Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Prosta, urzędnicza formalność
Egbert:
Egbert musiał przystanąć i wziąć głęboki oddech, żeby nie rzucić się od razu na ochroniarza. Dopiero po chwili był w stanie podejść do orka i odezwać się bez warczenia. Chyba zabawi tutaj trochę dłużej niż początkowo zakładał.
-Plan. Plan budynku.-Wycedził mężczyzna.
-Chcę rzucić okiem.
TheMo:
- Musiałbym chwilowo opuścić swoje miejsce pracy, a do tego jest potrzebne zezwolenie z działu zasób ludzkich i nieludzkich. Spokojnie, żartowałem. Podsumował zgryźliwy ork widząc, że wcale ci nie jest do śmiechu i zszedł z krzesła ujawniając ci plan urzędu.
Egbert:
Najemnik przykucnął i spojrzał na powieszony na ścianie kawałek papieru, ale patrzył na niego tak jak czcigodny archont mógłby patrzeć na młodego chłopca schylającego się po świątynne kadzidło. Egbert starał się dobrze zapamiętać rozkład korytarzy i rozmieszczenie poszczególnych biur, oraz działów żeby już więcej bezsensownie nie błądzić. Jego głównym celem było jednak odnalezienie na mapie działu żeglugi i gospodarki morskiej, lub chociaż tej przeklętej portierni.
TheMo:
Plan od poprzedniego różnił się rozmieszczeniem pomieszczeń. Każde okienko czy sala miała swój numer, ale ktoś nie dał na planie legendy. Przynajmniej dowiedziałeś się gdzie jest biuro dyrektora czy portiernia. Trzecie piętro, korytarz w lewo, ostatnie drzwi po prawej stronie.
Egbert:
Może by tak pójść od razu do dyrektora? Nie, to nie byłby najlepszy pomysł. Znając życie za nic nie zostałby wpuszczony. Oczywiście, o ile jakimś cudem ów władca tego miejsca jest dzisiaj w pracy. Ci z wyższych stołków zawsze lecą sobie w kulki, to rzecz powszechnie wiadoma! Kierując się takim rozumowaniem, Egbert uznał że najlepiej będzie odwiedzić portiernię. W tym celu musiał wrócić na trzecie piętro. Takie latanie w tą i z powrotem doprowadzało go do furii, ale nie miał wyjścia. Miał tylko nadzieję, że koniec końców nie zapomni po co tu przyszedł. Gdy już dotarł pod właściwie drzwi zapukał, może trochę mocniej niż powinien, i nacisnął klamkę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej