonie. Huehuehuehue. - zaśmiał się rubasznie, Lucas pewnie był starszy stopniem czy stażem i po prostu obserwował rekruta. Nawet jeśli to było patrzenie zalotne to miał to w dupie. Nie obchodziło go kto z kim sypia w Bractwie. W Bękartach też mieli takich, Jarka i Andrzeja. Polegli nad Amertodonem.
- Oczywiście że nie stukany. Odparł palantynce i poszedł przykulbaczyć ÂŚkodę do wozu.
Lucas Paladin:
Lucas spodziewał się takich wypowiedzi po krasnoludach. Od czasu kiedy powrócił do treningów po kilkumiesięcznym odosobnieniu bardzo mocno spoważniał, mniej mówił, a więcej czynił. Dojrzewał do zostania Aniołem, Archaniołem Zartata. Kiedy usłyszał pytanie krasnoluda zszedł z Tancerza i zbliżył się do Kiellona. Spojrzał na niego jeszcze raz i powiedział otwarcie:
- Jesteś podobny do swego ojca. Ciekawe czy masz w sobie tyle z rycerza co on. - wciąż pamiętał ten moment gdy dowiedział się, że Kharim popełnił samobójstwo. Wszędzie rozpoznałby jego syna. Miał nadzieję, że jemu Zartat dał silniejszą psychikę.
Nawaar:
O to chodziło. Kiellonowi ulżyło, bo spodziewał się innej odpowiedzi, ale teraz przekaże starszemu rangą swoją. - Jestem taki sam jak mój ojciec oddany sprawie, dumny z bycia rycerzem Zartata boga światła. To on prowadzi me ostrze na przeciwnika i z jego imieniem na ustach zginę jeśli taka będzie jego wola. Jestem jaki jestem i dobrze mi z tym, ale wiem czego nauczył mnie mój ojciec szacunek, honor to najważniejsze z nich zwłaszcza teraz w tych trudnych czasach. Krasnolud spoważniał przypominając sobie dawne czasy oraz śmierć swego ojca to była niepotrzebna plama na honorze rodu, lecz i z takim czymś sobie poradzi jedynie co musi zrobić to awansować a wszystko wróci do normy, tak przynajmniej myślał.
Lucas Paladin:
Ambicji chłopakowi nie brakowało, to na pewno odziedziczył po ojcu. Młodzieńczy zapał niestety zawsze dość szybko gasnął. Lucas wiedział to z doświadczenia. Miał jednak nadzieję, że chłopak okaże się godny miana rycerza i będzie godnie reprezentował Bractwo w świecie.
- Zatem, niech Cię Zartat prowadzi, rycerzu. - odpowiedz Kiellonowi Lucas i odszedł by ponownie zasiąść na Tancerzu. Czekał aż mag wyda polecenie wymarszu, dowodzenie zamierzał przejąć w bitwie.
Merith:
- "Stań pośród tryliona martwych dusz, i spytaj duchy czy honor ma znaczenie".
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej