Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Prosta, urzędnicza formalność
TheMo:
Kobieta coś powpisywała do papierów i dała ci niewielką karteczkę na której widniał numerek 32.
- Pokoje 234, 241 i 252. Proszę czekać aż z któregoś pana wezwą.
Pozostało ci jedynie usiąść na ławeczce na korytarzu i czekać. Problem w tym, że te pokoje były znacznie od siebie oddalone.
Egbert:
Egbert usiadł pod pokojem 241 wybierając go na chybił trafił. Był on ulokowany mniej więcej pośrodku, więc dodatkowo tutaj mężczyzna miał największe szanse usłyszeć wołania zarówno z pomieszczenia 234, jak 252. Na korytarzu panowała względna cisza, więc najemnik miał nadzieję, że jego słuch da radę wychwycić wołanie.
TheMo:
Ciszę przerwał mężczyzna podchodzący do tego samego okienka, co ty wcześniej. Dostał swój numerek i usiadł na ławce, obok ciebie. Czekał na swoją kolej błądząc wzrokiem po ścianach.
Egbert:
-Długo zeszło żeby tu trafić? Czy może mam obok siebie stałego bywalca?
Zapytał Egbert. Zawsze istniała szansa, że trafił na kogoś normalnego. Krótka rozmowa mogła mu trochę pomóc w zabiciu czasu, poza tym wojownika nagle naszła ochota by odezwać się do kogoś, kogokolwiek, byleby tylko nie był pracownikiem tego miejsca.
TheMo:
-Oj drogi panie, ja tu ze stoczni, z Atusel jestem. Marszałek kazał odbudować flotę po wojnie, no to trzeba się z tym wyrobić. Na szczęście raporty o stratach już dostarczyłem. Widzę, że pan nie przepada za urzędami? Może ja w czymś doradzę, często tu bywam.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej